Biznes bez sensu – jak wielu przypadkiem przegrało życie?


Szymon Negacz

Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise


30 czerwca 2025

ODCINEK 259

Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...

  • Po co tak naprawdę tyle pracujesz?
  • Co napędza nas do działania?
  • Dlaczego wielu z nas biegnie bez celu?

Temat odcinka: Jak wielu właścicieli firm przypadkiem przegrało życie?

Nie mam wątpliwości, że będzie to dziwny odcinek. Nie mam wątpliwości też, że jest on bardzo potrzebny. W gruncie rzeczy, w samym wstępie chciałbym powiedzieć, że jeżeli jesteś przedsiębiorcą, który pędzi, jeżeli jesteś dyrektorem, menadżerem, który też pędzi, to chciałbym, żebyście przesłuchali ten materiał.

Nawet nie dlatego, że być może to co robicie jest bez sensu, ale dlatego, że chciałbym przelać na Was, słuchaczy, moje przemyślenia na temat sensu w biznesie, które budowałem przez ostatnie lata, ale nie tylko moje w kontekście mojej własnej kariery, ale też moje w kontekście współpracy z bardzo małymi przedsiębiorcami, wręcz mikroprzedsiębiorcami, współpracy z tymi małymi, średnimi, dużymi, jak i też ze znajomości z największymi przedsiębiorcami w Polsce z pierwszych stron gazet, które możecie w Polsce dostać. To pytanie o sens, pytanie o po co, okazuje się, że ma bardzo praktyczny biznesowy wymiar z jednej strony, no i oczywiście jeszcze bardziej praktyczny z tej drugiej, życiowej strony. No i teraz to, co jest istotne na samym początku tego materiału, to ja nie jestem specjalistą psychologiem, ja jestem po prostu człowiekiem-przedsiębiorcą, który ma okazję obserwować życie własne i życie innych przedsiębiorców.

I na podstawie tych obserwacji i znajomości biznesu, wykułem ten odcinek. I teraz nie mówię nic więcej, zachęcam Was do wysłuchania tego materiału. No dobrze, zacznijmy od niewygodnego pytania.

analiza przychodów ewidencjonowanych (ewidencji przychodów) przez specjalistę ds. finansów

Prowadzenie własnej firmy. Po co?

Po co to wszystko robisz? Po co wstajesz rano? Po co siadasz do komputera? Po co setki maili, spotkań, zadań? Po co Ci ten stres, nienormowany czas pracy, zmęczenie, odpowiedzialność, odkładane wakacje, wieczory z laptopem na kolanach? Po co prowadzisz firmę? Dlaczego zmieniłeś swój styl życia aż tak bardzo? Walczysz o wyniki, budujesz zespół, rozwijasz produkty, zamykasz kwartały.

Dla pieniędzy? Bezpieczeństwa? Ambicji? Wolności? A może już dokładnie nie wiesz albo nawet nie pamiętasz. Może któregoś dnia zacząłeś działać, wpadłeś w rytm, odnosiłeś kolejne sukcesy, zarządzałeś projektami i teraz po prostu biegniesz dalej, bo to bieganie stało się nową normą.

Może Twój cel zniknął gdzieś po drodze, ale Ty nie miałeś czasu się zatrzymać i go znaleźć. Być może Twój kalendarz wie dokąd zmierzasz, ale Ty już nie wiesz. I właśnie dlatego w tym odcinku chciałbym opowiedzieć o czymś co długo ignorowałem sam jako przedsiębiorca i o wewnętrznym sensie działania.

O tym jak warto patrzeć nie tylko na działanie, co warto patrzeć na kierunek, bo bardzo łatwo pomylić działanie z kierunkiem. Jak łatwo zbudować też coś imponującego. To jest ciekawe, co wcale nie daje takiej satysfakcji.

W związku z tym pokażę Wam m.in. co mnie napędza, jak długo tego nie rozumiałem. Podzielę się też refleksjami z perspektywy kogoś, kto zbudował kilka firm, ale wciąż tak naprawdę nieustannie, tydzień w tydzień zadaje sobie pytanie czy to co robię jest w zgodzie ze mną. I ja nie mam poczucia, że to jest odcinek dla każdego.

Dla kogo jest ten odcinek?

Wydaje mi się, że ten materiał najbardziej dotrze do tych, którym sukces czy tempo nie daje już radości. Być może tempo życia zjada sens tego życia, a cele są, ale motywacja jest już inna. To znaczy, że jeżeli czujecie, że w Waszym życiu wszystko działa, ale nie do końca wiecie po co, to zatrzymajcie się ze mną na te kilka minut, bo być może będzie to jeden z ważniejszych Waszych przystanków od dawna.

Dobra. Sens i to pytanie po co na mapie moich zagadnień pojawił się najmocniej, kiedy zacząłem się zabierać za budowanie strategii. To znaczy, kiedy zacząłem budować strategię w przedsiębiorstwach, bardzo szybko się okazało, że dobra strategia biznesowa musi mieć azymut, kierunek, w którym zmierza.

No i popularnie jest to misja, wizja i wartości organizacji. Wizja opowiada o tym, w którym miejscu nasza firma chce się w przyszłości znaleźć, gdzie się chce znaleźć, jaka chce być. Następnie misja, co nasza firma chce zmienić, poprawić oprócz zarobienia kasy na świecie czy w swoim najbliższym otoczeniu.

A wartości to zasady, które przekładają się na wzorce zachowań, który chcemy pilnować w czasie tej podróży. To jest ten azymut, na który jako przedsiębiorstwo idziemy. No i w taki pierwszy bardzo praktyczny sposób to pytanie o sens pojawiło się właśnie w kontekście tego azymutu.

To znaczy do wizji my zaczęliśmy zadawać pytanie, szczególnie w firmach właścicielskich, po co ty to robisz? No i nie zadawaliśmy tego pytania bez przyczyny. To znaczy bardzo często nam się okazywało, że po przygotowaniu strategii sam przedsiębiorca zaczynał ją w jakiś sposób sabotować. To znaczy mimo, że mamy założenia, które są przygotowane, ukute i ta strategia powstała, warto się jej teraz trzymać, co jak pewnie wiecie, trzymanie się strategii jest równie trudne, co jej przygotowanie, no to okazało się, że sam przedsiębiorca, który teoretycznie był najbardziej zainteresowany stworzeniem strategii, zaczynał ją sabotować.

Każdy przedsiębiorca ma swój powód

No i teraz dlaczego? A no dlatego, że jeżeli przedsiębiorca, który ma swoje prawdziwe po co i teraz uwaga, nikt z Was nie powinien go oceniać. Każdy ma swoje własne po co i nigdy jeszcze nikt nie zmienił swojego po co, bo ktoś ma lepsze po co. Jakby po prostu to tak nie działa.

Każdy ma swoje, każdy ma swój powód dla którego prowadzi działalność gospodarczą, spółkę, biznes. Możemy się zastanawiać, możemy sobie to po co pożyczać, natomiast wewnętrznie ono się zmienia dość powoli. No i teraz, jeżeli ktoś ma takie po co jako przedsiębiorca, że chce sobie po prostu wziąć leasing na fajną furę i spłacić kredyt hipoteczny, czyli tak naprawdę bardzo krótkoterminowe po co, to ono bardzo mocno wpływa na strategię całego biznesu, nawet jeśli jesteś początkującym przedsiębiorcą, może to się na Twoim biznesie odbić.

No bo jeżeli mamy ukutą wizję długiego rozwoju, rozwoju kosztem krótkoterminowego zysku, rozwoju, w którym budujemy coś dużego na lata, bo taką sobie zrobiliśmy wizję na sali konferencyjnej, ale stuprocentowy właściciel tej spółki tak naprawdę chce krótkoterminowo sobie spłacić kredyt i wziąć leasing na fajną furę, to ten przedsiębiorca jest właśnie tym, który w tym krótkim terminie po prostu sabotuje działania własnej spółki. No bo teoretycznie zrobiliśmy strategię na długoterminowy wzrost. Przedsiębiorca się do swojego prawdziwego po co nie przyznał, no bo nikt, słuchajcie, się nie przyzna, że jego prawdziwym celem jest sportowa fura i spłacenie hipoteki.

rozmowa dwóch przedsiębiorców o formach opodatkowania w Polsce

To nie jest cel, którym można się podzielić z ludźmi. To nie jest cel, który można napisać na LinkedInie i który ktokolwiek poprze. Natomiast podobnie to po co najczęściej, często nam wychodziło w takich bardziej prozaicznych kwestiach.

To znaczy na przykład przedsiębiorca, który bardzo silnie chce skalować swój biznes i bardzo silnie chce rozwijać to swoje przedsiębiorstwo, doprowadzi się do bardzo wysokiej skali. Ale po czasie na przykład się okazuje, że prawdziwe po co tego kogoś dotyczyło współpracy w małej grupie, takiego impaktu w tej małej grupie. Było bardzo mocno związane z relacjami i w utrzymywaniu tych relacji i też w tym, żeby na przykład być blisko tego, co ta osoba lubi robić.

A duży biznes nieuchronnie zmienił ten sposób pracy. Zmienił relacje. Duży biznes pokazał, że te relacje nie są aż tak cenne, jak się pierwotnie wydawało.

Jak stworzyć strategię, jeśli nie prowadzisz jednoosobowej działalności gospodarczej, a spółkę?

One zaczęły znikać i po prostu się w pewien sposób nadpisywać. To znaczy uważam, że nie da się zrobić we właścicielskiej spółce, w której 100% udziału ma jeden, dwóch, trzech wspólników, nie da się zrobić dobrze strategii biznesowej bez rozcięcia tego pytania po co ty stary w ogóle robisz ten biznes. I w czasie jednej z ostatnich rozmów udało mi się dojść do przykład z jednym z przedsiębiorców który sobie w strategii rozpisał, że chce zbudować siedzibę, że tak naprawdę jego po co dotyczyło głównie zapewnienia bytu rodzinie.

Ten byt był już dawno zapewniony, więc ono po prostu przestało być aktualne. Ale odkopaliśmy tam jakąś chęć zaimponowania komuś na przykład tą siedzibą, tym, że to się udało zbudować i że ostatecznie ktoś może to zobaczyć. No i teraz tak.

Bardzo wielu ludzi ma fałszywe po co. To znaczy fałszywe nie dlatego, że ono jest błędne, ale fałszywe w rozumieniu takim, że ono donikąd tego przedsiębiorcy nie prowadzi. No i oczywiście, że my słyszymy o tym, że dla pieniędzy robię ten biznes, robię to wszystko.

Tylko, że pieniądze same w sobie, one żadnej satysfakcji nie dają. Bardzo często jeżeli ktoś mówi, że robi biznes dla pieniędzy to nie robi ich dla pieniędzy tylko robi je dlatego, co za te pieniądze chce kupić. Albo chce kupić sobie poczucie bezpieczeństwa tego, że one na koncie leżą, albo chce sobie kupić jeszcze coś innego, albo chce sobie kupić dom, działkę, chce sobie kupić cokolwiek innego.

W związku z tym dla pieniędzy często jest po co, które jest fałszywe. Szczególnie, jeżeli te pieniądze się już ma. Nawet ci, którzy, nawet ja powiedzmy lat temu 10 będąc na etacie, na dorobku i mając pewnie z 10 tysięcy na koncie.

Wówczas wydawało mi się, że wiele moich wysiłków takich biznesowych było związanych właśnie z tym, że robię je dla pieniędzy. Natomiast ostatecznie pod tymi pieniędzmi było np. chęć zapewnienia bytu rodziny albo pokazania swojemu, swojej rodziny, nie wiem, tacie, teściowi, że ja to ogarnę i że ta moja rodzina będzie bezpieczna. Np. to jest hipoteza. Wielu innych mówi, że ich po co to jest dla wolności.

To znaczy ja to robię, żeby być wolnym. No i niestety, kiedy się wchodzi w rozmowy to bardzo dużo tych, część tych przedsiębiorców się kurcze wolnym nie czuje. No bo jeżeli buduję biznes dla wolności no to powinienem go budować nieco inaczej.

Sprawdź także: Model biznesu a strategia biznesowa, czyli dlaczego więcej sprzedaży nie równa się więcej pieniędzy?

Prowadzisz własną działalność dla wolności?

Znaczy jeżeli biznes dla wolności to powinienem budować ten biznes z zespołem zarządzającym. Powinienem go budować na dużym bezpieczeństwie z usługami premium być może robić to powoli, nie szybko. No bo dla wolności w końcu to robię. Kolejne po co, które bywa fałszywe to bo lubię to co robię. To jest oczywiście coś, co może powiedzieć każdy. Natomiast jeżeli lubisz to co robisz i to jest twoje po co ale mimo tego czujesz się zmęczony i wypalony no to pytanie gdzie został popełniony błąd.

I czwarty przypadek to będzie bolesne co teraz powiem. Natomiast chcę to powiedzieć niektórzy mówią, że ja to robię dla rodziny. Tylko że bardzo często ci sami ludzie którzy mówią, że robią to dla rodziny to tak bardzo robią to dla tej rodziny że po prostu nie mają nie mają dla niej czasu.

No i teraz jeżeli robię to dla rodziny żeby im było dobrze i żeby w ogóle wszystkim pomóc. No ale nie mam dla niej czasu. No to to jest przecież szaleństwo.

No bo jeżeli to wszystko podsumujemy robię to dla pieniędzy dla wolności bo lubię to co robię i robię to dla rodziny ale nie mam czasu wydać. Wolności też nie mam bo jestem w pełni zawładnięty kalendarzem i spotkaniami i takim bieżącym biznesem. Na dodatek kiedyś być może lubiłem to co robię ale dzisiaj po prostu czuję się już zmęczony i wypalony a dla rodziny czasu nie mam.

analiza skuteczności działań zespołu ds. marketingu przez CEO

No to uwaga fałszywe po co pcha ludzi do działania ale nie daje poczucia sensu. Kropka. Ja to powtórzę fałszywe po co pcha nas do działania ale nie daje poczucia sensu.

Wolność też nie daje poczucia sensu. Znaczy bo to tak jest kto chce być przedsiębiorcą ale nie ma nic wspólnego i to jest fakt. Nawet jeśli ktoś chcę być przedsiębiorcą to nie ma nic wspólnego To jest to, o czym wspominałem, to jest to, o czym wspominałem, to jest to, o czym wspominałem, Oczywiście to było spotkanie przedsiębiorców, więc tam prawdziwej odpowiedzi pewnie nie było.

Czy powód, dla którego to robisz, daje Ci poczucie sensu?

Super pytanie, czy to, co pcha nas do tych kolejnych szczytów naprawdę daje poczucie sensu? To znaczy, w gruncie rzeczy poczucie sensu, które na końcu tego wspinania, wiecie, nie wiem… lata przed śmiercią. Ktoś ma takie poczucie, że rzeczywiście zrobił coś, co było sensowne, wartościowe i jest zadowolony z tych swoich wyborów.

I teraz mówię to dlatego, że kurcze, to nie zdarza się oczywiście często, natomiast ja miałem kilku takich przedsiębiorców, z którymi miałem okazję pracować, którzy byli na przykład głęboko po sześćdziesiątce no i przez ostatnie pięć, siedem lat ich biznesu, rynek koniunktura, być może brak bycia na bieżąco z tym rynkiem i ze wspomnianą koniunkturą, doprowadził do tego, że oni powoli tracili wszystko i byli w takim momencie swojego życia, w którym efektywnie spędzili nad biznesem lat trzydzieści i wrócili do punktu wyjścia, bo wrócili do momentu, w którym nie mieli ani pieniędzy, ani wolności, ani mnóstwa czasu dla rodziny, no bo ratowali to, co zostało zbudowane wcześniej, a już w szczególności nie mieli tego, nie lubili tego, co lubią.

To już dawno minęło. Jedną w ogóle z największych takich historii, które były dla mnie smutne, był przedsiębiorca, który powiedział, że jego najważniejszym celem, jego najważniejszym po co jest niezależność. I ta niezależność w jego życiu wzięła się z tego, że przez całą tam swoją karierę zawodową był ograniczany, był hamowany i nie mógł robić tego, co chciał.

A we własnym biznesie osiągnął tą niezależność. Natomiast jego własny biznes w pewnym momencie niestety wpadł w trudności, co spowodowało bezpośrednio, że do biznesu dołączył inwestor. No i teraz dołączenie do biznesu inwestora, który narzuca swoje po co, które słuchajcie, w przypadku inwestora, jeżeli inwestor podejmuje decyzję inaczej niż przez pryzmat Excela, no to jest to na pewno wyjątek od reguły, a nie reguła.

W związku z tym ktoś, kto ma bardzo dużą niezależność nagle zderza się z tym, że traci tę niezależność. I teraz mam takiego przedsiębiorcę wśród znajomych, który po prostu spędził 5-6 lat, zanim się z tego wypałętał. Będąc absurdalnie sfrustrowanym tym, co go otacza.

Gdyby wiedział, jakie jest jego po co, że ta niezależność jest dla niego aż tak istotna, to po prostu nie podjąłby tej decyzji, zamknąłby ten biznes, ogłosiłby upadłość i obok zbudowałby sobie drugi po zamknięciu pierwszej spółki z on. Bo tak też firmy upadają. No i teraz warto sobie zadać parę pytań. Takich pytań, które na to po co, być może są nas w stanie jakoś naprowadzić.

Pierwsze pytanie, które ja sobie lubię zadawać, to jest, kiedy ostatnio czułem dumę, radość nie z wyniku, tylko z procesu, zarządzania projektami. Kiedy ten proces osiągnięcia czegoś był dla mnie ważniejszy od wyniku. I to zawsze fajnie mnie naprowadza na to, jakie jest to moje wewnętrzne po co.

Drugie pytanie, które jest bardzo fajne w tym kontekście, to jest, co robiłbym, gdyby na świecie nie istniały pieniądze. Czym dzisiaj zajmowałbym się, co bym robił, w jaki sposób, z kim i po co, jeżeli nie chodziłoby o pieniądze.

I teraz np. duzi przedsiębiorcy, u nich już o pieniądze nie chodzi. No bo umówmy się, duży przedsiębiorca, który buduje miliardowy biznes, najczęściej ma już te 15, 30, 40 milionów kapitału własnego w prywatnym majątku, który de facto, jakby policzyć sobie mądrze zrobione inwestycje, powinien wystarczyć do końca życia na życie. Przynajmniej na to normalne życie, podstawowe zobowiązania i potrzeby.

No to, co bym się robił, gdyby nie chodziło o pieniądze. Kiedy się czujesz naprawdę żywy, jakie działania cię spalają, a jakie ładują, to są pytania, które bardzo fajnie mogą pomóc wam odkryć odpowiedź na te pytania. No i teraz, przez ostatnie dwa lata poznałem trzy modele działania bez po co oraz ich konsekwencje.

Bo to jest ciekawe. To znaczy, tryb pierwszy, to jest tryb osiągania. Wieczny głód wyników bez satysfakcji. To znaczy, ci, którzy są w trybie osiągania, bardzo często, nie wiem, mieli okazję gdzieś go poznać. Coś ich napędziło, jakiś element otoczenia, być może LinkedIn, być może coś innego. Wieczny głód wyników bez satysfakcji, tryb osiągania.

Co chwilę wchodzimy na nowy szczyt, na nowe miejsce, gdzie jest coraz wyżej, coraz wyżej, ale nikt nie wie po co, nie ma świadomości żadnej potrzeby ani tym bardziej work life balance. Ale jest coraz wyżej. I płyncie, płyncie, bo gdzieś dopłyniemy, pieron wie gdzie. Będzie więcej. Czego więcej? Wszystkiego więcej. Jestem w trybie osiągania.

Kilka słów o trybie przetrwania w dzisiejszych czasach

Drugi tryb, paradoksalnie po drugiej stronie spektrum, to jest tryb przetrwania. To znaczy, działa przedsiębiorca, żeby coś uratować, żeby czegoś nie zawalić, ale tak naprawdę nie rozumie po co. W tym trybie przetrwania przedsiębiorcy, które w nim działają, to niestety miałem okazję poznać przedsiębiorców, którzy w trybie przetrwania działali na przykład dwie dekady.

I na koniec z tego trybu przetrwania wyszli. Niestety najgorsza, najsmutniejsza historia, jaką znam, to jest przedsiębiorca, który po 20 latach trybu przetrwania przetrwał. Udało mu się oddać swój biznes, udało mu się potem uwolnić od długów i trzy miesiące później zmarł.

To jest najgorsza, najsmutniejsza historia, jaką znam. I znam bliską rodzinę tego człowieka i znam ich emocje. Niestety nie znałem jego emocji w tym temacie dlaczego to po co było takie, natomiast miałem okazję obserwować to z boku.

I kurczę, siedzi mi ta historia w głowie i chyba mi z niej nigdy nie wyjdzie. I trzeci tryb działania bez po co to tryb iluzji. To znaczy, to są te rzeczy, które się robi, żeby dobrze wyglądać, ale tak naprawdę są one puste.

I teraz tryb iluzji to może być wygrywanie w jakichś konkursach kolejnych jelonków biznesu, gepardów biznesu i wielu innych różnych rzeczy. Robienie rzeczy, które dobrze wyglądają, ale tak naprawdę są bez po co, to jest droga do nikąd. I w każdym z tych trzech modeli bez po co, czyli w trybie osiągania, przetrwania i w trybie iluzji, można pracować latami, tak naprawdę aż organizm albo psychika powie dosyć.

I teraz, co ciekawe, ci przedsiębiorcy, którzy łapią się na tym, że robili coś wyniszczającego dla siebie, coś bez sensu, często przechodzą do drugiego, do drugiej skrajności, czyli nagle mówią, to ja teraz będę w ogóle, będę odpoczywał tylko i będę leżał na plaży. I oni też, to dalej jest niezgodne z po co, bo to jest znowu jakiś drugi, druga skrajność, która tego prawdziwego po co w żaden sposób nie realizuje, że większość dobrego życia jest gdzieś pośrodku tej skali. I teraz, po czym poznać, po czym poznać, możesz nie mieć swojego po co? To jest ciekawe.

analiza dokumentów od urzędu skarbowego ws. prowadzonej działalności jednoosobowej

Po tym, że np. czujesz wypalenie pomimo zewnętrznych sukcesów. To znaczy, jeżeli osiągasz sukcesy, wzrosty, biznes działa i w sumie wszystko jest spoko, ale czujesz się wewnętrznie wypalony, nie masz siły, nie masz poczucia sensu, nie chce ci się wstawać, to być może brakuje ci po co.

Jeżeli czujesz zazdrość, to jest ciekawe w ogóle, jeżeli czujesz zazdrość wobec ludzi, którzy być może mają więcej, a być może mają mniej, ale wydają ci się szczęśliwi, to też może być objaw braku po co, bo ludzie, którzy mają swoje wewnętrzne po co i czują się zrealizowani, bardzo rzadko czują zazdrość. I też np. bardzo rzadko siedzą i piszą hejterskie komentarze na YouTube, czy gdziekolwiek indziej.

Ludzie, którzy czują content z własnym życiem, robią to niezwykle rzadko. Dlatego bardzo rzadko hejterem jest ktoś, kto osiąga więcej od ciebie. Bo po co? W ogóle ci ludzie nie myślą w ten sposób.

Kolejny objaw to jest wzrost tempa działania, ale spadek energii. Znaczy ja coraz więcej robię, coraz więcej robię i coraz bardziej nie mam na to wszystko energii, siły i tak dalej. Uważam, że brak entuzjazmu przy dużych osiągnięciach, że jeżeli to duże osiągnięcie kolejne jest dla ciebie takim, no nie wiem jak to powiedzieć, no jest, no mam kolejne osiągnięcie, wow, idźmy dalej, to być może tam gdzieś tego po co brakuje, bo być może to właśnie nie te osiągnięcia są, są tym po co to wszystko robisz.

Wewnętrzne wypalenie u właściciela firmy jako jedne z największych wyzwań

I tych objawów pewnie może być znacznie więcej, natomiast w gruncie rzeczy sprowadziłbym je do takich rzeczy, które rzeczywiście powodują jakieś wewnętrzne wypalenie pomimo tego co robię i dużą niechęć do tego w jakiś tam sposób. No i teraz ja polubiłem takie jedno ćwiczenie, które mi dobrze zaczęło odpowiadać na pytanie po co ja jestem w tym moim biznesie i to ćwiczenie pomaga mi na przykład decydować na bieżąco jak realizować swoje po co poszczególnymi aktywnościami. I teraz możecie zrobić listę działań z ostatniego tygodnia albo miesiąca i zaznaczyć co was ładuje, a co was drenuje.

Co sprawia, że co jest waszym źródłem energii w tym co robicie tak realnie. I fajnie sobie na to spojrzeć szczególnie z perspektywy miesiąca i się zastanowić co cię ładuje, a co cię drenuje. Potem druga część to ludzie i wartości.

Z kim czujesz sens? Kiedy twoje działania służą komuś ważnemu, a nie tylko nie wiem klientowi, pracownikowi czy wspólnikowi. Z kim czujesz duży sens tych swoich działań? I trzecie ćwiczenie to jest gdybyście teraz od dzisiaj mieli 6 miesięcy wolnego bez ograniczeń, to co byście robili? Czy leżeli byście na plaży? Nie wierzę, nic przyjemnego, gorąco i podleci. Czy robilibyście coś innego? Co by to konkretnie było? A być może nie wiecie.

Bo często jest tak, że to po co gdzieś już jest, tylko jest po prostu bardzo głęboko zakopane pod kalendarzem. I teraz ogólnie uważam, że biznes nie ułatwia odnalezienia po co. Bo w sumie społeczna presja jest na efektywność, sukces i osiąganie.

To jest fakt. Świat jest zbudowany dokoła lajków, tytułów, followersów, wyników, nagród i wielu, wielu innych rzeczy. I to wszystko co do nas otacza, prowadzi brak przestrzeni w ogóle na zatrzymanie i refleksję.

A w ogóle to bardzo często u przedsiębiorców spotykam taki lęk, że jak to wszystko rzucę albo zmienię i nie daj Boże coś się z tym stanie, to co mi tak naprawdę z tego wszystkiego zostanie. I czasami wychodzi, że nic. Dlatego chciałbym, żeby każdy z was, tych, którzy czują dyskomfort szczególnie podczas słuchania tego odcinka, zaczął sobie, zapisał sobie to pytanie, po co robię to co robię.

Zapiszcie pierwszą odpowiedź, idźcie spać, zróbcie te trzy ćwiczenia, które tutaj opisałem. Potem zapiszcie drugą odpowiedź, trzecią odpowiedź, czwartą odpowiedź. Jak trzeba, to pójdźcie do specjalisty, poszukajcie sobie tej swojej odpowiedzi.

Odnajdź w sobie powód,dla którego prowadzisz firmę

Po co robię to co robię i spróbujcie to w sobie odnaleźć. I teraz chciałbym wam powiedzieć, że to po co pełni też dla mnie osobiście bardzo, bardzo istotną taką praktyczną funkcję. Bo będąc otoczonym przez bardzo wielu przedsiębiorców, dużych, małych, średnich, siłą rzeczy jestem otoczony przez ich różne wdruki i różne sposoby działania.

To znaczy, są ci przedsiębiorcy, którzy są miliarderami i mówią o tym, że praca to chwała i trzeba dużo pracować i osiągać i coraz większe szczyty i być największym na świecie. To są jedni z nich. Potem są drudzy, są ci najmniejsi, którzy mówią, że w ogóle ta praca to ona jest w życiu wtórna.

Najważniejsze jest to, żeby pojechać z dzieckiem na rower i najważniejsze dla nich jest to, żeby przeczytać bajkę na dobranoc. Potem są ci, którzy są gdzieś tam pośrodku skali, uczą się, rozwijają, mają jakieś tam swoje pasje, ale w sumie to są trochę zagubieni, nie wiedzą jak się rozwijać i oni mówią o tym, że ten świat to jest zły i trudno się z nim naparzać i tak dalej. To wszystko zostało ustawione.

Jeszcze są inni, jeszcze inni. Każdy ma jakiś swój pogląd. I w gruncie rzeczy to moje własne po co jest po to, żeby odpowiedzieć na pytanie, co z tych rzeczy nie jest moje. Żeby nie podążać ślepo za tym, co powie ktoś, kto mi imponuje. Ktoś większy ode mnie, ktoś ważny, ktoś istotny. Żeby potrafić to usłyszeć i powiedzieć, hej, ale to nie ja i ja tego nie chcę.

To w ogóle nie gra w moje po co i to nie jest tym, co ja chcę robić. I powiem wam, że w sumie ci przedsiębiorcy, którzy na to pytanie po co nie znają odpowiedzi, rzeczywiście bardzo często tworzą po prostu chaotyczne firmy. Chaotyczne firmy polegające na tym, że wdrażam kolejny pomysł z zewnątrz, kolejny pomysł innego człowieka i kolejny pomysł.

Każda firma realizuje swoje “po co”, nawet działalność jednoosobowa

I w sumie wdrożyłem do mojej firmy sześć różnych pomysłów od sześć różnych przedsiębiorców, którzy mają sześć różnych po co. I na koniec ta moja firma rozrywa mnie w sześć różnych stron, bo moje po co było po prostu inne. I chciałbym powiedzieć, że najfajniej w biznesie by było, gdyby ci najwięksi przedsiębiorcy dali spokój tym małym.

I ci mali dali spokój tym największym, żeby każdy robił to, co czuje, że jest dla niego istotne. I żeby każdy realizował swoje własne po co. I niekoniecznie wchodził w buty innych ludzi i krytykował czyjeś działania i to, jak powinien żyć, co powinien robić, bo to jego życie i jego własne po co. I teraz ja jestem ostatni do czepiania się, jakie ono powinno być. Ono powinno nadawać poczucie sensu i kierunek, a nie tylko pchać do działania. To jest dla mnie istotne.

I te wszystkie książki, które były napisane, wstawaj o 4.30, idź po zimny prysznic, pracuj tam 100 godzin, bo musisz osiągać, osiągać, musisz osiągać i jeszcze raz osiągać. Kurczę, zastanawiam się, ile dobrego one tak naprawdę wniosły w realne poczucie szczęścia i satysfakcji tych ludzi czy przedsiębiorców, którzy je czytali. Bo mogę odpowiedzieć we własnym imieniu, że nie wiem.

W kontekście mojego po co, ja o moim wam mówić nie będę, bo jest moje, natomiast mogę wam powiedzieć, że ważne dla mnie jest, żeby było mniej chaosu i więcej jasności. Bardzo ważne jest dla mnie, żeby było więcej spokoju, a mniej przymusu i chyba najważniejsze jest dla mnie, żeby było mniej udowadniania, a więcej tworzenia. Moje po co jest widoczne na Linkedinie i w wielu innych miejscach.

zespół ds. finansów analizujący składki zus (ubezpieczenia społeczne) pracowników

Ja w nagłówku mam napisane Szymon Legacz, uwielbiam tworzyć i jest to jedno z moich po co, które realizuję, które odkryłem, które daje mi satysfakcję i napęd w tej części przynajmniej zawodowo-biznesowej. To, że ja tworzę coś, że potrafię zobaczyć jakiś element chaotycznej rzeczywistości, potem w spokoju go przeanalizować, a następnie stworzyć coś, co być może komuś w czymś pomaga, to to jest część mojego po co i jestem z niego cholernie dumny. I w sumie chciałbym jeszcze jednej rzeczy powiedzieć, bo to jest w ogóle ciekawe odkrycie, to znaczy nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale ludzie inteligentni, a za takich uważam przedsiębiorców, mają ogółem tendencję do odcinania się od ciała.

To znaczy chodzi o to, że osoby dużej inteligencji intelektualnej często przenoszą swoją uwagę, kontrolę, tożsamość do głowy, to znaczy do myślenia, analizowania i rozkminiania. Mówiąc wprost, oni myślą zamiast czuć, to znaczy zamiast wsłuchać się w emocje swoje czy jakieś napięcie w ciele, automatycznie wchodzą w jakieś analizy, czy to jest logiczne, z czego to wynika i szukają powodów. Często w ogóle ignorują sygnały z ciała, nie potrafią nie zauważyć bólu, napięcia mięśni, przyspieszonego tętna albo je ignorują, no bo przecież to nic takiego, mam jeszcze dużo do zrobienia, wytrzymam.

Nie odpoczywają, tylko zmieniają zadania, to znaczy czytanie książki o rozwoju, słuchanie podcastu, robienie planu, to wszystko to ciągle są aktywności umysłowe, a ciało w tle ciągle czeka. Albo mają trudności też z obecnością tu i teraz, to znaczy ich umysł zawsze jest krok do przodu, coś planuje, analizuje, szacuje ryzyko, ale nie jest właśnie, no bo nie czuje, nie zauważa, nie odczuwa tej chwili, w której się dzisiaj znajduje. I właśnie u ludzi inteligentnych umysł jest miejscem bezpieczeństwa, to w głowie można wszystko zrozumieć, nazwać, kontrolować, a ciało jest kurka nieprzewidywalne, reaguje emocjami, napięciem, zmęczeniem, lękiem, więc inteligentni ludzie często się od niego odcinają, oczywiście często nieświadomie.

I przemęczenie i wypalenie, pomimo tego, że wszystko gra, w cudzysłowie oczywiście, jest jedną z przyczyn, która się później, może przyczyn, efektów, które się później pojawiają. Różne choroby, utrata właśnie radości życia, trudność w budowaniu takich prawdziwych, głębokich relacji, no i ten wspomniany brak satysfakcji. I w sumie jakby tak wejść w wyeksplorowanie tego tematu, to jest po prostu przekosmicznie duży, ciekawy, interesujący temat.

Jak to budowanie biznesu wpływa na tych ludzi? Dlaczego te firmy są takie? Dlaczego ten przedsiębiorca podejmuje takie, a nie inne decyzje? I dlaczego bardzo często, pomimo tego, że ma duże przedsiębiorstwo, wraca do domu z pustką i ze smutkiem i nie wie co ze sobą zrobić? Moi drodzy, żeby zakończyć ten odcinek, chciałbym powiedzieć, że że nie musicie rzucać wszystkiego dzisiaj, bo to nie o to w tym wszystkim chodzi, ale na pewno możecie zacząć zadawać sobie lepsze pytania. I liczę, że ten odcinek was do tego w jakiś sposób inspiruje. Po co robię to co robię? Bo być może wystarczy zmienić, nie wiem, 10% waszych działań, żeby odzyskać sens.

I to do czego chciałbym was zachęcić tym odcinkiem, to po prostu do godziny refleksji. Odłożony telefon, kartka papieru, myśli, pytanie. Bo tak naprawdę to może być jedna z ważniejszych godzin tego miesiąca, kwartału, roku albo dziesięciolecia. Nie wiem. Natomiast, jeżeli ten odcinek w jakiś sposób cię poruszył, podziel się z nim kimś, kto twoim zdaniem być może, może go potrzebować. A jeżeli chcesz się podzielić jakąś refleksją, napisz do mnie na Linkedinie. Chętnie przeczytam to co macie do powiedzenia, napisania w tym temacie. I cóż. Chyba zostawię was w ogóle bez podsumowania odcinka z ogłoszeniami parafialnymi.

Nie wyobrażam sobie po takim odcinku teraz czytać ogłoszeń o pracę, ale to co sobie wyobrażam po takim odcinku to znajdźcie czas na podłączenie się do siebie. Odłączenie na moment swojej inteligencji, intelektualnej oczywiście i przeniesienie swojej uwagi, kontroli. To do was jako ludzi i do waszego po co.

Ponieważ ma to bardzo duży wpływ zarówno na wasze firmy, zarówno na wasze rodziny, jak i na wasze życie. Wszystkiego dobrego i dobrego tygodnia.