Profil na LinkedIn - jak przykuć uwagę i się wyróżnić?


Szymon Negacz

Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise


22 czerwca 2020

ODCINEK 72

Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...

  • Jak sformułować headline na swoim profilu?
  • O czym wpisać w sekcji „o mnie”?
  • Jak opisać swoje doświadczenie na profilu?
  • Jak dać łatwiejszą możliwość skontaktowania się z Wami?

Słuchaj podcastu tam, gdzie Ci najwygodniej.

Transkrypcja podcastu

Rodzaje profili na LinkedIn

Na LinkedIn’ie znajdziecie zazwyczaj trzy rodzaje profili. Pierwszy profil, nazywam go zapomnianym, to jest taki profil, który został kiedyś przez kogoś założony głównie po to, żeby coś na tym LinkedIn’ie przeczytać, żeby zobaczyć w ogóle, jak ten LinkedIn działa, natomiast to jest profil, który więcej niż imię, nazwisko i stanowisko zazwyczaj nie mówi. Drugi typ profilu, chyba najbardziej powszechny wciąż, to profil, który nazywam szukam pracy. I on często rzeczywiście jest skrzętnie uzupełniony przez osobę, która go tworzy. I jego głównym celem jest umożliwienie otrzymania lepszej oferty pracy niż obecna. I wtedy ten profil wygląda trochę tak, że jest takim tak naprawdę CV. Tam jest to stanowisko obecne. Jest napisane, że szybko się uczę, dobrze pracuję w zespole i tak dalej. Jest też wypisane doświadczenie, które dana osoba ma na rynku pracy. No i jest ten trzeci typ profilu na LinkedIn’ie. Ten trzeci, który zazwyczaj jest odrzucany przez osoby, którym zależy na typie drugim. Trzeci typ to jestem ekspertem w jakiejś branży, pomagam czy potrafię pomóc określonym ludziom, określonym firmom, określonemu kawałkowi rynku. W każdym razie ten trzeci rodzaj profilu, czyli ten, o którym dzisiaj będziemy mówili, jest najczęściej pomijany przez osoby z punktu drugiego, dlatego że wydaje się ludziom, że kiedy zakomunikuję, że jestem ekspertem w jakiejś określonej branży, że czymś się konkretnie zajmuję, że w czymś pomagam, że coś potrafię, to nie będę dostawał ofert pracy, tylko będę szukał klientów. No i teraz, jak to pogodzić? No bo przecież profil LinkedIn’owy jest mój, a nie mojego pracodawcy, więc chyba powinien być o mnie, że ja szukam pracy, a nie, że szukam klientów. I teraz paradoksalnie, bo na tym zależy mi na samym początku, żeby ten mit rozbić, to te trzecie profile z mojego doświadczenia pozyskują najwięcej ofert pracy, bo każdemu zależy na tym, czy większości przynajmniej zależy na tym, żeby rekrutować kogoś, kto rzeczywiście jest ekspertem, kogoś, kto się wyróżnia, kogoś, kto ma już na przykład portfolio klientów na przykład na LinkedIn’ie, kogoś, kto naprawdę tam dobrze wygląda. Więc z mojej perspektywy posiadanie typu drugiego jest nawet mniej sensowne niż typu pierwszego, czyli tego o niczym, nieuzupełnionego profilu. Z mojej perspektywy profil, który mówi o tym, nie że ja nazywam się Szymon i szukam pracy, bo jestem fajny i w ogóle przedsiębiorczy, i potrafię się szybko uczyć, tylko że ja, Szymon, jestem ekspertem w jakimś wąskim zakresie i potrafię pomagać określonym ludziom. To ten trzeci profil z mojej perspektywy generuje więcej ofert pracy, więcej klientów, więcej zainteresowania i jest, w skrócie mówiąc, najbardziej sensownym rodzajem profilu, jaki na LinkedIn’ie można mieć. I na tym profilu chciałabym się dzisiaj skupić. To o nim sobie powiemy. Ja krótko przejdę przez ten profil, co takiego jest warte uwagi, na co warto uwagę zwrócić przy ułożeniu takiego profilu?

Zdjęcie profilowe, headline, custom url

I teraz, jak się czyta o profilach na LinkedIn’ie, to pierwsze, co ludziom przychodzi do głowy, to zdjęcie. I bardzo słusznie. Zdjęcie na LinkedIn’ie jest jakby, można powiedzieć, chyba niezbędne i rzeczywiście wato zadbać, żeby to zdjęcie wyglądało sensownie. Niestety jako ludzie mamy bardzo dużą tendencję do wyciągania bardzo wielu wniosków z bardzo niewielu informacji i dokładnie tak samo jest w tym przypadku, więc pokażmy najlepsze zdjęcie, jakie mamy. Jeżeli nie mamy, to zróbmy sobie najlepsze zdjęcie, jakie jesteśmy w stanie zrobić. I teraz na LinkedIn’ie te zdjęcia, niestety tak jest też skonstruowany sam LinkedIn, nie powinny pokazywać sylwetki, nawet nie powinny pokazywać sylwetki od pasa w górę, tylko raczej powinny pokazywać głównie twarz, ewentualnie ramiona. Dlatego, że LinkedIn ma tendencję do minimalizowania tego naszego zdjęcia profilowego, czy to na feedzie, czy to w okienku wiadomości. I kiedy to zdjęcie nie pokazuje głównie naszej twarzy, to tak naprawdę nie jesteśmy w stanie nic na nim zobaczyć. Czyli tutaj tip, mały tip z mojej strony jest taki, że warto zadbać o to, żeby to zdjęcie pokazywało twarz i żeby było możliwie profesjonalne. Taki gratisowy tip do tego zdjęcia jest taki, że o zdjęciu w tle będziemy mówili zaraz, ale bardzo fajnie jest zadbać o to, żeby to zdjęcie pasowało do zdjęcia w tle. Czyli jeżeli zdjęcie w tle będzie miało u mnie czarne tło, to bardzo fajnie jest sobie zrobić zdjęcie na czarnym tle, żeby to wspólnie grało. Mały to koszt, a od razu wygląda dużo profesjonalniej. Druga rzecz, o którą warto zadbać i która jest bardzo łatwa, to custom URL. Czyli jak wejdziecie na mój profil na LinkedIn’ie, to zobaczycie, że adres do mojego profilu to jest linkedIn.com/coś tam/szymonnegacz. I w ustawieniu swojego profilu, na samej górze, tam, gdzie się ustawia headline, takie custom URL możecie sobie założyć i warto zadbać o to, żeby tam było wasze imię i nazwisko. Jeżeli jest zajęte, możecie próbować z pierwszą literą imienia i nazwiskiem i tak dalej. No i teraz zaraz obok zdjęcia każdy profil LinkedIn’owy ma headline. No i teraz kurczę, ja z tym headlinem zawsze mam bardzo dużo różnych dyskusji z handlowcami, z przedsiębiorcami, z osobami, które sobie ten profil układają. Headline to coś, co moim zdaniem najbardziej zachęca do tego, żeby na wasz profil wejść. No i teraz, jeżeli w tym headline napisane jest pomagam przedsiębiorstwom poprzez innowacyjne rozwiązania, to tak naprawdę nic nie wiem i w ten profil najprawdopodobniej nie kliknę, bo jakim przedsiębiorcom i poprzez jakie rozwiązania? W sumie nic nie wiadomo z tego headline’u. Są też inne headline’y, dużo lepsze, typu key account manager w firmie xyz sp. z o.o. No to najczęściej nie wiem, czym jest xyz sp. z o. o., key account manager to się domyślam, że to sprzedawca, natomiast kompletnie nie wiem, co to jest za człowiek, w czym konkretnie miałby mi pomóc i czego mogę się od niego spodziewać, a już w szczególności, czemu na ten profil w ogóle miałbym wejść. Wiele takich headline’ów jest jeszcze sprzed roku dwóch, trzech, które mówią pomagam przedsiębiorcom w skalowaniu ich biznesu poprzez coś tam albo pomagam ludziom osobistym poprzez to, w taki i taki sposób. I to jest dużo lepszy headline niż te dwa, o których mówiłem wcześniej, natomiast mam takie poczucie, że na LinkedIn’ie się strasznie przejadł. To znaczy dużo bardziej wolę zobaczyć coś mocno wprost, typu rekrutuję handlowców na Śląsku. To od razu mówi, kto jest klientem, co ten człowiek robi i czego się można po nim spodziewać. U mnie w headline zobaczycie konsultant rozwoju sprzedaży i marketingu B2B. Od razu wiadomo, że jestem konsultantem, co rozwijam i w jakim konkretnie obszarze, a że w B2B. Czyli w gruncie rzeczy wasz headline na samym początku headline’u, to jest bardzo ważne, bo on ma tendencję być ucinanym, czyli na początku piszemy najważniejsze, a dopiero potem piszę, że jestem na przykład podcasterem, bo to jest dla mnie mniej istotne niż przekazanie tego, że jestem konsultantem rozwoju sprzedaży i marketingu B2B. I znowu to jest dla mnie bardziej istotne niż przekazanie, że jestem właścicielem Sellwise. Bo co kogo interesuje, czy ja jestem właścicielem, czy nie właścicielem. Ważne, co jestem w stanie zrobić. I ten headline jest bardzo istotny i bardzo ważne jest, żeby wprost na jego początku napisać, co takiego konkretnego jesteście w stanie zrobić dla danego otoczenia, bo to będzie najsilniejszy powód, który sprawi, że ktoś w ogóle w wasz profil kliknie. Nie wiem, czy to jeszcze działa, ale pamiętam, że jakiś czas temu na aplikacji mobilnej LinkedIn’owej można było ustawić nieco dłuższy headline niż przez wersję przeglądarkową, więc sprawdźcie, czy to dalej działa.

Zdjęcie w tle

Kolejna rzecz, która jest na samej górze na waszym profilu LinkedIn’owym, to zdjęcie w tle, to, które jest za waszym zdjęciem. I teraz, no popularne błędy, nie ma tam nic, źle. Są tam na przykład góry i lasy, źle. No chyba, że ktoś sprzedaje góry i lasy. Albo jest tam jakaś taka grafika, taki tribal jakiś elektroniczny, przechodzący przez różne kolory, też źle. Bo zauważcie, że wasz profil LinkedIn’owy niestety nie ma zbyt wiele miejsc, w których ktoś mógłby przyciągnąć swoją uwagę do na przykład waszego brandingu albo loga, albo głównego hasła waszej firmy, albo claim’u po prostu. To tak naprawdę to zdjęcie w tle jest trochę jedynym miejscem, w którym można to zrobić. Że bardzo wiele osób tak naprawdę nie przewija wcale niżej, patrzą na wasze zdjęcie, patrzą na wasz headline, patrzą na zdjęcie w tle. Jeżeli tan komplet nie mówi wprost klientowi, czym się zajmujecie i jak wygląda wasza marka, i jak wygląda wasza firma, to właśnie utraciliście możliwość wybudowania klientowi punktu styku z waszą marką. Tego punktu styku niniejszym nie było, no bo nie mogło być, nie zobaczyłem ani firmy, zobaczyłem tylko twarz, imię i nazwisko osoby, i ewentualnie nazwę, ale na pewno w sposób świadomy tej nazwy nie przeczytałem. Więc bardzo fajnie jest, żeby w zdjęciu w tle pokazać konkretnie coś, co jest dla was w danej chwili ważne. Dla przykładu, jak teraz wejdziecie na mój profil, to pokazuję tam to, o czym powiedziałam we wstępie, czyli pokazuję szkolenie online Machina B2B, ponieważ każda osoba, która wejdzie na mój profil, tą informację niniejszym zobaczy. Natomiast normalnie, kiedy nie prowadzę żadnej kampanii, to jest tam po prostu nasze logo i jest nasz główny claim, czyli rozwój sprzedaży to proces. Jest też motyw przewodni naszej firmy, który właśnie buduje ten punkt styku i pomaga złapać osobie, która ogląda mój profil czy profil osób, które u mnie pracują, to, że to jest Sellwise. No i właśnie, czyli teraz, jak ten komplet na górze wygląda profesjonalnie, to zdjęcie jest dobre, ten headline wygląda w porządku, to zdjęcie w tle rzeczywiście pasuje do tego zdjęcia i jeszcze współgra z tym headline’m, to wszystko jest spójne, uwaga, bo o tym nie powiedziałem, w headline da się dodawać obrazki. Trochę nie wiem, czy to jest dobre, natomiast wiem, że na pewno bardzo unikam ludzi, którzy mają w tych headline’ach masę obrazków czy tych emotikon. Nie wiem dlaczego, ale ja mam tendencję myśleć, że jest to trochę takie, nazwijmy to, dziecięce być może albo to jest takie sfacebookczanie tego LinkedIn’a, ale być może źle myślę, to wcale nie musi być prawda. Ja mam na przykład w swoim headlinie niebieskie kropki, które graficznie pomagają oddzielić treści, które są tam napisane.

Sekcja o mnie

No i teraz, jeżeli ta góra profilu LinkedIn’owego wygląda sensownie, to można zejść do sekcji, która nazywa się about, czyli o mnie. No i teraz prosiłoby się tam napisać właśnie tak, jak w tym drugim typie, no że szybko się uczę i że lubię pracować w zespole, ale zupełnie nie powinno być coś takiego. To powinno być coś, co chcielibyście, żeby dowiedział się o was wasz klient. Wasz klient chce wiedzieć, dlaczego niby jesteście ekspertem w danej branży, czyli jeżeli na przykład sprzedajecie fotowoltaikę, strzelam, to pierwszy przykład, który przyszedł mi do głowy, to chciałbym chyba przeczytać historię o was jako o ekspercie, który wszedł w branżę fotowoltaiki i się w niej odnalazł, i robi w niej to, śmo i owo, i teraz zajmuje się tym i tym. Czyli about me, o mnie, to jest świetne miejsce na storytelling, na opowieść, ale nie adresowaną do przyszłego pracodawcy, tylko opowieść adresowaną do klienta, który potencjalnie być może może coś u was kupić. I teraz w ramach tego opisu, dla przykładu, LinkedIn zrobił takie badanie na buzz wordy. Buzz wordy, czyli takie słowa, które używają wszyscy i niewiele one znaczą. I na podstawie trzydziestu jeden tysięcy profili znaleźli dziesięć najczęściej używanych słów w branży marketingowej. I to były słowa: strategic, creative, specialist, leadership, pasionet, experience, focust, entusiastic, expert, truckrecord. Dla osób, które są anglojęzyczne i bywają na profilach LinkedIn’owych, łatwo stwierdzić, że większość tych about me niestety jest napisana takimi buzz wordami. Więc ja jestem bardzo wielkim fanem pisania tych opisów o mnie tak naprawdę po ludzku. Nie, że jestem ogromnym specjalistą, osiągnąłem przeogromny sukces, jestem najlepszy w branży, w ogóle cud świata, właśnie zstąpiłem z takiej chmurki na Ziemię i Ziemia się pokłoniła, tylko jestem po prostu człowiekiem, który gdzieś był, czegoś się nauczył, do czegoś doszedł i obecnie pomaga ludziom w czymś tam, w jakiś określony sposób. I bardzo fajnie jest, żeby ten opis nie był za długi, żeby był krótki, dźwięczny i bardzo konkretny, tłumaczący klientowi, dlaczego niby znacie się na tym, na czym się znacie. Teraz uwaga, bo pod koniec tego opisu bardzo fajnie jest zastosować call to action, tak zwane wezwanie do działania. Jak już ktoś dobrnął tutaj, to jest szansa, że być może jest waszym potencjalnym klientem i być może będzie chciał się z wami skontaktować, więc jest to idealne miejsce, jeżeli jestem na przykład z tej branży fotowoltaiki, żeby napisać coś takiego. Jeżeli ty również zastanawiasz się nad inwestycją w fotowoltaikę, napisz do mnie, chętnie doradzę ci, jak to dobrze zrobić. I w tym miejscu możecie z powodzeniem podać na przykład swój adres mailowy. Wielu waszych potencjalnych klientów wcale nie będzie chciało was zaprosić do sieci, natomiast jak tutaj udostępnicie swoje dane, w opisie about me, to być może po prostu z nich skorzystają. Ja dla przykładu na swoim profilu w tym miejscu mam udostępniony link do naszej Sellwise’owej bezpłatnej konsultacji, do której nawołuję, że ktoś może ją w tym miejscu po prostu zamówić. Więc podsumowując wasz opis, ludzki, bez buzz wordów, tłumaczący klientowi, a nie przyszłemu pracodawcy, czemu wy i dlaczego akurat mielibyście się znać na tym, na czym się znacie. No i tak, dalej jest coś takiego ostatnio podane jak job preferences. Tutaj możecie sobie uzupełnić w przypadku pracodawcy i klientów też, czego poszukujecie, jakiej pracy, w jakich obszarach, w jakich specjalizacjach. To też być może wam dalej pomóc.

Sieć kontaktów na LinkedIn

Dalej klient u was zobaczy coś takiego jak rozmiar sieci. No i teraz rzeczywiście jest tak, że te profile na LinkedIn’ie, które mają duże sieci, mają tendencję do bycia postrzeganymi jako bardziej profesjonalne, więc to nie jest co prawda odcinek na ten temat, natomiast ewidentnie warto dbać o rozmiar sieci, o to, żeby były w niej sensowne osoby, żeby ona nie była za duża, żeby zawierała osoby, które są właśnie z waszej branży, więc o rozmiar sieci na pewno warto dbać. No i teraz ostatnio na profilach pojawiło się takie miejsce jak featured i ono jest bardzo fajne, ponieważ pod swoim opisem możecie pokazać klientowi czy oglądającemu rzeczy, które chcecie, żeby zobaczył. I mogą to być zarówno wasze publikacje, jak i zewnętrzne linki, jak i konkretne posty, które też umieściliście na LinkedIn’ie. Jak wejdziecie na mój profil, to będziecie mogli zobaczyć, jak to konkretnie wygląda. Ja tam pokazuję link do naszego sellwise.pl, pokazuję link do szkoleń sprzedażowych, pokazuję klika postów, które fajnie byłoby zobaczyć, bo tam jest zdjęcie naszego zespołu na przykład na jednym z nich. To jest fajne miejsce, w którym można klientowi czy osobie oglądającej pokazać rzeczy, które chcecie, żeby zobaczyli i które mogą też pokazać, że na przykład wasz profil jest żywy, że rzeczywiście ktoś nad nim pracuje, ktoś go rozwija, więc bardzo fajna funkcjonalność. Bardzo warto z niej skorzystać. Aby oznaczyć jakiś post jako featured, wystarczy kliknąć trzy kropeczki w prawym górnym rogu i tam wybrać odpowiednią opcję, która sprawi, że ten artykuł się pojawi właśnie w sekcji featured. W samej tej sekcji jest też plusik, w którym możecie dodać właśnie na przykład zewnętrzne linki. No i dobrze, i dalej tutaj sobie zapisałem, kolejna rzecz, o którą warto zadbać, to dwujęzyczność profilu. Dla przykładu, jak wejdziecie na mój sellwise’owy profil, znaczy na mój profil osobisty, to zobaczycie, że możecie przełączyć się między językiem polskim a angielskim. I celowo, jeżeli ktoś ma LinkedIn’a ustawionego po polsku, zobaczy wszystkie treści na moim profilu uzupełnione po polsku. Jeżeli ktoś ma ustawionego LinkedIn’a, jako angielski, to zobaczy wszystkie treści po angielsku. Dlaczego jest to potrzebne? Pewnie wam nie muszę tłumaczyć, szczególnie jeżeli sprzedajecie na Zachód, szczególnie jeżeli sprzedajecie do kilku krajów, na przykład do Francji, Anglii, do Hiszpanii, to możecie doprowadzić, że każdy z tych krajów zobaczy wasz profil w swoim własnym języku, co istotnie może pomóc nie tyle konwersji, ale też poziomowi zaufania, który ma osoba, która ogląda taki profil. Na wiele sposobów może wam to pomóc, naprawdę warto o to zadbać.

Sekcja doświadczenie

No i teraz słuchajcie, zjechaliśmy niżej, czyli mamy już zdjęcie w tle, mamy nasze zdjęcie, mamy headline, mamy about, mamy featured. Pokazaliśmy, co chcieliśmy pokazać i teraz mamy nasze doświadczenie. No i teraz są dwie szkoły. Pierwsza szkoła mówi o tym, żeby doświadczenie uzupełnić treścią, że pozyskiwanie klientów, odpowiedzialność za proces sprzedaży, uzupełnianie systemu CRM i tak dalej, czyli tak jak w CV. Bardzo, ale to bardzo wam to odradzam. Trochę dlatego, że no z mojej perspektywy nie brzmi to profesjonalnie, a poza tym, myśląc o tym, że klient właśnie ogląda nasz profil, no to spójrzcie, na samej górze dowiedział się, kim jesteście, czym się zajmujecie, jak trafiliście do branży fotowoltaiki i dalej przewija, na przykład zjechał jeszcze niżej. I teraz może zobaczyć, w jakiej dokładnie firmie pracujecie. I na tym etapie naprawdę nie interesuje go, że w tej firmie odpowiadacie za pozyskiwanie klientów i uzupełnianie CRM-u. Na tym etapie będzie go interesowało, co to jest za firma, czyli u mnie, na osobistym moim profilu, na tym miejscu znajdziecie, że jakby Sellwise jest firmą doradczo-szkoleniową w takim i takim obszarze, zajmuje się tym i tym. I tutaj w tym momencie po prostu można klientowi więcej powiedzieć o własnej firmie. Przeszłe moje doświadczenia, czyli te starsze, już rzeczywiście mają taką tradycyjną listę, a czym to się nie zajmowałem, czego to nie robiłem. Więc warto myśleć o tym w taki sposób, bo na tym etapie potencjalny klient może mieć już konkretną informację, taką, która może sprawić, że się do was po prostu, zwyczajnie mówiąc, odezwie. Już poznał was, wie, jak trafiliście do tej branży, być może przeczytał jakąś fajną historię, zobaczył call to action, zobaczył, jak ta marka wygląda, przeczytał o niej, a naprawdę dużo informacji w krótkim czasie takiemu klientowi możecie przekazać. I teraz bardzo fajna rzecz, bardzo fajny tip, zarówno w opisie o mnie, jak i tutaj w tych opisach o firmie możecie dodać jakieś media, czyli możecie dodać prezentację jakąś, możecie dodać jakieś zdjęcie, na przykład zespołu, możecie dodać wiele rzeczy, które was uwiarygodnią w opisie o mnie lub które uwiarygodnią waszą firmę w opisie o waszej firmie. Więc bardzo warto o tym pamiętać.

Sekcja edukacja i umiejętności

Dalej na waszym profilu zastaje do uzupełnienia edukacja. I tutaj rzeczywiście warto tą edukację uzupełnić, pokazać, gdzie zdobywaliście swoje kwalifikacje. Dalej na profilu macie umiejętności i teraz z tymi umiejętnościami to jest różnie, no bo mam wrażenie, że one dużo lepiej działają na Zachodzie niż u nas w kraju, niż u nas w Polsce. No bo jakby z perspektywy rekruterów one są rzeczywiście ważne, bo w wyszukiwarce LinkedIn’owej można wpisać umiejętność, na przykład taki konkretny język programowania, i wyskoczą profile, które tą umiejętność mają podpiętą, więc warto tutaj obiektywnie uzupełnić jakby, co potraficie tak konkretnie, czym się zajmujecie, natomiast nie pokładałbym w tej sekcji tak dużych nadziei, jak mogłoby się wydawać. Niestety przynajmniej. Natomiast warto ją obiektywnie uzupełnić i też warto potwierdzać te umiejętności innym użytkownikom. Warto prosić o potwierdzanie swoich umiejętności przez innych użytkowników. I warto tutaj rzeczywiście pokazać, na czym się konkretnie znacie. Po rozwinięciu tej sekcji bardzo ładnie widać, jak LinkedIn dzieli te umiejętności na przykład na industry knowledge, na interpersonal skills, na other skills, więc warto to uzupełnić i warto poświęcić na to dłuższą nawet chwilę czasu.

Sekcja rekomendacji i certyfikatów – budowanie wiarygodności

I teraz dojeżdżamy do takiego miejsca, które jest chyba najczęściej zaniedbane, zresztą nie dziwię się, bo to najtrudniejszy moment na profilu, so far, a mianowicie rekomendacje, czyli prawdziwe słowa prawdziwych ludzi, którzy was znają, którzy z wami pracowali, którzy mogą powiedzieć, zaświadczyć w pewien sposób o tym, że jesteście kompetentni i że znacie się na tym, co robicie. Więc no aż się prosi, żeby tutaj pojawiły się czasami opinie waszych klientów, słowa, które potwierdzają, że naprawdę jesteście ekspertami. I mam poczucie, że bardzo wielu ludzi zwraca na to uwagę, że profil z prawdziwymi rekomendacjami wydaje się jeszcze bardziej żywy, profesjonalny i ma idealne miejsce na social proof, na to, że prawdziwi klienci mówią o tym, że z wami pracowali i że doceniają was za to, co robią. Jeżeli tylko złapiecie klienta, który widzicie, że ma uzupełniony profil na LinkedIn’ie, który jest aktywny, możecie zrobić coś takiego, jak zapytać przez LinkedIn’a kogoś o rekomendacje, nawet macie przycisk zapytaj o rekomendacje, po angielsku ask for recommendation, i możecie napisać do kogoś wiadomość, i w tej wiadomości będzie link, w którym od razu ten ktoś tą rekomendację może wam napisać. I teraz warto to rzeczywiście robić. Warto bardzo tego pilnować, żeby prosić o rekomendacje. Ja miałem taki moment, że nie prosiłem, zapomniałem, olałem w jakiś sposób, nie zwracałem na to uwagi i teraz bardzo żałuję, bo dużo więcej tych rekomendacji na moim profilu mogło się pojawić, a niestety się nie pojawiło. Więc warto sobie zrobić nawet jakąś strategię na te rekomendacje, czyli na przykład jeżeli pracuję z trzema branżami, to mogę chcieć pozyskać rekomendacje ze wszystkich tych trzech branż. Jeżeli chcę pokazać jakąś konkretną wartość dodaną swojej firmy, czyli coś, w czym jestem naprawdę dobry, to mogę poprosić o rekomendację firmę, która wiem, że nas za to doceniła. Czyli warto te rekomendacje potraktować też strategicznie, a nie tylko tak, że napisz tutaj parę miłych słów, obojętnie kto, obojętnie jak, byleby dobrze brzmiało, tylko warto zastanowić się, co takiego powinno tu być, żeby rzeczywiście wspierało to cele, które powinno wspierać. No właśnie, kolejna rzecz, która jest niżej, to wasze certyfikaty, kursy, języki, w których mówicie, być może wasze publikacje. To też są rzeczy, które dalej znowuż, w dalszym ciągu uwiarygadniają was w oczach innych, pokazując bardzo konkretne kursy, certyfikaty, które na swoim koncie macie. I na samym końcu profilu waszego na LinkedIn’ie osoba, która was obserwuje, może zobaczyć wasze zainteresowania, czyli na przykład, jakich influencerów obserwujecie, jakie firmy obserwujecie, do jakich grup należycie, jakie szkoły skończyliście. I rzeczywiście warto też pamiętać o tym, żeby śledzić i firmy, i osoby, i grupy, bo też można tutaj pokazać, że jesteście po prostu kimś, kto jest ekspertem w jakimś kawałku, konkretnym kawałku branży.

Podsumowanie

No i teraz, podsumowując sam profil, zwróćcie uwagę, że nie jest to takie skomplikowane. Mamy konkretne zdjęcie w tle, mamy pasujące do niego zdjęcie profilowe, mamy headline, który bardzo krótko tłumaczy, co robicie, mamy opis, który jest skierowany do klienta, a nie do przyszłego pracodawcy, który być może storytelling’owo opowiada o waszej karierze i też zawiera call to action, co takiego teraz może zrobić ta osoba, która ten opis przeczytała, jest sekcja featured, w której możecie pokazać obserwującemu linki, na których zależy wam, żeby zobaczył, które w jakiś sposób są dla was istotne. Dalej możecie pokazać waszą firmę, to, czym wasza firma się zajmuje, w czym się specjalizuje, w czym jest dobra, a niekoniecznie to, co w niej robicie. Gdzie się uczyliście, jakie macie umiejętności, jakie macie rekomendacje, czy ktoś was poleca, jeżeli tak, to co mówi. Czy macie jakieś kursy, języki, publikacje i czym się interesujecie. I teraz na sam koniec krótka odpowiedź na pytanie, a po co mi to wszystko? Tych zastosowań jest naprawdę bardzo dużo. Jak pozyskujecie klientów na Zachodzie, oni mają tendencję Google’ować wasze imię i nazwisko, i fajnie, jeżeli natkną się na profil LinkedIn’owy, który jest wspaniale i pięknie uzupełniony. Od razu widać wtedy, mimo że was nie znają, że jesteście ekspertem w branży. Jeżeli jesteście w ogóle aktywni na LinkedIn’ie, to nieposiadanie uzupełnionego profilu jest dziwne, no bo jeżeli już jestem aktywny, jacyś ludzie wchodzą na ten profil, fajnie, żeby natknęli się na treści, które mogą pomóc im skonwertować. Jeżeli ta osoba, która ogląda, to akurat jest wasz potencjalny klient, więc podsumowując oba te cele, obie te sytuacje, zawsze warto mieć uzupełniony profil profesjonalnie, nawet jeżeli nie jesteście aktywni na LinkedIn’ie, ponieważ wtedy ktoś, kto będzie szukał o was informacji, natknie się na wasz profil i zwyczajnie je znajdzie, a nigdy nie wiecie, czy to będzie organizator konferencji, czy to będzie potencjalny klient, czy to będzie właśnie rekruter z firmy, który szuka naprawdę interesujących osób do tego, żeby zaproponować im niezwykłą i unikalną ofertę. To tyle, jeżeli chodzi o profil LinkedIn’owy. Mam nadzieję, że części z was pomogło to jakby usystematyzować też myślenie o tym profilu. Nagrałem ten odcinek dlatego, że z bardzo dużą ilością naszych klientów przechodziliśmy przez ten proces ułożenia profilu i okazuje się, że wciąż jest tutaj bardzo dużo pytań, też być może niedostatecznie duża ilość odpowiedzi. Mam nadzieję, że tym osobom ten odcinek pomoże dobrze ułożyć swój profil. Jeżeli chcielibyście, żebym spojrzał na wasz profil, chcielibyście o coś zapytać, napiszcie na LinkedIn’ie, ja jestem słaby, jeżeli chodzi o responsywność, ale odpisuję w końcu, natomiast rzadko po paru minutach, zazwyczaj po paru dniach, natomiast napiszcie, chętnie sprawdzę, chętnie się wypowiem.