Social Selling to hasło, które w sprzedaży jest ostatnio bardziej popularne niż cold call lub target. Mówią o nim wszyscy, choć tak naprawdę niewielu wie co konkretnie znaczy. Wysyp ekspertów od Social Sellingu również daje do myślenia. Jak pisałem w jednym z moich ostatnich wpisów: “Social Selling – Czy warto? Wynik własnego eksperymentu”, podchodzę do tematu z dystansem. Kiedy jednak na jednej z konferencji, wysłuchałem prezentacji właściciela ShareBee – Marcina Sokołowskiego, postanowiłem podejść i poprosić o możliwość testu tego oprogramowania dla czytelników Sellwise. Zgodę otrzymałem, dostęp też, więc nie tracąc Waszego czasu… przejdźmy do sedna!

Zanim jednak do tego sedna dotrzemy, żeby uwspólnić słownictwo, wyjaśnijmy sobie dwa pojęcia, dookoła których będziemy w tej recenzji się poruszać.

Dla wyjaśnienia – Wpis NIE jest sponsorowany przez ShareBee!

Social Selling i Employee Advocacy

Social Selling to nic innego, jak wykorzystywanie mediów społecznościowych, żeby dotrzeć do osób, które mogą być potencjalnie zainteresowane naszym produktem lub usługą i następnie dokonać sprzedaży. Tylko tyle i aż tyle.

A drugie pojęcie, czyli Employee Advocacy to używanie prywatnych profili pracowników do promowania treści promujących ich pracodawców. Rozwiązanie świetnie znane w Stanach Zjednoczonych, które na naszej rodzimej ziemi wciąż raczkuje.

Po co komu Employee Advocacy?

Pierwsze pytanie, które sobie zadałem kiedy dowiedziałem się o ShareBee, było właśnie to powyżej. Odpowiedź przyszła bardzo szybko i postaram się ją możliwie zwięźle wytłumaczyć.

Przede wszystkim – ludzie wolą słuchać ludzi, a nie marki. Zdecydowanie bardziej ufam Janowi Kowalskiemu z firmy XYZ niż samej firmie XYZ. Tak po prostu jesteśmy skonstruowani i w przekazie marki zawsze dopatrujemy się mniejszego lub większego przekłamania rzeczywistości.

Z tego samego powodu, zasięgi generowane w mediach społecznościowych przez profile firmowe są mizerne. Udostępnienie treści przez 10 pracowników zestawione z treścią na profilu firmowym, może osiągnąć nawet kilkudziesięciokrotnie większe zasięgi. A większy zasięg, to więcej potencjalnych klientów, którzy zapoznali się z informacją. Dodatkowo, mówi się o tym, że platformy społecznościowe, wyżej promują posty osób niż firm, co jeszcze bardziej podkreśla wagę tego faktu.

Korzyści są jasne, ale pojawiają się co najmniej dwa pytania:

  1. Jak sprawić, żeby pracownicy chcieli udostępniać treść na temat swojego pracodawcy?
  2. Jak sprawić, żeby ta treść realizowała aktualne potrzeby organizacji?

To właśnie na te pytania próbuje odpowiedzieć ShareBee.

Jak to właściwie działa?

ShareBee bazuje na poniższym schemacie działań:

  1. Firma angażuje sprzedawców i firmowych ekspertów do uczestnictwa w programie Social Selling.
  2. Każda z osób dostaje dostęp do ShareBee.
  3. Marketing tworzy i wrzuca do ShareBee ciekawe treści.
  4. Każda z osób może wejść do ShareBee i udostępnić dowolną treść, bądź zaplanować udostępnienie według zaplanowanego przez siebie harmonogramu.
  5. Za udostępnienie treści otrzymuje się określoną ilość punktów. Ilość punktów, może się różnić w zależności od treści.
  6. Każda z osób widzi zasięgi swoich postów oraz widzi jak plasuje się pod kątem punktacji na tle swoich kolegów.
  7. Firma może wynagradzać najbardziej aktywne osoby oraz badać dokładne statystyki każdej z treści.
  8. Osoby zarządzające programem widzą statystyki dotyczące całej firmy z lotu ptaka. Ranking publikacji, ranking ambasadorów, rozkład zasięgu na poszczególne platformy (FB i Ln), czy kategorie treści. Wszystko można sortować po wybranym parametrze. Można też „nurkować” robiąc „drill down” do wyników poszczególnych treści lub osób.
  9. Marketingowcy mogą treści łączyć w kampanie dodatkowo nadając wybranym treściom mnożnik punktowy w grywalizacji.
  10. Aby utrzymać zaangażowanie użytkownicy na bieżąco są informowani mailowo o wynikach swoich działań a platforma sugeruje im kolejne treści do publikacji.

Sama koncepcja jest świetna. Social Selling bazuje na ciekawym contencie, o który paradoksalnie jest dość ciężko. To najczęściej brak ciekawej treści, sprawia że pracownicy nie mają czego udostępniać lub o czym pisać. ShareeBee łączy marketing i sprzedaż w jednym, wspólnym środowisku, wyraźnie łącząc obie role.

Podsumowując … w Social Sellingu nie ma drogi na skróty, ani sekretnego przepisu na leady. Potrzebny jest content, narzędzia, ludzie, dyscyplina i konsekwencja.

O narzędziu

Pomówmy o samym narzędziu. ShareBee wita użytkownika czytelnym panelem, który w zależności od dnia wita użytkownika innym motywatorem do udostępnienia posta.

Pulpit pokazuje:

  • Ranking w mojej grupie,
  • Ostatnie udostępnione treści,
  • Rozbudowane statystyki.

Naturalnym miejscem do pracy dla użytkowników jest miejsce, w którym widać treści możliwe do udostępnienia. Wliczając moje własne treści oraz te z wersji DEMO wygląda to następująco:

Okno to daje mi możliwość:

  • Filtrowania treści, według predefiniowanych kategorii i okna do wyszukiwania,
  • Opublikowanie danej treści, bądź zaplanowanie publikacji,
  • Podgląd, które treści już opublikowałem.

Samo publikowanie treści prezentuje się następująco:

Na tym oknie:

  • Mam możliwość wpisania własnej notatki na Facebook i na LinkedIn,
  • Mogę zobaczyć dotychczasowe statystyki danej treści,
  • Mogę zaplanować publikację na dowolny dzień i godzinę.

Plusy narzędzia

Podsumowując samo narzędzie, pod kątem funkcjonalności mam następujące obserwacje:

  1. Korzystanie jest nieprawdopodobnie instynktowne, nie potrzebowałem żadnego szkolenia, żeby rozumieć co do czego służy.
  2. Narzędzie jest … ładne. To może śmieszne, ale uważam, że ładne narzędzia używa i wdraża się po prostu łatwiej.
  3. Jest to jedyne takie narzędzie na Polskim rynku w tym budżecie.
  4. Możliwość planowania publikacji to bardzo fajna funkcja. Pozwala zaplanować swoją aktywność na LinkedIn na przykład na 2 tygodnie do przodu.
  5. Statystyki podsumowujące wyświetlenia danej treści są bardzo szerokie. Mogę sprawdzić kto opublikował daną treść, jakie wygenerował zasięgi oraz jak prezentuje się suma.
  6. Grywalizacja i zbieranie punktów, które potem pracodawca może wynagradzać w dowolny sposób jest świetnym elementem, który może wspierać aktywność w zespole.

Minusy narzędzia

  1. W czasie testów miałem problemy z aktualnością statystyk. Po zgłoszeniu problemu, został on wyeliminowany w kilka godzin.
  2. Wygląd linku lub grafiki publikowany na LinkedIn wygląda trochę inaczej niż kiedy robimy to sami przez portal. To szczegół, ale warto na niego zwrócić uwagę.

Podsumowanie

Bardzo mnie cieszy kiedy Polskie firmy robią ciekawy biznes. ShareBee to ciekawe i interesujące narzędzie, dla wszystkich firm, które dysponują zespołem oraz rozumieją potencjał content marketingu i social sellingu. Mogę z czystym sumieniem polecić to rozwiązanie wszystkim, którzy spełniają te warunki!

Dlatego moja ocena to wysokie 9 / 10.

Podziękowania dla ShareBee za udostępnienie narzędzia do testów!

Pozdrawiam,

podpis

Chcesz dowiedzieć się więcej?

Wypełnij formularz, a my podpowiemy Ci w jaki sposób Social Selling i Employee Advocacy mógłby działać w Twojej firmie.

Wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez www.sellwise.pl oraz na wykorzystanie komunikacji email w celach marketingowych.

Ocena

ShareBee 90%