Czy jakość może być wyróżnikiem konkurencyjnym?


Szymon Negacz

Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise


17 lutego 2019

ODCINEK 13

Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...

  • Jak często firmy mówią o jakości?
  • Czy klient słyszy kiedy mówimy do niego o jakości?
  • Kiedy klient chce słuchać o jakości?
  • Co może być innym wyróżnikiem konkurencyjnym?

Słuchaj podcastu tam gdzie Ci najwygodniej.

Transkrypcja podcastu

Witam Was w trzynastym odcinku tego podcastu. Mam nadzieję, że mimo tego że to odcinek trzynasty, nie będzie on pechowym. Witam Was jednocześnie po dłuższej przerwie bez podcastu, ponieważ tydzień temu niestety z powodu przeziębienia nie byłem w stanie nagrać trzynastego odcinka. Dzisiaj, tydzień później, to nie jest tak, że jestem już jakoś super zdrowy i że jakoś super świetnie się czuję, natomiast na pewno czuję się na tyle dobrze, żeby nagrać pełnowartościowy odcinek podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing. W tym odcinku niniejszym Was witam. Nie przedłużając, chciałbym, żeby ogłoszenia podcastowe były zawsze na końcu, także na końcu zaproszę Was na pewne wydarzenie, podsumuję parę tematów, to tak bardziej dla stałych słuchaczy podcastu. Natomiast teraz słów parę o dzisiejszym temacie odcinka. Temat i tytuł jednocześnie to „Czy jakość może być jeszcze wyróżnikiem konkurencyjnym?”. Ten temat przyszedł mi do głowy, dlatego że bardzo często przewija się w pracy u moich klientów. Jednocześnie bardzo często przewija się podczas, gdy ja jestem uczestnikiem procesu sprzedaży ze strony klienta. Dużo mówi się o tym, że nasza usługa lub nasz produkt jest wysokiej jakości, wyróżnia się jakością, bardzo przykładamy uwagę do jakości i ja w tym odcinku podcastu chciałbym się razem z Wami wspólnie zastanowić, czy to w tych czasach jest jeszcze dobry pomysł, czy nie. Jeżeli tak, to dlaczego. Jeżeli nie, to dlaczego. Przechodzimy do odcinka.

No dobrze, powiedziałem Wam, że temat dzisiejszego podcastu wynika z tego, że on bardzo często pojawia się w pracy z moimi klientami. Natomiast, co to za praca? Ja najczęściej w Sellwise, w mojej własnej firmie, pracuję jako konsultant sprzedaży. Kim jest konsultant sprzedaży? Konsultant sprzedaży to ktoś i uwaga, posilę się określeniem, które jest często używane przez Rahima Blacka, konsultant to ktoś, kto wie coś o wszystkim w sprzedaży niż wszystko o czymś. Czyli nie jest to na przykład ekspert od cold callingu czy ekspert od social sellingu. Konsultant to ktoś, kto doskonale rozumie, jak social selling działa, doskonale rozumie, ja działa cold calling, potrafi zbudować dobre procesy na tym, natomiast nie jest ekspertem w wąskich dziedzinach. Konsultant sprzedaży to ktoś, kto może wejść w organizacje, wgryźć się w jej procesy, w jej produkty, w jej konkretną sytuację i potrafi w ramach tej organizacji doprowadzić ją do jej celu. Tym celem może być zwiększenie przychodu, może być zwiększenie zyskowności, mam też klienta, dla którego celem jest na przykład wyjście ze sprzedażą produktów do Internetu. Dzięki temu konsultant może czy może nawet powiem, że ja mogę, bardzo mocno wgryzać się w procesy tych organizacji. I mam bardzo dużą przyjemność też w przenoszeniu tego, co działa u jednego klienta, do drugiego klienta. Czyli jestem w stanie na przykład bardzo łatwo rozpoznawać sytuacje problemowe, bo one mimo wszystko w sprzedaży często są do siebie bardzo podobne i przenosić rozwiązania między spółkami, między moimi klientami. Ja takich klientów w procesach konsultingowych mam obecnie kilkunastu, a to są najczęściej dwa rodzaje klientów. Albo jest to spółka produkcyjna, albo jest to spółka informatyczna. Mam tam może parę mniejszych wyjątków, natomiast generalnie to jest tak. No i teraz w przypadku takiego typowego procesu konsultingowego ja muszę bardzo mocno wgryźć się w to, jakie są wartości dodane ze współpracy z daną firmą. Jest mi to potrzebne do tego, żeby stworzyć efektywny proces sprzedaży i żeby poprowadzić mojego klienta w kierunku, w którym będziemy mieli dużo większą konwersję z rozmów z klientami, będziemy mieli dużo większą konwersję ze spotkań, z cold calli, z social sellingu nawet. Ja do tego potrzebuję bardzo dobrze zmapować to, co ta spółka, co ta firma może zaoferować swoim klientom. Niejednokrotnie zdarza się również, że w pewnym sensie w takim procesie konsultingowym ja trochę kreuję te wartości dodane, czyli tworzymy w pewnym sensie coś nowego, czego spółka dotąd nie robiła lub nie nazywała tego usługą. No i takim bardzo stałym elementem wszystkich moich procesów konsultingowych jest tak zwany warsztat wartości dodanych, czyli warsztat, na którym razem z zespołem ustalamy, co jest tym wyróżnikiem konkurencyjnym tej firmy. To znaczy, jeżeli klient kupuje jakiś produkt, to co dostaje oprócz tego produktu albo z tym produktem. Czy to są jakieś emocje, a może jakieś konkretne wartości dodane, które można przeliczyć na zysk i na oszczędności, na oszczędność czasu na przykład. Tego może być bardzo dużo. I teraz, żeby podać Wam przykład, mam klienta z branży motoryzacyjnej, to jest firma, która jest producentem i dystrybutorem części samochodowych do busów, jest to firma Wanking. Genialna firma, polecam wszystkim. Tam tych warsztatów z wartości dodanych mieliśmy jeden, dwa, trzy, cztery, pięć. Pięć osobnych warsztatów z różnymi osobami z całego zespołu sprzedaży. Mogłoby się wydawać, że sprzedaż części samochodowych to coś takiego, co no ciężko tam o jakieś super wartości dodane. Natomiast tam nam wyszło w procesie na przykład, że ci chłopacy obsługują klientów najszybciej na rynku w tej branży. To jest super wartość dodana, bo to sprawia, że klient, który do nich trafi, oszczędza czas. Warto o tym mówić klientom. Po drugie, udało nam się ustalić, że jest to firma, która najszybciej przygotowuje oferty na części samochodowe do samochodów dostawczych i to również jest świetna wartość dodana. Udało nam się ustalić również, że części samochodowe, które oni posiadają, są często jedyną alternatywą do oryginalnych części, co jest również świetną wartością dodaną. Udało nam się nawet ustalić, że oni jako jedyni oferują swoim mechanikom takie papierowe instrukcje, które pomagają im bardzo szybko znaleźć trudne, ale małe części do tych busów. I tych, i podobnych takich wartości dodanych udało nam się znaleźć ponad dwadzieścia pięć. Takich, o których warto mówić klientom i takich, o których klienci rzeczywiście będą pamiętali i takich, które rzeczywiście przekładają się na jakiś zysk klienta. To był bardzo prosty przykład. No i jak możecie sobie wyobrazić zawsze, kiedy zaczynam warsztat na temat wartości dodanych u konkretnego klienta, raczej słyszę, „No ale proszę pana, tutaj u nas, no jakie tu wartości dodane. No sprzedajemy to i to. To jest prosty produkt, nie ma tutaj żadnych wartości dodanych”. I to jest pierwsza reakcja, no i jest oczywiście ta druga, ta, o której dzisiaj będziemy mówić, ta najważniejsza. Na absolutnie każdym warsztacie, który dotąd przeprowadziłem, a przeprowadziłem ich kilkadziesiąt, słyszę od klientów, że naszą wartością dodaną jest jakość. Albo dobry stosunek jakości do ceny. Czyli w pewnym sensie ta jakość jest dla nas takim odruchowym czynnikiem, o którym mówimy niemalże od razu. Co ciekawe, jest to na tyle uniwersalny czynnik, który de facto przenosi się między branżami, między decydentami i każdy z nas tą jakość gdzieś tam bardzo hołubi. No i teraz ja jako konsultant uważam, że mówienie o jakości już nie działa. Dlaczego? Mam tutaj wynotowane trzy powody.

Pierwszy, słowa, które są ciągle wypowiadane, tracą na jakości. To jest tak jak ktoś zawsze składał obietnice, a nigdy ich nie dotrzymuje. To wiemy doskonale, że tak naprawdę jego obietnice nie są dużo warte. No i właśnie, skoro jakość podnoszona jest przez wszystkich czy przez bardzo wiele firm, to ona nie ma już żadnej wartości. Tym bardziej, że każdy z klientów nieraz już przeczytał na temat produktu, że jest on wysokiej jakości, potem go kupił i ten produkt zepsuł się w pierwszym tygodniu użytkowania. Żeby uwierzyć w to, co mówię, wystarczy wejść na AliExpress, na wszystkie chińskie aukcje, nawet te po dolarze, czyli tam, gdzie za dolara można kupić case’y do telefonu razem z przesyłką do Polski. Czyli za dolara, za dosłownie cztery złote. To nawet tamte case’y są opisane jako high quality, czyli wysoka jakość. I zdarzało mi się nie raz też pracować z dwiema firmami z jednej branży, nie jako konsultant co prawda, ale być może wcześniej gdzieś miałem kontakt z tą firmą, później pracowałem z nią jako konsultant, z inną firmą z podobnej branży i też, mimo że w ramach produktów tych trzech firm ewidentnie wiedziałem, że jedna z nich nie ma wysokiej jakości, to każda z nich równie bardzo na tą jakość naciskała. Czyli każda z nich mówiła, że nasze produkty są wysokiej jakości. To najczęściej jest też tak, że tą wartość, jaką jest jakość, to prezes organizacji czy osoba na jej szczycie stawia jako wyróżnik konkurencyjny, niestety jednocześnie nie dbając dostatecznie bardzo o proces produkcyjny czy o proces świadczeni usług i taki prezes często nie wie, że okłamuje swoich klientów zwyczajnie, że mówi o tym, że jego produkty są wysokiej jakości, gdzie tak naprawdę ten jego proces produkcyjny jest słaby, często ludzie popełniają błędy, natomiast ta firma jakoś nie za bardzo chce to zauważyć. I wtedy moją niewdzięczną rolą jako konsultanta jest to, że ja muszę w pewnym momencie przyjść i powiedzieć, że przepraszam, ale nie możemy oprzeć procesu sprzedaży na argumencie, jakim jest jakość, ponieważ ten projekt się nie uda. Więc punkt numer jeden, zapamiętajcie, słowa, które są wypowiadane ciągle, tracą na wartości. Klienci przyzwyczaili się do tego, że każdy krzyczy, że mamy wysoką jakość. I co więcej, ja uważam, że w momencie, kiedy klient słyszy mamy wysoką jakość, to nic nie słyszy. Wyobraźcie sobie, że jestem klientem, nie? Ja pytam handlowca, co państwa wyróżnia na rynku, a on mi zaczyna mówić, wie pan co, naszą największą wartością jest to, że nasze produkty są wysokiej jakości. Bardzo dbamy o to, żeby jakość naszych produktów była na wysokim poziomie oraz żeby klienci z tego powodu byli, z tych produktów zadowoleni. I teraz jakbyście mnie zapytali za trzy minuty, co ten handlowiec powiedział, to ja nic nie usłyszałem, bo ja naprawdę nic nie usłyszałem. To przeleciało przez moją głowę jak, no nie powiem jak pocisk, ale jak jakaś nagła bezsensowna myśl. Więc punkt numer jeden, słowa ciągle wypowiadane tracą na wartości. Jakość jest jednym z nich. Klienci nie słyszą, na etapie procesu sprzedaży oczywiście, tego argumentu o jakości.

Dwa. Uważam, ja osobiście, że klienci na etapie procesu sprzedaży nie chcą słuchać o jakości. To ich naprawdę nie interesuje. Jakby klient na etapie procesu sprzedaży, wydaje mi się, wróćmy do przykładu tego klienta, którego podnieśliśmy na początku, czyli do firmy z częściami motoryzacyjnymi. Ten klient naprawdę woli usłyszeć, że oni świetnie i szybko robią oferty, że mają manual, który pomaga klientom w doborze części, że mają jakiś katalog B2B, bo to i to, i siamto. Naprawdę oni nie chcą spędzać czasu na tym, żeby słuchać, że handlowiec będzie im mówił, że produkt jest wysokiej jakości. Oni są chcą sobie sprawdzić tą jakość. Oni chcą zamówić próbkę albo pierwsze wdrożenie, albo pierwsze coś i oni sami chcą sprawdzić tą jakość. Nawet jeśli już bardzo im zależy na jakości, to oni sobie tą jakość zweryfikują w referencjach. Zadzwonią do klientów tej firmy albo być może ich znają i sami sobie tą jakość sprawdzą. Naprawdę punkt numer dwa, ja uważam, że klienci na etapie procesu sprzedaży nie chcą kompletnie słuchać o jakości.

I punkt numer trzy, najbardziej istotny, uważam, że to odruchowe wejście na temat jakości z klientem sprawia jednocześnie, że handlowiec bardzo automatycznie wchodzi na temat technikaliów i jednocześnie niszczy proces sprzedaży. To znaczy zaczyna tak przynudzać temu klientowi, że on często wychodzi z tego procesu sprzedaży z samego powodu, że po prostu już zwyczajnie tego handlowca nie może słuchać. Bo teraz weźcie, na przykład wyobraźcie sobie, że jestem producentem, który produkuje rynny. Nie mam żadnego klienta, który produkuje rynny, więc mogę podać ten negatywny przykład. Jadę do klienta i mówię dzień dobry, tak, nasze rynny wyróżnia bardzo wysoka jakość, bo widzi pan, tam ta blacha to ona jest specjalnie zabezpieczona i na samym końcu jest tak wygięta, i też myśmy to testowali przez trzysta sześćdziesiąt cztery lata, i też biorąc pod uwagę to, że nasze maszyny mają takie certyfikaty i jeszcze coś tam, bla, bla, bla. Klient już wysiada, naprawdę. Najczęściej klient nie chce słuchać o takich tematach. Jeżeli klient Wam zadaje pytania, a jak to jest zrobione, a w którą stronę, a czemu tak, a czemu nie inaczej, to on właśnie chce dokładnie sam ocenić, czy to jest wysokiej jakości. To znaczy, że to jest wyedukowany klient. To znaczy, że to jest klient, który się na temacie zna i klient, który dopytuje, bo sam chce ocenić, czy to jest produkt wysokiej jakości. Jednocześnie obietnica handlowca na etapie procesu sprzedaży, że nasze produkty są wysokiej jakości jest bezwartościowa w mojej konkretnej opinii.

To były trzy punkty. Natomiast podam Wam teraz przykład na takim dla mnie dość interesującym przykładzie, czyli na luksusowych zegarkach. Ja zegarki bardzo lubię, kolekcjonuję. Co prawda nie kolekcjonuję luksusowych zegarków, tylko kolekcjonuję ciekawe zegarki. Z tego miejsca pozdrawiam Pana Bartosza Knopa, właściciela firmy Balticus, która produkuje moje ulubione zegarki w Polsce. Bardzo, bardzo pozdrawiam. Więc jakby przykład na luksusowych zegarkach. Luksusowe zegarki to jest taki przykład, w którym moglibyśmy mówić o tym, że ludzie je kupują, bo te luksusowe zegarki są nieprawdopodobnej jakości. I to prawda, bo kiedy na przykład zastanawiacie się, dlaczego niektóre zegarki Patryka Filipa są w stanie kosztować dwieście i trzysta tysięcy euro, to dowiecie się, że najprostszy wachnik czy jedną metalową część, która potrafi być nawet czterysta lub pięćset w takim zegarku, ręcznie tworzy zegarmistrz przez dwa tygodnie. Jedną taką część. No to jasnym jest, że jeżeli tych części jest czterysta, a ich wytworzenie zajmuje dwa lata i prace stu ludzi, no to ten zegarek musi kosztować trzysta tysięcy euro. Nie ma siły. Bezsprzecznie jest też tak, że ten zegarek jest bardzo wysokiej jakości. Natomiast, czy rzeczywiście jest tak, że klient go kupuje z powodu tego, że ten zegarek jest wysokiej jakości? Niestety nie. No bo jeżeli by wejść teraz w zegarki, które kosztują dwa, trzy tysiące euro, robione w procesie już takim bardziej produkcyjnym, okazało się, że te części są dokładniej wykonane niż te części wykonane ręcznie. I tak naprawdę, gdyby się obiektywnie zastanowić, to jakość wykonania tego zegarka za dwa, trzy tysiące euro, jest praktycznie bardzo podobna do tego za trzysta tysięcy euro. Oczywiście teraz ortodoksyjni fani zegarków ruszą, żeby mnie zastrzelić, natomiast ja tak uważam. Więc to, co kupuje ten, kto kupił zegarek za trzysta tysięcy euro, to kupuje poczucie bycia niezwykłym, kupuje te emocje, które są związane z tym zegarkiem, czyli to, że te części są ręcznie wykonane, że to stu ludzi nad nimi pracowało, że to trwało półtorej roku, że tych zegarków na świecie jest niewiele. To jest to niezwykłe poczucie, kiedy ja mogę odpowiedzieć komuś, kto podejdzie do mnie i zapyta, o, a co to za zegarek, a ja wtedy mogę powiedzieć, że to jest Patryk Filip i on kosztuje tyle i tyle, i on był tak robiony. Czyli nawet w przypadku produktów, które są nieprawdopodobnie wysokiej jakości, zauważcie, że one nigdy nie są marketingowane, że Patryk Filip mówi o tym, że nasz zegarek jest nieprawdopodobnej jakości. Nie, nie mówi, bo ludzie tego nie kupują, bo ludzi to nie interesuje. Oczywiście każdy chce usłyszeć tą historię, jak te części są zrobione, że to tak, że inaczej, bla, bla, ale tak naprawdę nikt tego nie kupuje.

Więc podam Wam jeszcze takie trzy krótkie przykłady, w tym będzie przykład związany z moją firmą. Wyobraźcie sobie, że mam, miałem klienta, to była drukarnia wielkoformatowa i tam dużo mówiło się o tym, że istotna jest bardzo jakość druku. No ale ta jakość druku dla mnie była dość trudna do zrozumienia, bo to były druki drukowane na tych samych materiałach, na których drukuje konkurencja, na tych samych maszynach, na których drukuje konkurencja, z użyciem tych samych tuszy, których używa konkurencja, więc jakby ta jakość była na poziomie, no w miarę okej. To znaczy na takim poziomie, na jakim najczęściej miała konkurencja. Tam wyróżnikiem jakości najczęściej było to, że te kolory może były lepiej dopasowane albo coś podobnego. Nie znam się dokładnie. Natomiast tutaj się okazało, że tak naprawdę największą wartością dodaną, czyli tą przewagą konkurencyjną był czas dostawy. Ta jakość oczywiście była istotna i ona była tak zwanym wejściem w ogóle w rozmowy z klientem, natomiast tą decydującą wartością dodaną, która układała proces sprzedaży, był właśnie czas dostawy. Teraz przykład na mojej własnej firmie, czyli na Sellwise. Wyobraźcie sobie, że trafia do mnie klient i ja mu zaczynam tłumaczyć, że tak, że w Sellwise jest tak, że my się skupiamy na bardzo wysokiej jakości naszych usług i że do każdego klienta podchodzimy indywidualnie, i dopasowujemy metody do klienta, i to wszystko prawda, ale klient właśnie nic nie usłyszał. Bo jednym z trzech… przepraszam, trzema najczęstszymi powodami, dla których wybierają nas klienci, to A, nasza wiedza w technologiach informatycznych, ja jestem z wykształcenia informatykiem i z dużą łatwością informatyzuję mi się sprzedaż, czyli to jest pierwszy najczęstszy powód.

Drugi to nasze doświadczenie konsultingowe, czyli to, że mamy kilkunastu, kilkudziesięciu klientów i nie musimy odkrywać Ameryki, nie musimy mówić o tym, co działa w książkach, co kolega kiedyś widział u kolegi od szwagra, tylko zawsze mówimy o tym, że taki i taki proces robiliśmy w takiej i takiej firmie, z takiej branży i on przyniósł takie i takie efekty. I to nasze doświadczenie konsultingowe to jest coś, czego na rynku nie idzie kupić. To znaczy rzadko się zdarza, że jedna głowa, która chodzi, wie dokładnie, jak wygląda strategia sprzedaży w kilkudziesięciu firmach i co w ramach tych strategii sprzedaży działało, a co nie. Więc to jest drugi powód, czyli nasze doświadczenie konsultingowe.

I trzeci powód, nietypowe podejście do szkoleń. Czyli to, że my w naszych procesach szkoleniowych mamy najczęściej taką dniówkę, w której trener sprzedaży spędza dzień z zespołem, czyli na przykład, jeżeli szkolimy zespół handlowców, to trener wsiada na jeden dzień i jedzie z tymi handlowcami do ich klientów. Dzięki temu potrafimy stworzyć szkolenia tak bardzo dedykowane branży klienta i jego problemom, że często gęsto jakość potem tego szkolenia jest bardzo wysoka. Natomiast to klient nie tą jakość kupuje, tylko właśnie to, że to podejście jest nietypowe. I to trzy proste przykłady. Dalej mam przykład producenta gadżetów reklamowych, to jest też klient Sellwise, gdzie gdzieś tam na samym początku procesu przebrzmiewało to, że to stosunek jakości do ceny jest istotny, natomiast na koniec dnia okazało się, że tak naprawdę klienci kupują tam kompleksową obsługę w obszarze gadżetów, czyli to jest tak, że mają pana albo panią z imienia i nazwiska, który ich wspiera od A do Z. To znaczy od momentu, kiedy przychodzą do nich i mówią mamy takie wydarzenie, do momentu, kiedy ta osoba pomaga im nawet jakby w przygotowaniu dostawy, w rozplanowaniu tego, niemalże jak project menadżer, czyli to jest firma Reklamowo24. Pozdrawiam serdecznie z tego miejsca. Robią to świetnie i oczywiście mają fajny stosunek jakości do ceny, ale my w procesie sprzedaży nie mówimy o tym klientom. Nie chcemy o tym mówić, bo to, że oni obsługują klientów kompleksowo w obszarze gadżetów i to, jak to robią, to to okazuje się być bardzo decydujące i tutaj również tych wartości dodanych okazało się, że jest naprawdę bardzo dużo i dzięki temu też było na czym oprzeć ten proces sprzedaży. No i teraz podsumowując i zamykając główny wniosek z podcastu, uważam, że jeżeli na dzień dzisiejszy mówicie o jakości Waszych produktów swoim klientom, przestańcie. Nie mówcie więcej, dopóki klienci sami o to nie zapytają. Jeżeli wydaje Wam się, że to jakość Waszych produktów jest Waszym wyróżnikiem konkurencyjnym, to najprawdopodobniej tak nie jest. Najprawdopodobniej jest wiele innych powodów, dla których klienci korzystają z Waszych usług lub produktów. Jeżeli czujecie, że tak jest, ale nie do końca potraficie to ustalić, być może powinniście skorzystać z usługi Sellwise albo firmy podobnej do Sellwise, która pomoże Wam to profesjonalnie ustalić. Natomiast nie mówcie o jakości. Skończcie z jakością. Nie skończcie z nią na poziomie produkcji i wytwarzania produktu, ale skończcie z jakością na poziomie komunikacji w procesie sprzedaży.

No i czas na ogłoszenia podcastowe. Obiecuję, że nie zajmę Wam dużo czasu. Pierwsze ogłoszenie dotyczy tego, że w ostatnim odcinku wspominałem o tym, że jest taka metoda na zaktywowanie klienta, który przestał się odzywać, która brzmi wycofaj u niego swoją ofertę. I po publikacji podcastu dowiedziałem się, że jest to metoda zarezerwowana dla metodyki Customer Centric Selling, o czym niniejszym Was informuję i oczywiście bardzo serdecznie zapraszam Was na ich szkolenia. Drugi temat to moje własne szkolenie. 20 lutego o godzinie jedenastej prowadzę szkolenie online z call page’m, bezpłatne szkolenie online z call page’m, które nazywa się „Jak optymalizować procesy sprzedaży. Poznaj sekret najlepszych firm na rynku”. I powiem Wam na tym szkoleniu o tym, jak już macie proces sprzedaży, jak podejść do jego optymalizacji, jak podejść do tego, żeby ten proces był bardziej efektywny, jakimi metodami można to robić, jak to komunikować do zespołu, jak doprowadzić, że dzięki temu będziemy więcej zarabiać. Na dzień dzisiejszy na to szkolenie zapisało się już ponad trzysta osób, więc wygląda na to, że warto. Przynajmniej bardzo Wam to szkolenie polecam. Znajdziecie je pod adresem sellwise.pl/optymalizacja albo na webinarach call page’a, tak po prostu. Kolejnym tematem to to, że chyba dwa podcasty temu zachęcałem Was do opinii na temat podcastu na iTunes, czyli w zakładce podcasty na iPhone i tam pojawiła się nowa opinia Jacka02, który napisał: „Bardzo lubię podcasty, w ogóle słucham czegoś prawie każdego dnia, nie zabiera mi to ani odrobiny dodatkowego czasu z mojego dnia, bo zawsze słucham ich gdzieś w tle. Szymon jest mi bardzo bliski w swoich poglądach i ciekawie jest dowiedzieć się więcej o jego doświadczeniach. Zdecydowanie polecam wszystkim szukającym wsparcia, praktycznych informacji i odpowiedzi na tematy związane ze sprzedażą oraz biznesem”. Jacku02 serdecznie Ci dziękuję i dziękuję Ci za odpowiedź na moje wołanie. A Wam, słuchającym, jeżeli te podcasty Wam się podobają i chcielibyście jakoś mi pomóc, to właśnie taką recenzją na iTunes możecie mi pomóc. Jeżeli taka recenzja się pojawi, to ja ją też na podcaście przeczytam. I ostatni temat to subskrypcja. Zachęcam Was do subskrypcji tego podcastu na sellwise.pl/nsm jak Nowoczesna Sprzedaż i Marketing. Tam, na samym dole, jak zostawicie swojego maila, będziecie ode mnie otrzymywali powiadomienia o nowych odcinkach. Bardzo Wam dziękuję za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam do subskrypcji i zachęcam do usłyszenia się ponownie w kolejnym odcinku. Serdecznie pozdrawiam, Szymon Negacz.