Jak pozyskać klientów telefonicznie i mailowo w 2026 roku? Najważniejsze zasady
Czego dowiesz się z tego materiału:
- Które metody pozyskiwania klientów przestały działać, a które wciąż mają sens?
- Czym jest dobry powód kontaktu i jak zbudować go w oparciu o problem, wartość i efekt?
- Jak używać sygnałów i sekwencji, żeby docierać do właściwych firm we właściwym momencie?

Czy prospecting, czyli pozyskiwanie klientów na zimno telefonami, mailami, wiadomościami na LinkedInie w 2026 i 2027 jeszcze działa czy już nie? Powiedzmy działa, rzeczywiście działa z roku na rok coraz gorzej, a ja w tym odcinku odpowiem kiedy działa i jak robić to co wciąż ma sens. Miłego oglądania. Słuchajcie, nikt nie lubi prospectingu.
Naprawdę nikt nie czeka na to, żeby odebrać telefon od kogoś nieznajomego, żeby odebrać mail od kogoś nieznajomego, czy wiadomość na LinkedInie i następnie zastanawiać się, Boże drogi, czy ja w ogóle chcę na to odpisać, czy nie. Nikt nie lubi prospectingu, dlatego bardzo duża grupa ludzi śmie twierdzi, że on nie działa. No bo przecież jak ja nie odpisuję na takie wiadomości, ja nie odbieram takich telefonów, to na pewno nikt nie odpisuje i nikt nie odbiera.
To jest oczywisty błąd, natomiast wiele osób ma tendencję rozgłaszać rzeczywiście tezę, że prospecting przestał działać, bo jest irytujący. I to jest fakt, jest irytujący. Jednocześnie weszło polskie prawo komunikacji elektronicznej, które z kolei w pewien sposób załatało lukę prawną, która była przez prospectingujących wykorzystywana w latach poprzednich.
I dzisiaj, jeżeli dokonujecie kontaktu z osobą, konkretną osobą, którą można zidentyfikować albo mailem, albo numerem telefonu, to uwaga, musicie mieć zgodę na kontakt handlowy, żeby takiego telefonu dokonać. I jest to rzeczywiście fakt. Natomiast tu ponownie wszyscy ci, którzy krzyczą, że no i w związku z tym, że jest takie prawo, to nie można, to znowuż nie przeczytali co to jest za prawo i o czym ono mówi, bo wciąż bardzo wiele rzeczy w prospectingu można, o czym też dzisiaj opowiem.
Dlaczego pozyskiwanie nowych klientów wciąż ma sens strategiczny?
I teraz faktem jest, że cała masa firm w ostatnich latach nie inwestowała w marketing, nie inwestowała w branding, czekała na polecenia i generalnie nie budowała sobie tej infrastruktury od pozyskiwania klientów. I oni obecnie trochę nie mają wyjścia. Zwróćcie uwagę, bo co oni mogą zrobić? Mogą agresywnie czekać aż klienci przyjdą albo wziąć los w swoje ręce i wykonać telefon, wykonać maila, napisać do kogoś na LinkedIn i w ten sposób załatać lukę.
Do tego dzisiaj się stosuje prospecting, czyli pozyskać klientów, którzy dadzą mojej spółce rentowność, a następnie mądrze zreinwestować tę rentowność i zainwestować w lepsze, bystrzejsze kanały pozyskiwania klientów niż sam prospecting. Rentowność z pierwszych klientów finansuje wtedy zdobywanie kolejnych klientów już innymi metodami. W związku z tym my dzisiaj nie możemy powiedzieć firmom, że no to umrzyj, musisz się zamknąć rzeczywiście, bo nie inwestowałeś w poprzednich latach, koniec, do grobu, przysyp się piaskiem i czekaj aż zgnije. Absurd po prostu.
Jeżeli jest firma, która jest w trudnej sytuacji, to naszą rolą jest im pomóc i pomóc im chociażby właśnie prospectingiem. Więc nie są to metody martwe, są nawet strategicznie bym powiedział istotne, bo te firmy, które bazują tylko na marketingu, ja jestem jedną z takich firm. Jeżeli dzisiaj YouTube by wyłączył YouTuba, no to ja mam problem albo i nie mam, no bo potrafię skutecznie pozyskiwać klientów, wiem, jak to robić. Chodzi o to, żeby stale docierać do nowych odbiorców, zanim skończą się bieżące zlecenia.
W związku z tym w każdej chwili moja spółka jest bezpieczniejsza, bo ma alternatywny, gotowy, działający sposób pozyskiwania klientów. Więc tyle słowem wstępu. Dzisiaj pogadamy o tym, co działa, co nie i jak tego używać.
Program powstaje dzięki doświadczeniu WiseGroup, grupy spółek, która pomaga firmom B2B mądrze rosnąć. U nas wierzymy, że biznes musi działać jako całość, dlatego doradzamy i szkolimy w sprzedaży, marketingu oraz strategii. Realizujemy marketing B2B od podstaw, rekrutujemy kompetentnych ludzi i wdrażamy HR, automatyzujemy procesy i wprowadzamy AI oraz dbamy o prawo, podatki i finanse. Więcej znajdziesz na wisegroup.pl.
Jakie są metody pozyskiwania klientów?
Jakie metody prospectingu mamy do dyspozycji? Ich paradoksalnie nie jest aż tak dużo, jak mogłoby się wydawać. To nie jest tak, że to jest nieskończony katalog. My możemy do klienta zadzwonić albo na telefon firmy, albo na telefon komórkowy do konkretnej osoby, jeżeli zgodę mamy.
Na przykład po jakimś webinarze możemy mieć zgodę. Patrzcie punkt poprzedni, odcinek poprzedni. Nagle marketing zaczyna mieć skrajnie głębszy sens, bo może nam pozyskać zgodę na kontakt handlowy, który następnie wykonamy telefonicznie bezpośrednio do danego człowieka. To najbardziej bezpośredni kontakt, jaki możemy mieć - rozmowa z konkretną osobą, a nie z anonimową firmą.
Mogę napisać maila też do tego człowieka albo do firmy. Mogę napisać na LinkedInie do tego człowieka albo do tej firmy. Mogę się do tej firmy zgłosić przez jej formularz kontaktowy, na dodatek. Mogę napisać do kogoś na social media, na przykład na Facebooku albo na Instagramie, jeżeli tylko jest taka możliwość, bo w mediach społecznościowych też da się nawiązać ten pierwszy kontakt. Mogę nawet pójść na event i tam chodzić po ludziach, próbować się z nimi spotkać, umówić w jakiś sposób. Takie wydarzenia branżowe to zresztą naturalna okazja do budowania sieci kontaktów. Mogę szukać po mojej siatce kontaktów, poleceń i w ten sposób zdobywać osoby, z którymi porozmawiam, nawet na żywo.
Ale faktem jest, że dzisiaj, jeżeli ktoś powie ja nie lubię pisać maili i nie lubię dzwonić, to tak zrezygnował z większości możliwych metod prospektingowych. To nie jest czas, w którym możemy sobie wybierać i zastanawiać się, czy ja bym chciał bardziej maile pisać, bardziej dzwonić. Tak naprawdę to nie ma znaczenia co ty byś chciał.
Tak naprawdę trzeba robić to, co ma największy sens w twojej firmie, a nie to, co byś chciał. To nie jest parada atrakcji, wybierasz tą, która ci się najbardziej podoba. Tylko to jest tak, że musisz wybrać tą, która działa najlepiej. A uwaga, disclaimer, w każdej branży najlepiej działa co innego i trzeba to trochę odkryć. Niestety. To, co zadziała w Twojej branży, może w ogóle nie działać w innej.
Co przestało działać w procesie pozyskiwania klientów?
No i teraz skoro wiemy, że metod nie ma za dużo, no to znowuż podobnie jak w poprzednim odcinku, tak i w tym, zastanówmy się, jaka jest anatomia tego człowieka, do którego piszemy, jaka jest jego intencja i co my tak naprawdę mu robimy tym naszym prospectingiem. Obojętnie czy do niego dzwonimy, piszemy maila czy piszemy na LinkedInie.
Jak weźmiemy sobie reprezentanta grupy docelowej Waszej. Ostatnio braliśmy prezesa jako przedstawiciela firmy, teraz ponownie weźmy prezesa. To tak jak w przypadku reklam, tak i w przypadku prospectingu, on nie czeka na Wasz kontakt. Najprawdopodobniej aktualnie nie chce i nie próbuje niczego kupić. W B2B proces zakupowy trwa tygodniami, a często miesiącami, więc w danym momencie większość firm z listy po prostu nie jest gotowa na decyzję.
W związku z tym, co przestało działać? W prospectingu przestało działać wszystko, co masowo rozsyła tym ludziom komunikat o mnie, o Szymonie Negaczu.
Czyli ja teraz rozpisuję się do tego prezesa. Dzień dobry, nazywam się Szymon Negacz, już od 25 lat, moja firma z sukcesem pomaga innym firmom zwiększać przychód, pozyskujemy leady, budujemy strony internetowe, budujemy strategie, zatrudniamy ludzi, w ogóle wszystko robimy. Tutaj zrobiliśmy to w takiej firmie i w takiej firmie, i w takiej firmie. Kiedy pan miałby czas ze mną tutaj usiąść i się spotkać? No bo na pewno wspólnie, przepraszam, znajdziemy wiele różnych obszarów do współpracy.
Słuchajcie, ten mail o mnie, o Negaczu napiszę, albo nie, o sprzedającym, bo to nie będzie o Negaczu. Ma dramatycznie niską skuteczność, mniej więcej między 0 a 3%, ale raczej w kierunku zera.
No i teraz przez bardzo wiele lat doszło do tego, że ludzie, z uwagi na to, że to miało niską skuteczność, wypełniali tę dziurę niskiej skuteczności wolumenem. Czyli tutaj dochodził marketing automation i ta automatyzacja sprawiała, że potrafiliśmy w miarę szybko znaleźć listę takich prezesów i automatycznie wysłać im te maile. I teraz dzięki temu wolumen się skrajnie zwiększał, do tego była budowana odpowiednia infrastruktura i teraz dziennie, zamiast wysyłać 20 takich maili, byłem w stanie wysłać ich np. 1000. Wysyłka do tak szerokiego grona odbiorców pozwalała szybko zwiększyć zasięg. W związku z tym jak wysłałem ich 1000, no to z tego 1000, a tamten odpadek razy 0,04% skuteczności, to tam ktoś chciał ze mną gadać. Jakieś 1, 2, 3 osoby się przypałętały, miałem z tego 1, 2, 3 lidy dziennie, jeden potem kupował, piękne życie, potrafiłem zapełnić sobie dziurę rentownościową.
I teraz uwaga, chciałbym powiedzieć, że to w B2B dzisiaj nie działa, po prostu nie ma sensu. I teraz uwaga, od razu pewien disclaimer, to co się teraz wydarzyło na rynku, to wydarzyło się coś takiego, że tutaj do tej automatyzacji został dołączony, uwaga, sztuczna inteligencja. Choć w tym przypadku, czy to inteligencja? Nie wiem, ale jednak sztuczna. Sztuczna inteligencja doprowadziła do tego, że ta wiadomość wygląda trochę lepiej i to jest fakt. To znaczy możemy teraz, AI może zrobić research o tym panu konkretnym i tutaj do maila wrzucić jakieś takie zdanie napisane przez AI, które sprawia wrażenie, że my to do tego pana napisaliśmy tylko. No i teraz zalało nas w ostatnim roku takimi właśnie wiadomościami, zalało nas absurdalnie, zalało nas kompletnie.
I znowu idziemy na ogromną skalę tysiąc wiadomości. Rzeczywista statystyka działania tych kampanii wyglądała mniej więcej tak, że był bardzo duży skok skuteczności, bo to było nowe i konsumenci, klienci w B2B nie do końca znali ten sposób działania. Nie mieli wrażenia, że ktoś naprawdę poczytał o ich stronie, czyli ktoś np. do mnie pisze, panie Szymonie widzę, że WiseGroup i tam jest jakiś cytat z jakiegoś artykułu, coś tam rośnie, coś tam nieważne, w jakiejś gazecie coś powiedziałem. No to ja już wiem, że to AI po prostu przeczyta ten artykuł i zbudował to zdanie, a następnie dokleił resztę maila o tym, że ten sprzedawca, co to mi tam chce, co pisze do mnie maile, to jest generalnie świetny i zajebisty. W związku z tym to zaczęło powoli spadać, aż znowuż osiągnęło statystyczną skuteczność zwykłych starych maili.
To znaczy ponownie to jest nazywane hiperpersonalizacją teraz tak w ogóle. Hiperpersonalizacja, to jest hiperpersonalizacja. To, że jakiś AI przeczytał artykuł, co ja napisałem, co ja miałem w jakiejś gazecie i zacytował zdanie z tego artykułu to jest ta hiperpersonalizacja. I rzeczywiście jakbyśmy mieli to zrobić w ten sposób dwa lata temu albo cztery to kosztowałoby to absurdalną kwotę pieniędzy, żeby każdą z tych tysiąca maili jakiś człowiek przeczytał artykuł, a potem coś zacytował. Ale dzisiaj to już nie jest hiperpersonalizacja. To, że jakiś AI przeczytał ten artykuł i wrzucił tam zdanie to nie jest hiperpersonalizacja.
Błagam drodzy sprzedawcy tych systemów AI przestańcie kłamać. To nie jest hiperpersonalizacja. To jest bujda na szynach przebrana za hiperpersonalizację. Po prostu. Więc to znowu przestało działać i tu znowu te skuteczności są niskie. Są bardzo niskie. Wróciły do tych, które były na początku. Więc generalnie te kampanie po prostu przestają funkcjonować.
I teraz obojętnie czy mówimy o LinkedInie, bo te wiadomości były też wysyłane na LinkedInie, czy o mailach, czy o czymkolwiek innym, gdzie można dostać wiadomość. Tam odbywa się to w ten sposób i potem ten AI pisze tam drugiego maila za jakiś czas, potem trzeciego i tam pyta czemu mi pan nie odpisuje, przecież takie mądre rzeczy pisze. Potem czwartego, oj bo się już obrażę, że nie będę więcej pisał. No to nie pisz. Koniec. To nie działa. To nie ma sensu. Rzucanie makaronem o ścianę w B2B dzisiaj z mojej perspektywy jest absurdem.

Dobry powód kontaktu, czyli jak sensownie pozyskać nowych klientów?
Co działa natomiast? Jak weźmiemy sobie tego człowieka, który tutaj nie czeka na naszą wiadomość, no to najwyższą formą szacunku, którą jesteśmy w stanie mu okazać, to naprawdę, jeżeli już przerywam temu człowiekowi życie, to przerywam czymś sensownym. Co może mieć głęboki sens dla tego człowieka? No i czym mu przerwać? Wracając do poprzedniego odcinka i jeszcze poprzedniego, jego kontekstem.
Tym, że on ma jakiś problem, on ma jakieś wyzwanie i być może ma jakiś wyzwalacz, który aktualnie sprawia, że te problemy czy wyzwania są bardzo istotne. Czyli nie piszemy o tym, że ja Szymon jestem zajebisty. Może jestem, może nie. To jest w ogóle subiektywna ocena, czy ja jestem zajebisty, czy nie. Nie ma to danych przecież, że jestem. To bez sensu o tym pisać.
Tak naprawdę skracając wiele maili wielu firm, no to tak można byłoby je skrócić. Nazwa firmy jest zajebista generalnie, więc chyba powinieneś się z nami gadać. Nikogo to nie obchodzi, że jesteście zajebiści. Szczególnie w dzisiejszych czasach naprawdę ludzie mają gdzieś, czy jesteście zajebiści. Ludzie nie mają gdzieś tylko siebie, a przynajmniej wtedy, kiedy czytają skrzynkę mailową, kiedy są na LinkedInie. A więc jeżeli są w tym transie skupienia na czymś, co obecnie robią, to jesteśmy w stanie ich wytrącić z tego transu i dostać odrobinkę uważności, że ktoś w ogóle przeczyta tego maila, tylko jeżeli piszemy do tych ludzi o nich, piszemy do nich jakiś ładny, my to na Wise Connect nazywamy insight.
Można to powiedzieć po polsku wgląd, coś ciekawego, coś, co ten człowiek przeczyta i powie, o ciekawe. Ponownie tak jak w przypadku kampanii reklamowych, tak i tutaj. To musi być coś dla tego człowieka wartościowego. Im lepiej trafiasz w indywidualne potrzeby odbiorcy, tym większa szansa, że w ogóle przeczyta wiadomość.
Jeżeli ktoś do mnie napisze, panie Szymonie, wiele firm ma problem z chaosem w operacjach, a my układamy operacje, ja nie powiem, że to jest ciekawe. Albo, ojojoj, wielu przedsiębiorców to ma problem ze środkami traconymi na wydawanie, na takie różne te. Boże drogi, na drukarki, to jest mój ulubiony przykład, na drukarki, bo ja wiecznie dostaję maile, że ktoś mi drukarkę chce wynająć. I tutaj u my w ogóle mamy drukarki i one są naprawdę spoko. Proszę mi wierzyć, jak pan odpisze, to będzie zajebiście. Ostatnio dostaję bardzo dużo maili o tym, że fotowoltaikę mogę zamontować w firmie, bo teraz fotowoltaika przestała się sprzedawać do prywatnych, no to spróbuję sprzedawać do biznesowych. No i teraz tych maili jest masa. Albo o, flotę transportową mogę sobie pomierzyć. Nie mam co prawda floty transportowej, ale maile przychodzą. Albo mogę słuchajcie pracowników tymczasowych ulokować w mieszkaniach, też takie maile przychodzą, cała masa. To nie jest dla mnie o, ciekawe, to nie jest dla mnie coś, co ja powiem, kurczę, lepiej to przeczytam, bo to może być ważne.
I teraz uwaga, jeżeli ten insight ma być mocny i ma wygenerować uważność, to naprawdę błagam, to nie jest coś, co wymyślicie w trzy minuty. To wymaga strategii, wymaga przekminienia, wymaga doskonałego rozumienia swojej grupy docelowej i to jest coś, czego raczej się poszukuje niż coś, co się ma. To nie jest tak, że macie ten pomysł w głowie i go wystarczy tylko wyciągnąć. To jest tak, że w głowie macie całą masę poszlak, jest jeszcze trochę danych na rynku i proces poszukiwania tego raczej trwa.
I pierwsza kampania, którą wyślecie albo zadzwonicie raczej będzie średnia, druga będzie też średnia i może ósma to będzie ta świetna, która już zadziała, bo traficie na coś, co rynek też powie, że to jest ciekawe. A być może w ogóle macie model biznesowy, w którym sprzedajecie coś takiego samego jak wszyscy, tym samym, co wszyscy, tylko trochę drożej i nikt Wam nie odpisze na te maile. To nie jest nikomu potrzebne.
W związku z tym całość zaczyna się od tego insightu. I teraz jak my ten insight budujemy? Nazywamy to dobrym powodem kontaktu. Dobry powód. To znaczy mówimy zawsze handlowcom, że jeżeli chcesz robić prospecting, obojętnie czy będziesz dzwonił, czy pisał maile, czy pisał na LinkedIn, to jaki masz dobry powód kontaktu. I teraz dobry powód kontaktu składa się z trzech rzeczy. Składa się z problemu, który ma ten prezes, składa się z wartości, którą mamy dla tego prezesa na ten problem i składa się z efektu, który tą wartością u klientów mających ten problem jesteśmy w stanie wygenerować. PWE. Mówimy o tym bardzo często na tym kanale. Tu jest materiał o PWE. Możecie sobie go obejrzeć, jeżeli chcecie zagłębić się w temat PWE głębiej.
I to nazywamy komponentem dobrego powodu. I jak mamy dopiero dobry powód, wymyślony i to naprawdę wydaje się logiczne, że ten problem to ci klienci mają. Ta wartość to nie jest oczywista. To jest coś ciekawego, być może coś nowego. Coś, co tych klientów zainteresuje. A ten efekt to jest dokładnie to, co jest ważne w oczach klienta. Kropka.
I nastawcie się na to, że szukanie dobrego powodu jest trudne, jest żmudne. To nie jest coś, co przychodzi łatwo, a najczęściej zrzuca się to na jakichś copywriterów, na handlowca, który pracuje od trzech miesięcy. Napisz jakiegoś fajnego maila. Albo o, przepraszam, najlepsze jest teraz tak. Ej, napisz mi fajnego maila do tych klientów, który będzie działał i będzie skuteczny. I ej, ej, tam zwróciło tego maila. I ja mu mówię, nie, innego. To napisał innego. Ja mu mówię, nie, ten też mi się podoba, jeszcze innego. No i napisał trzeciego. No i ja tego wkleiłem i wysyłałem, no i nie zgadniecie. Nie działo. Szokujące, nie przyznacie, nie?
Aktywne pozyskiwanie klientów we właściwym momencie
Więc jak mam dobry powód, to to wciąż jest za mało. Dlaczego? Dlatego, że same maile z dobrym powodem, mimo że będą konwertowały bliżej tej granicy 3%, a nie zera, to wciąż będą konwertowały za mało. Niestety. I teraz w prospektingu w roku 2026 i 2027 pojawiło się takie pojęcie jak sygnał.
Patrzcie, jak piszemy maile do ludzi, na przykład 100 prezesów, to teraz, jak ja bym miał pisać do 100 prezesów o pozyskiwaniu klientów, to jaką mam szansę, że tych 100 prezesów, do których napiszę, ma naprawdę ten problem z przyciąganiem klientów? Statystycznie mogę wybrać jakąś grupę, w której na przykład ten problem teraz występuje częściej. No to więcej, na przykład zamiast 10, 20 osób na 100 będzie miało ten problem. Albo mogę na przykład, no właśnie, poszukać jakiegoś sygnału w świecie zwiastującego, że dana firma może mieć problem ze sprzedażą. To już jest precyzyjne targetowanie odbiorców, a nie strzelanie na oślep. Dobór właściwej firmy w odpowiednim momencie ma tu kluczowe znaczenie.
To mogą być na przykład spadające wyniki na giełdzie. To jest taki sygnał. Na giełdzie są publikowane raporty i tam mogę zobaczyć, że na przykład ostatni kwartał jest niżej niż poprzedni i uznać to za sygnał. Mogę na przykład za sygnał uznać, uwaga, rekrutację nowego dyrektora sprzedaży w doświadczonej firmie. Prawie zawsze będzie to oznaczało jakieś problemy tam wewnętrznie, nawet jeżeli to sam dyrektor zdecydował. Sygnałem może być poszukiwanie handlowców, którzy mają w ogłoszeniach napisane aktywne pozyskiwanie nowych klientów.
I teraz patrzcie, tych sygnałów mogę mnożyć i szukać ich w świecie. I teraz, chwała Panu, przyszedł nasz wspaniały AI. I AI sprawił, że nagle jak ja sobie zrobię listę takich prezesów, na przykład 1000, to ja w pewien sposób, automatycznie AI-em, mogę szukać sygnałów w tej grupie i do wąskiej grupy, na przykład do 20 z nich w miesiącu albo do 50, napisać tego maila z dobrym powodem i jeszcze z sygnałem. To jest dopiero, słuchajcie, hiperpersonalizacja. Czyli to już nie jest tak, że ja rozesłałem bez sensu. Tylko to jest tak, że rozesłałem do każdej firmy, w której jest sygnał zwiastujący, że oni mogą chcieć kupować. Innymi słowy, docieram do firm, które są już bliżej decyzji zakupowej, a nie do przypadkowej listy.
I jeszcze musiałem wymyślić, co to jest za sygnał w ogóle swoją drogą. Potem, słuchajcie, jak już miałem ten sygnał, to jeszcze napisałem o problemie, który mają ci ludzie. Daj Boże o nieoczywistym. Napisałem o problemie, o którym nie piszą wszyscy. Napisałem, naprawdę się spociłem, jak już przerywam temu człowiekowi życie. A nie, że tam, nie wiem, to pewnie panu SEO spadło, więc to ja napisałem do pana wiadomość. Wartość mam wymyśloną taką, która jest ciekawa i nieoczywista. Na dodatek pokazuje efekt, który może z tego wyniknąć. I dopiero wówczas tego typu kampanie prospectingowe dają nam między te 3 a 15% konwersji na kolejny krok, czyli na przykład na spotkanie z tym klientem. To właśnie jest skuteczne pozyskiwanie klientów w praktyce.
I w tym momencie, jakbyśmy zastanowili się nad tym, to tak naprawdę nie jest to rzucanie makaronem o ścianę, tylko jednak manufaktura. Manufaktura, w której bystry handlowiec używa AI-a nie do tego, żeby naparzać tych wiadomości tysiąc, bo to już nie jest rozwiązaniem problemu, tylko jeżeli go używa, to używa go tylko po to, żeby ta wiadomość, która do klienta zostanie wysłana, była nieprawdopodobnie przemyślana, dopasowana, żeby była w punkt idealnie, że ktoś odbiera tego maila i mówi w sumie to ja dokładnie na to czekałem. I tych sygnałów u naszych klientów, jak budujemy kampanię, to jest cała masa. Sygnałem może być na przykład nowa osoba na stanowisku. Sygnałem może być to, że oni halę budują. Sygnałem może być to, że pozyskali jakąś nową spółkę. Sygnałem mogą być tysiące rzeczy, które my możemy sobie automatycznie zinterpretować i następnie uderzyć do tych ludzi.
Jak zdobyć klientów? - praktyczne wskazówki
W związku z tym to, co dzisiaj działa, to prawdziwa hiperpersonalizacja. Ona paradoksalnie ma taki efekt, że jeszcze na tle tego całego gówna prospektingowego, które jest na rynku, wybija się jako takie świecące, piękne, boże drogi, w końcu ktoś, kto nie ma mnie za idiotę, napisał do mnie albo zadzwonił.
I teraz obojętnie, czy piszecie cold maile, i cold maile oczywiście mają kupę technicznych zasad, żeby były dobrze zrobione, obojętnie, czy dzwonicie, znowuż bardzo dużo technicznych zasad, żeby to było dobrze zrobione, z LinkedInem też, to mimo wszystko największym czynnikiem wpływającym na konwersję i skuteczność jest ta rozkmina, jaki sygnał, jaki problem, jaka wartość i jaki efekt. Tak naprawdę wobec tego już same metody są dla mnie osobiście drugorzędne.
Druga rzecz, która działa, oprócz prawdziwej hiperpersonalizacji, czyli użycia AI-a do tego, żeby zrobić bardziej dopracowany mail od kogokolwiek, czy bardziej dopracowaną próbę kontaktu od kogokolwiek, no bo przecież przerywamy komuś życie, to jak już przerywamy komuś życie, to robimy to tak, żeby ten ktoś miał z tego jakąkolwiek wartość, to jest druga rzecz, a mianowicie sekwencje. Czyli to, co nam działa dzisiaj doskonale, to szansa na to, że człowiek dostanie jednego maila i skonwertuje jest niewielka. Rzeczywistość wygląda raczej tak, że jest jakiś kontakt na LinkedInie, być może na tym LinkedInie jest jeszcze kilka interakcji, potem jest na przykład jeden mail, potem jest drugi mail, potem jest jakaś próba telefonu, potem ponownie piszemy maila za jakiś czas i ponownie piszemy na LinkedInie. Taka sekwencja może być rozciągnięta nawet na parę miesięcy albo tygodni i teraz jej zadaniem jest to, żeby przybliżać się w pewien sposób do tego klienta. To już nie jest jednorazowy strzał, tylko budowanie relacji rozłożone w czasie.
Czyli znowu dzisiaj mniej działa to, żeby naparzać kolejny rekord klienta, a bardziej działa to, żeby świadomie przybliżać się do listy 200-400 firm na przykład. Że ja co miesiąc, co jakiś czas, co tydzień, co kilka dni wykonuję jakieś działania, które mnie tutaj zbliżają w pewien sposób i nie wykonuję ich oczywiście do jednej osoby z tej firmy, tylko na przykład wykonuję je do dwóch, trzech osób z tej firmy. Do każdej trochę inne, bo to może być osoba od technologii, ta od sprzedaży, to może być CEO i robię sekwencje, czyli działania marketingowe, które w jakiś sposób nas do tego klienta prospectingowo przybliżają.
I oczywiście to, co powiedziałem w pierwszym odcinku serii klientotwórstwo pozostaje aktualne. Dzisiaj wyjątkowo skuteczne są telefony, bo mało osób je robi. Natomiast tak naprawdę, jak dobrze zrobimy samą treść, komponent, sygnał, PWE i to wszystko zapniemy w taki sposób, że naprawdę przerywa tym ludziom to ma sens, to maile i LinkedIn i wszystkie te inne media wciąż mają głęboki sens, po prostu.
No i uwaga. Kolejny odcinek to będzie odcinek o tym, jak użyć AI-a właśnie do tego. No przyznajcie, że wspaniała informacja, to znaczy oprócz tego, że możecie dołączyć do aisales.pl już dziś, nie musicie czekać na odcinek, który będzie za tydzień, to jednak za tydzień pojawi się tu materiał, który pokaże, w jaki sposób użyć AI-a do budowania listy, do wzbogacania tej listy, jak użyć go rzeczywiście do tego, żeby te maile były, telefony, kontakty były dokładnie takie, jak sobie dzisiaj to powiedzieliśmy.
A jeżeli jesteś prezesem, zarządzającym nieco większej organizacji, nie masz czasu przechodzić kursu samodzielnie, to sellwise.pl w prawym górnym rogu jest bezpłatna konsultacja. Tam pod tym przyciskiem jest około 50-60 osób, które na co dzień budują takie procesy w polskich firmach według m.in. metody, o której dzisiaj opowiadam i oni mogą w czasie takiej rozmowy telefonicznej sprawdzić dokładnie, jaką macie grupę docelową, jaką macie propozycję wartości, co robicie i co potencjalnie może w tym nie działać albo jak to poprawić. Jeżeli doszłoby kiedyś do współpracy z nami, to my robimy ten proces od A do Z, to znaczy budujemy buyer persony, budujemy strategię, zatrudniamy ludzi, uruchamiamy systemy, odpalamy kampanię. Robimy to tak długo, aż zacznie działać. Kropka. Tyle ode mnie w tym materiale.
Kolejny odcinek z serii klientotwórstwo. Tak jak powiedziałem, suba warto zostawić, bo za tydzień będzie odcinek o AI-u i o tym, jak go do tego procesu użyć, więc tyle. Liczę, że do zobaczenia za jakiś czas, a dzisiaj dajcie znać w komentarzu, czy taka wizja prospectingu, który jest przemyślany, przemawia do Was, czy mimo wszystko kompletnie nie. Dzięki. Do zobaczenia.





