LinkedIn dla B2B w 2025 roku - czy jeszcze ma sens? + Tips&tricks

Szymon Negacz
Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise
19 maja 2025
ODCINEK 254
Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...
- Jak dzisiaj używać Linkedin?
- Co się zmieniło w ostatnim czasie na tej platformie?
- Jakie są moje obserwacje?
Od lat pomagam firmom B2B wyjść z chaosu i zacząć rosnąć mądrze. Z tej pasji narodziło się wisegroup.pl. Ekosystem firm, które pomagają to zrobić, integrując strategię, sprzedaż, marketing, HR, technologie, finanse i prawo. W podcaście nowoczesna sprzedaż i marketing dziele się praktyczną wiedzą i systemowym podejściem, bazując na realnych przykładach.
Jeżeli rozwijasz sprzedaż i marketing B2B oraz szukasz konkretnych rozwiązań dla Twojej organizacji, a nie tylko teorii, ten podcast nie pozwoli Ci się nudzić. Tytuł odcinka to LinkedIn dla B2B w 2025 roku. Czy jeszcze ma sens? Cześć, witajcie.
Witam Was gorąco i serdecznie w kolejnym odcinku podcastu nowoczesna sprzedaż i marketing. Tym razem witam Was z Chorwacji. Wydaje mi się, że gdzieś przed setnym odcinkiem już nagrywałem kiedyś odcinek właśnie w Chorwacji. Tylko tym razem jestem w Dubrowniku. Wtedy byłem gdzieś na północy. Miałem okazję, słuchajcie, przez ostatnie półtorej doby przejechać przez Albanię i przez Czarnogórę.
Było to bardzo ciekawe przeżycie. Ale niedługo zobaczycie więcej z tego, z tej jazdy u mnie na kanale YouTube. Nagrałem naprawdę ciekawy odcinek po drodze. Ale żeby nie zapeszać do materiału dzisiejszego. Przede wszystkim już w samym wstępie serdecznie witam wszystkich trenerów Linkedina, którzy pofatygowali się, żeby posłuchać tego materiału. Z tego miejsca oddaję szacunek Waszemu doświadczeniu.
Oddaję szacunek temu, co wiecie i jak szkolicie z Linkedina czy social mediów ogólnie. Uważam, że jest to bardzo, bardzo słuszne i potrzebne. Jednocześnie proszę Was o dystans. To są zaledwie moje obserwacje, które być może mają sens w przypadku stron firmowych w B2B, a w innych obszarach już nie. Natomiast próbkę na to, jak wielu naszych klientów robi działania Linkedinowe mam. Jak one działają w marketingu też mam.
Jak działają w prospektingu też mam. No i sam prowadzę profil osobisty i jestem bardzo aktywnym Linkedinowiczem. Co roku mam kilka milionów wyświetleń treści, które tam publikuję. Więc drodzy słuchacze, tym razem do Was się odnoszę. W tym materiale opowiem, czy ten Linkedin jeszcze działa, czy działa, jak działa, na co zwracać uwagę, żeby działania na Linkedinie w 2025 i każdym kolejnym po prostu miały sens. Od czego warto zacząć, chcąc założyć konto firmowe na tej platformie i czego warto unikać. Nie przedłużam i życzę Wam dobrego słuchania.
Linkedin w ostatnich latach
No dobrze. Linkedin przez ostatnie lata przechodził wiele różnych faz. Pamiętam, kiedy zaczynałem pisać na Linkedinie mniej więcej 10 lat temu, to wtedy jeszcze Polacy nie do końca wiedzieli, czy tam pisać po angielsku, czy pisać po polsku.
Bardzo duża część polskich użytkowników wówczas treści pisała właśnie po angielsku łącznie ze mną. Natomiast kiedy Linkedin stał się dla mnie ważny, czyli gdzieś tam w 2018 roku, jak startował mój biznes, można powiedzieć, że Linkedin był w takiej fazie rozkwitu. To, co Linkedinowi zawdzięczam, to na pewno zawdzięczam jakąś część rozpoznawalności mojej marki osobistej, dlatego że te moje treści na Linkedinie po prostu gdzieś tam się niosą i docierają do dużej grupy ludzi.
Natomiast znacznie bardziej Linkedinowi zawdzięczam kadrę w WiseGroup, to znaczy bardzo, bardzo dużo osób, które u nas pracują. Myślę, że to będzie dosłownie 60% ekipy w całej firmie pochodzi właśnie z Linkedina. To na Linkedinie nas obserwowali, to na Linkedinie się do mnie bądź do kogoś z naszej firmy zgłosili i ostatecznie dzięki Linkedinowi podjęli z nami współpracę. Także jest to platforma, która naprawdę pomaga nawiązywać kontakty biznesowe, często wartościowe kontakty biznesowe.
Dlatego, żeby na samym początku oddać Linkedinowi, to miał i ma on dla mnie biznesowo bardzo duże znaczenie. Jednocześnie, tak naprawdę najłatwiej wskazać skuteczność Linkedina właśnie trenerom Linkedina, którzy po prostu będąc najczęściej aktywnym tej platformie mierzą skuteczność platformy najczęściej zgłoszeniami potencjalnych klientów, którzy potrzebują od nich najczęściej szkolenie z Linkedina, więc się pętla zamyka. I jednocześnie jest niebotycznie trudniej wskazać sensowność działań na Linkedinie większym firmom bądź firmom, które oprócz Linkedina prowadzą wiele innych działań marketingowych.
Eksperymenty platformy Linkedin – strona firmowa
Tutaj należałoby wejść w arkana atrybucji w B2B, która jest po prostu trudna i każdy, kto mówi, że w B2B da się doskonale policzyć pełną atrybucję, ten nigdy nie robił rozbudowanego marketingu B2B. Ale do merytum. Słuchajcie, mam takie poczucie, że gdzieś tam w 2024 na Linkedinie zaczęły się jakieś takie dziwne zmiany.
Oprócz tego, że Linkedin oczywiście dużo eksperymentuje z samą platformą, ona się zmienia przez te ostatnie lata, wchodzą formaty, one znikają, to oprócz tego mam takie poczucie, że Linkedin dzisiaj zrobił się trochę bałaganem, trochę miejscem afer, aferek, a przede wszystkim miejscem budowania PR-u. Tak naprawdę ciężko jednoznacznie ocenić, do czego dzisiaj służy Linkedin i wydaje mi się obserwując takie moje najbliższe przedsiębiorcze grono, że coraz mniej osób wchodzi na Linkedina, żeby się zainspirować i poszukać jakiejś inspiracji do swoich treści, a coraz więcej ludzi na Linkedina wchodzi po to, żeby po prostu coś tam sprzedać na swoim profesjonalnym profilu. I teraz to przypomina trochę konferencję, czyli jak jakiś czas temu konferencje były na fali, to wtedy było tak, że ci na scenie, którzy omówili, przyszli, żeby sprzedać, a ci, którzy słuchali, też przyszli, żeby sprzedać i ostatecznie konferencje były pełne po prostu ludzi, którzy coś chcieli sprzedać.
I teraz uwaga, żeby to dobrze wybrzmiało. To, że jest tego więcej, to, że takich postaw jest więcej, to nie znaczy, że na Linkedinie nie ma ludzi, którzy przekazują rzeczy wartościowe i to nie znaczy, że Linkedin jako taki przestał mieć sens. Po prostu obserwuję, że Linkedin skręca właśnie w taką stronę.
I jednocześnie mi się udało mojego własnego feeda dość mocno z tego wyleczyć. Ci, którzy mnie nie znają, ci nie wiedzą, natomiast ja bardzo lubię funkcję blokuj na Linkedinie. Niestety funkcja usuwania ze znajomych i nieobserwowania danej osoby nie wystarczy, to znaczy bardzo często się okazuje, że nawet kiedy kogoś po prostu nie obserwuję, to prędzej czy później treści tej osoby i tak do mnie docierają.
Kilka słów o działaniu Linkedina
Linkedin działa tak, że te treści, które publikujecie na stronie firmowej, podaje w bardzo dużej liczbie osób, które wcale nie są w waszej pierwszej bańce, tylko podaje to do baniek kolejnych osób, które reagują pod postem. I nauczyłem się blokować ludzi, którzy budują na Linkedinie negatywną energię. Są takie osoby na Linkedinie, które non-stop kręcą jakąś aferę.
Albo ktoś tam coś napisał i to jest straszne. Albo tutaj w ogóle ktoś inny komuś innemu coś innego powiedział. A tutaj komentują, że ktoś to debil jest, zwykły i po prostu nieóg i nieważne. A tutaj w ogóle masakra, bo ten, ten to jest jeszcze większy ćwok od tamtego. I słuchajcie, ja tego nie chcę. W sensie ja rozumiem, że te osoby mogą mieć coś wartościowego do przekazania i rozumiem, że mogą mieć wiedzę.
Natomiast ja po prostu nie chcę mieć ich na swoim feedzie. To znaczy mi to nic nie daje, że oni non-stop kręcą z kimś aferę. Ja z dużą przyjemnością czytam rozmowy ludzi, którzy się ze sobą nie zgadzają i próbują się argumentami przekonać.
Natomiast nie znoszę absolutnie na Linkedinie kręcenia afer. Wydaje mi się, że w ogóle Linkedin ma jakąś taką swoją centralną grupę ludzi, jakieś, nie wiem, powiedzmy 2-3 tysiące osób w Polsce, które można uznać za takich hard Linkedinowiczów i oni się powtarzają u wszystkich, pod wszystkimi postami, widać ich wszędzie. I wydaje mi się, że gdzieś tam między innymi w tych aferach czasami, może rzadko, biorą udział.
Lęk ludzi objawia się także na LinkedInie
Ale teraz oprócz tego, że Linkedin się zmienia, spójrzmy na sprawę z nieco innej strony. Jeżeli przyjmiemy, że ludzie mają lęk, różny lęk, to ten lęk oprócz tego, że objawia się w życiu i w biznesie, uwaga, objawia się również na Linkedinie. I teraz ten lęk na Linkedinie jest wielowymiarowy, bo z jednej strony lęk sprawia, że publikujący trochę boją się publikować, co naprawdę myślą.
No bo tutaj na tym Linkedinie to ja występuję już nie jako Szymon Negacz albo jako jakiś anonim. Ja występuję jako Szymon Negacz, właściciel Wise Group, Sellwise, Adwise, Hirewise, teraz można byłoby wymieniać. No i teraz ten fakt, że ja występuję w taki sposób, sprawia, że uważnie dobieram treści, które chcę opublikować.
Uwaga, nie lajkuję na przykład treści, które wydają się bardzo kontrowersyjne albo które odstają od tego, w co wierzę, no bo ten lajk na Linkedinie stał się takim trochę statementem. Ktoś zalajkował jakąś treść dotyczącą, nie wiem, na przykład leniwych pracodawców, a w związku z tym ta osoba uważa, że pracodawcy są leniwi, koniec. Podobnie ten lęk ma swoją, bierze udział w grze komentarzy, czyli wiele ludzi może się z waszymi treściami nie zgodzić, ale ze względu na lęk, bądź lenistwo, bądź cokolwiek innego, mogą nie chcieć wchodzić w polemikę, no bo właśnie ktoś zobaczy, że tutaj Iksiński z firmy Y-kińskiej to wchodzi w polemikę i nie daj Boże robi to źle.
Więc generalnie to, że ludzie mają lęk na Linkedinie, trzeba mieć z tyłu głowy cały czas. Między innymi to właśnie dlatego chwali posty tak zwane tak dobrze działają na Linkedinie, bo oczywiście szczególnie w Stanach zrobiło się już takie kółeczko nabijania się z ludzi, którzy na Linkedinie są obecni, między innymi dlatego, że oni ciągle się czymś chwalą, a reszta ciągle im czegoś gratuluje. Natomiast jeżeli macie z tyłu głowy te lęki, to tak naprawdę pogratulowanie komuś jest najbardziej nielękogędną aktywnością, jaką na Linkedinie można zrobić.
Jak działają chwaliposty na kontach firmowych?
I teraz dlatego te chwaliposty na profilach firmowych ciągle wam się pokazują i ciągle je widzicie, bo koszt ich polajkowania jest minimalny, nikt się za to nie obrazi, nikt nie powie złego słowa, są z tego tylko pozytywne emocje. I teraz, czy to oznacza, że powinniście publikować chwali posty? Nie wiem. Mi się zdarza publikować coś, kiedy jestem z czegoś dumny, kiedy udaje nam się osiągnąć jakiś sukces, kiedy komuś z naszej firmy udaje się osiągnąć jakiś sukces.
Pełni to rolę oczywiście PR-ową i wydaje mi się, że dla części osób może mieć to znaczenie. Natomiast uważam, że każda strona firmowa, której główną treścią są chwali posty po prostu na Linkedinie nie przetrwa i się daleko nie poniesie. Ale ten lęk, o którym wspomniałem, powinniście mieć z tyłu głowy, tworząc jakąkolwiek strategię obecności na Linkedinie.
Kolejna moja obserwacja. Zauważyłem ostatnio, że bardzo niosą się treści szeroko komentowane i takie, które generują dużo komentarzy. I teraz, pozdrawiam trenerów Linkedina, nie dostrzegam żadnej różnicy, czy publikuję post z obrazkiem, czy bez obrazka. Czy publikuję post z linkiem w treści, czy z linkiem w komentarzu. Czy publikuję post bardzo krótki, czy bardzo długi. Czy publikuję post z emotkami, czy bez emotek. Czy publikuję rano, czy publikuję wieczorem. Uwaga, niech mnie teraz wszyscy znielubią. Uważam, że to nie ma znaczenia.
Jeżeli post jest dobry, on się niesie po prostu i tyle. I te treści, które generują komentarze, generują interakcje, po prostu niosą się szeroko. Zdarza mi się pisać posty w środku nocy, zdarza mi się pisać rano.
Testowałem wszystkie możliwe formaty i dzisiaj teoretycznie to, co robię na Linkedinie, nie ma prawa bytu, dlatego że ja publikuję ściany tekstu zazwyczaj. I te moje ściany tekstu są ścianami tekstu. I pod ostatnim postem mam 15 tysięcy wyświetleń, pod kolejnym 100 tysięcy, pod kolejnym 50 tysięcy, pod kolejnym 12, pod kolejnym 30, pod kolejnym 8. Uwaga, pod reklamowym postem jest 8. Pod kolejnym, sam tekst, znowuż 50 tysięcy, pod kolejnym link do YouTube’a 25 tysięcy, pod kolejnym sam tekst 20 tysięcy, pod kolejnym 36, 25, 43, 200 tysięcy wyświetleń .
To są wyniki pojedynczych postów. Czyli tak naprawdę przez ostatni miesiąc udało mi się dotrzeć pewnie do kilkudziesięciu tysięcy ludzi w ramach prawie miliona wyświetleń. I wszystkie te treści były niezgodne z tymi magicznymi wskazówkami, jak robić treści. Były natomiast zgodne z tym, że generują komentarze. To znaczy komentarze, które oczywiście bywają różne. Do tego za moment wrócę.
Co powinieneś mieć z tyłu głowy, prowadząc swój profil firmy na Linkedinie?
Natomiast jeżeli projektujecie, znowuż, strategię treści na LinkedIn’a, to nie dość, że musicie wziąć pod uwagę ten lęk, to musicie wziąć pod uwagę to, żeby ludzie chcieli to komentować. Jeżeli weźmiecie pod uwagę lęk, to teraz trzeba opublikować treści, które ludzie będą chcieli komentować i wzięcie udziału w tej dyskusji będzie dla nich bezpieczne. I to jest cholernie istotne. I teraz kolejny punkt, który się z tymi postami wiąże. Ja mam z tym ogromny problem ostatnio. Do końca nawet nie wiem, jak tym zarządzić.
A mianowicie punkt, który nazwałem Scena dialogu równoległego. Ja ostatnio opublikowałem z frustracji oczywiście, opublikowałem taki post na LinkedIn’ie, który wam teraz przeczytam. Dyskusje w 2025 roku na LinkedIn’ie wyglądają tak.
Ktoś napisał post Lubię kolor czerwony. Komentarze pod tym postem. Na Harvardzie uczą, że purpura to kolor przywódców. Czy masz badania, że czerwony lepiej wpływa na wyniki? Ja napisałem, że lubię czerwony, nie że lepiej wpływa na wyniki. Czerwony blokuje kreatywność. Zapraszamy na warsztaty minus 30% z kodem red.
Dobra, fajnie. Serio? Czerwony generuje o 23% większy carbon footprint. W sumie spodziewałbym się czegoś takiego. Po takim ekspercie w cudzysłowie. Czerwony ma najgorszy wynik dostępności kontrastu. Rozumiem, że promujesz wykluczenie. Z mojego doświadczenia powinieneś bardziej lubić zielony. Każdy dobry człowiek w moim życiu lubił zielony. Interesujące, Szymonie, w naszej firmie od lat stawiamy na żółty i rośniemy 100% rok do roku.
Co ty na to? Według mojego 20-letniego doświadczenia to kompletnie nie wyczerpuje zagadnienia, ale nawet nie chce mi się tego Tobie tłumaczyć. A dlaczego uważasz, że czerwony jest lepszy od niebieskiego? Popieram, łapka w górę. Zgadzam się, wszystkie te komentarze. I teraz kolejny. Dlaczego, twoim zdaniem, wszyscy powinni lubić czerwony? Ja nie napisałem czegoś takiego. Tak właśnie myślą ci, którzy nie rozumieją prawdziwej siły beżu.
Nazywanie Szymonie koloru to etykietowanie. Kolor po prostu jest. Bez sensu ta dyskusja. I uwaga, mój ulubiony, AI wkrótce zastąpi wszystkich, którzy lubią kolor czerwony. I teraz, co mam na myśli ze sceną dialogu równoległego? Mam na myśli to, że skrajna, nie powiem, że większość, bo badań na to nie mam, natomiast widzę po komentarzach, że bardzo duża grupa ludzi komentuje kompletnie nie czytając posta. A nawet jeżeli go czyta, to nie czyta tego, co jest w nim napisane, tylko czyta w nim to, co chce przeczytać.
Kiedy biorę udział w dyskusjach na Linkedinie?
Czyta w nim to, co potwierdza przekonania tej osoby, co trochę ta osoba chciała odnaleźć w tym poście. Czyta wszystko, tylko nie to, co zostało tam napisane. No i teraz część osób domaga się wzięcia udziału w tej dyskusji. To znaczy, proszę, nie odpisz. Czemu nie odpisujesz? A, bo się pewnie boisz i nie chcesz dyskutować. Ja zacząłem ostatnio odpisywać na te komentarze, że wcale tego nie napisałem, wcale nie uważam, wcale nie miałem tego na myśli. To twój filtr i twoja interpretacja. Ostatecznie moje zdanie na sprawę jest takie, że dużą część tych komentarzy, które widzę, że nie przeczytały tego posta, po prostu na nie nie odpisuję. One sobie po prostu są.
Tam, gdzie widzę, że ta dyskusja może być sensowna i ktoś ma realną uwagę, tam staram się wziąć udział w dyskusji. A czasem po prostu nie mam czasu, gdzieś jestem w trasie i po prostu publikuję posta, wracam do niego za trzy dni i patrzę, co się tam zadziało. Także ta scena dialogu równoległego jest obecnie realnym problemem, który też musicie wziąć pod uwagę, projektując swoją strategię treści na LinkedIn.
Kolejna moja obserwacja jest taka, że najlepiej budujące dyskusję posty, to są posty, które są lekko kontrowersyjne. One nie są bardzo kontrowersyjne, ale na przykład potwierdzają jakąś opinię niepopularną, ale prawdziwą dużej grupy zawodowej, dużej grupy osób. Czyli jak tam jest lekka kontrowersja i w związku z tym bezpiecznie jest wziąć udział w dyskusji, ten lęk jest nieco mniejszy, to z mojej perspektywy takie posty niosą się najszerzej.
Kolejna obserwacja. Kiedyś, słuchajcie, na LinkedInie były paczki od lajkowania. Możecie nie wiedzieć tego, ale słuchajcie, jak ktoś brał udział w szkoleniu z LinkedIna, to zostawał w magicznej grupie i w tej magicznej grupie wklejał swój post i mówił, zostawcie mi lajki.
I ci ludzie zostawiali lajki pod tymi postami, co właśnie zacieśnia jeszcze tą taką centralną część LinkedIna. No i uważam, że to jest totalna pieśń przeszłości. Już nawet ludzie przestali do mnie pisać, bo kiedyś miałem komentarze, przepraszam, wiadomości w skali tygodnia. Miałem pewnie dolne kilkadziesiąt osób. Hej, zostaw komentarz, zostaw lajka, zostaw coś tam. Jeszcze inni oznaczają 50 osób w poście i pytają, co wy na ten temat sądzicie. I oczywiście to też jest bez sensu z mojej perspektywy. To wszystko jest moim zdaniem pieśnią przeszłości i kompletnie nie ma sensu. Kolejna obserwacja.
Obecność ludzi w firmach to podstawa na Linkedinie
Trzeba stawiać na twarze w firmach. To znaczy, to się mówiło od zawsze. Nie sądzę, że dla osób, które na LinkedInie się znają, ma to jakiekolwiek znaczenie. Natomiast mówiąc wprost, firma na LinkedInie nie ma znaczenia. Znaczenie mają ludzie. I teraz, czy to jest założyciel, prezes, czy to są pracownicy tej firmy, też ma ogromne znaczenie. Oczywiście najlepiej niosą się treści publikowane przez właścicieli firm. Przez osoby, które coś już znaczą, coś osiągnęły. Nie wiem dlaczego, ale wtedy te treści czytają, słuchają się lepiej.
Jeżeli ktoś, kto na przykład opublikuje to samo, co prezes na swoim koncie, ale zrobi to jako handlowiec, to najczęściej ma się tendencję to nieść znacznie, znacznie słabiej. I w związku z tym jest to wskazówka dla wszystkich ludzi. Jeżeli nie jesteś z poziomu wysokiego konia, nie wchodzisz na tego LinkedIna jak przyszedł cały na biało, zbudował firmę za 100 baniek, sprzedał ją za 200 i teraz będzie dzielił się swoją wiedzą z innymi, to niestety musisz włożyć znacznie więcej wysiłku w rozplanowanie swoich treści niż ktokolwiek inny.
To znaczy jeszcze bardziej musisz się zastanowić o czym powinieneś pisać, żeby miało to sens, po prostu. I kolejna moja obserwacja. Uważam, że żadne sztuczki, żadne tipsy and tricksy, chociażby te z tytułu, nie mają znaczenia, jeżeli nie znacie dobrze swojej grupy klientów.
Pamiętaj, że musisz zrozumieć swoją grupę docelową
Jeżeli nie wiecie do kogo piszecie, jeżeli nie wiecie jaki jest cel tego pisania, jeżeli nie przemyśleliście po co wam jest ta aktywność na LinkedInie i czego w ogóle od niej oczekujecie, bo jeżeli oczekujecie od niej leadów, to możecie się czasami zawieść. Do tego jeszcze dzisiaj wrócę. Więc uważam, że najbardziej istotne wciąż jest dobre zrozumienie swojej grupy docelowej i umiejętność zrobienia tej lekkiej kontrowersji i jeszcze przy okazji trzeba mieć rację na koniec.
No bo inaczej jak robicie lekką kontrowersję i nie macie racji, oczywiście racja w przypadku LinkedIna jest spektrum, to nie jest tak, że macie jednoznaczną rację, ale że raczej ją macie niż jej nie macie, no to po prostu ma ogromne znaczenie. Więc trzeba stawiać na twarze. Im wyżej te twarze w filmie, tym lepiej i takich osób z dużych organizacji na LinkedInie w Polsce jest coraz więcej i uważam to za bardzo dobry trend.
Natomiast jeżeli jest ich coraz więcej, to oznacza coraz większą trudność dla tych, którzy na tym szczycie nie są. I oczywiście trzeba mieć na uwadze, że bardzo dużo ludzi na LinkedInie udaje, że gdzieś tam jest na szczycie. Ja sam znam osobę, która gdzieś tam na LinkedInie się chwali współpracą z dwoma tysiącami firm i w ogóle bardzo dużymi sukcesami.
Ale znając sprawę z drugiej strony wiem, że jest to w pewien sposób no daleko prawdy, żeby być dyplomatycznym. Więc to też trzeba mieć gdzieś tam z tyłu głowy, że uważam, że na koniec prawda się obroni. Teraz ci, którzy gdzieś tam idą w jakąś wielką fantazję w tych komentarzach czy swoich opisach, to prędzej czy później rzeczywiście się ich weryfikuje, po prostu.
Co fajnie działa ostatnio? Bardzo dobrze działają karuzele PDF. U naszych klientów w strategiach sprawdzają się bardzo fajnie. Tam się da przemycić, szczególnie w B2B, więcej treści i też ją pokazać wizualnie, co ma duże znaczenie.
Ciekawostka jest taka, że wideo pionowe poniżej 90 sekund z napisami działa coraz lepiej. LinkedIn te treści ostatnio zaczyna podawać. To też jest fajna wskazówka i fajny kierunek. Jeżeli miałbym odpowiedzieć na pytanie z tytułu czy jeszcze ma sens, odpowiedziałbym tak. Uważam, że LinkedIn dzisiaj idealny jest dla freelancerów, bardzo małych firm usługowych i nie tylko. Tych, którzy mają swoją grupę docelową na Linkedin.
Co tracą firmy, których nie ma na Linkedinie?
Ci w B2B, freelancerzy, małe firmy usługowe itd. jeżeli na LinkedIn nie są, to tracą bardzo, bardzo, bardzo dużo. Jednocześnie wciąż jest bardzo dobry też dla dużych organizacji, ale dla nich niestety musi to wymagać znacznie, znacznie więcej wysiłku niż dla takiego freelancera czy małej firmy, bo duża organizacja wyciągnie z LinkedIna korzyść tylko jeżeli jest to skoordynowany program, który tych ludzi z dużej organizacji angażuje do bardzo konkretnych działań, które są przemyślane.
Uważam, że jesteś idealny dla personal brandingu CEO organizacji i to pewnie jakiejkolwiek. Jeżeli jesteś CEO i dbasz o swój personal branding i jesteś w biznesie, no to uważam, że gdzieś tam ta obecność na LinkedIn może nie jest konieczna, ale bardzo pomaga w pewien sposób w wykreowaniu tego personal brandu. Kolejna rzecz, która doskonale na LinkedIn działa to współpraca z influencerami. To znaczy mamy kilka testów u klientów znalezienia osób, które na LinkedIn są bardzo rozpoznawalne i w pewien sposób zaangażowania ich w jakąś współpracę. Są już nawet rankingi tych twórców, ich dotarcia. Można sobie fajnie to przefiltrować.
Apka nazywa się na przykład Cleo albo chyba Favicon. No już nie pamiętam, ale tych aplikacji jest po prostu dużo. I na przykład mówią, że ja tam gdzieś mam jakieś znaczenie, jeżeli chodzi o treści biznesowe na LinkedIn. I fajnie. I oczywiście mnie to cieszy. Uważam, że wciąż ma bardzo duży sens jako element działań marketingowych.
Profil firmowy na Linkedinie jako element lejka marketingowego
Element lejka. Szczególnie jeżeli jest to kwestia tej orbity, o której my uczymy, czyli środka działań marketingowych. Klient ma okazję zaczepić się z jakąś twarzą z organizacji, która go zainteresowała, a następnie kręcić się dookoła tej twarzy. A ta twarz może dostarczać kolejne punkty styku, które gdzieś tam zacieśniają nam relację biznesową z tym klientem. Uważam, że ma to głęboki sens, ale znowuż jako element. A jeżeli jako element, no to ten pomysł na działania marketingowe w związku z tym musi być przemyślany.
I teraz obojętnie, czy mówimy o ruchu płatnym czy bezpłatnym, organicznym, trzeba to mądrze zaplanować, żeby ta strona firmowa na Linkedin działała. Kolejna rzecz, ma ogromny sens jako platforma rekrutacyjna. Dla nas w Hirewise jest to absolutnie kanał numer jeden, dający najbardziej cennych kandydatów dla naszych klientów. Robimy searching, szukamy ludzi, zapraszamy ich na rozmowy, oni nam odpisują, chcą rozmawiać. Działa to wybitnie. Kropka. Nawet nie będę rozwijał, ale pamiętajcie też, że Linkedin to miejsce nie tylko rekrutacji, ale również budowania marki pracodawcy. Jeśli chcecie założyć profil firmy pamiętajcie o tym, że będzie on niejako wizytówką.
Cold Linkedin nadal ma się dobrze!
Wciąż działa cold linkeding. On może nie ma się tak świetnie jak lata temu, 3-4 na przykład, natomiast ma się dobrze. W niektórych branżach ma się znacznie lepiej niż zimne kampanie mailowe. Oczywiście bardzo dużo tutaj zależy od wiadomości, którą napiszecie i czy ona jest tym głównym czynnikiem warunkującym, czy to się powiedzie czy nie i trzeba mieć to z tyłu głowy. I ostatnia rzecz, zazwyczaj uwzględniamy Linkedina w kampaniach ABM-owych, po prostu.
On jest idealnie w punkt, można napisać do człowieka i tyle. I bardzo często używamy Linkedina jako takiego narzędzia wywiadowczego, pomagającego nam w zrozumieniu jak jest zbudowana struktura organizacyjna klienta, do którego próbujemy dotrzeć. Szczególnie u tych firm, które docierają do dużych, nowych klientów, no to tak naprawdę niekorzystanie z Linkedina w tym przypadku jest po prostu szaleństwem.
W związku z tym, czy strona marki ma jeszcze ma sens? Tak, ma. Jednocześnie uważam, że poziom przygotowania do tego, żeby miał jest znacznie, znacznie wyższy niż był te 4, 5, 6, 7 lat temu. I to trzeba mieć z tyłu głowy.
Chcesz założyć stronę firmową na Linkedinie i zacząć ją prowadzić? W pierwszej kolejności przemyśl strategię
Liczę, że moje obserwacje w jakiś sposób wam pomagają w prowadzeniu strony firmowej na Linkedinie. Dla tych z was, którzy teraz na Linkedinie chcieliby zacząć działać, to uważam, że mimo wszystko najważniejszym jest przemyślenie strategii, to znaczy co ja będę robił na tym Linkedinie, czego oczekuję od mojego profilu firmowego, po czym poznam, że ta strona firmy działa i w związku z tym, jaka jest moja strategia treśc. Co będę pisał, mając ten lęk, te treści szeroko komentowane z tyłu głowy, być może lekkie kontrowersje, co będę pisał, do kogo i jaki będzie też ten mój styl wypowiedzi.
I dopiero kiedy to zaplanujecie, warto przeprowadzić kilka testów, napisać tych postów 15, 20, bo uwaga, żeby cokolwiek zrobić na Linkedinie, to trzeba spalić kilkadziesiąt postów, uważam. I w ogóle zobaczyć, nauczyć się, jak ci ludzie reagują, jak się zachowują. Po prostu musicie eksperymentować i z czasem nauczycie się, jakie działania realnie wpływają na budowanie świadomości marki, jakie firmowe publikacje angażują faktycznie tych aktualnych i nowych odbiorców, a jakie w ogóle ich nie interesują.
Trzeba to planowanie z tym eksperymentowaniem gdzieś tam wypośrodkować. No i kończąc, słuchajcie, dla wszystkich trenerów Linkedina zostawiam pytanie, czy ta treść była wam przydatna, z czym się zgadzacie, z czym się nie zgadzacie, dajcie mi znać na privie, a wszystkich innych słuchaczy, którzy trenerami Linkedina się nie czują, serdecznie zachęcam, znaczy zapraszam was na Linkedina, możecie tam do mnie napisać, ja tam na wiadomości zazwyczaj odpisuję, przynajmniej na większość. Jeżeli wejdziecie na mój profil, wpiszecie Szymon Negacz wyszukiwarkę i mnie zaobserwujecie, to być może też moje udostępniane treści będą dla was pewną inspiracją, jak na Linkedinie.
Można publikować, co można publikować i w jaki sposób. No i tyle. Liczę, że ten krótki odcinek okazuje się wam pomocny, a tymczasem zapraszam do podsumowania.
Prowadzenie strony firmowej na Linkedin. Podsumowanie odcinka
No dobrze, słuchajcie, jedyna rzecz, którą chciałbym wam powiedzieć w podsumowaniu, to jeżeli planujecie zbudować jakąkolwiek strategię w jakiejkolwiek firmie, czy sprzedażową, czy marketingową, to podrzucam wam linka do bezpłatnej konsultacji z WiseGroup. Nie musicie się zastanawiać, która z naszych firm wam pomoże, po prostu tam klikacie, wypełniacie formularz, mówicie jaką macie sytuację w swojej firmie i czy to jest sytuacja ze sprzedażą, z marketingiem, z finansami, z organizacją, ze strategią, nie ma to szczególnego znaczenia. Po prostu jeżeli wypełnicie ten formularz, to zadzwoni do was osoba, która jest w stanie wskazać wam rozwiązanie z całej palety rozwiązań, tak naprawdę, co jest szalenie istotne dla tych, którzy trochę się motają w tym, co obecnie powinni zrobić, czy powinni iść bardziej w marketing, czy sprzedaż, czy powinni coś uporządkować w organizacji, czy powinni rozpocząć poszukiwania nowych pracowników.
I teraz to, że nie wiadomo, jest w pełni normalne, nie powinniście się tym martwić i przejmować, tak po prostu jest, że czasami nie wiadomo. I teraz ci z was, którzy chcieliby w niezobowiązujący sposób zapytać, co w tej sytuacji począć, link w komentarzu, może nawet nie w komentarzu, w opisie, przepraszam, zostawiam do waszej dyspozycji. Jak ten formularz wypełnicie, to najpierw zadzwoni pierwsza osoba, zbada, co to jest za sytuacja i na podstawie tego krótkiego badania dobierze osobę już merytoryczną, która z wami porozmawia.
I tyle. Kończę, kłaniam się nisko, serdecznie was pozdrawiam z Chorwacji, do usłyszenia za tydzień, cześć.
Wierzy, że rozwój sprzedaży to proces. Z wykształcenia informatyk, trener biznesu oraz absolwent MBA. W czasie swojej drogi zawodowej zdobył kompetencje sprzedażowe, marketingowe i technologiczne, a w 2018 roku połączył je w jedno, otwierając firmę doradczo-szkoleniową SellWise. Razem ze swoim zespołem pomaga polskim firmom zwiększać wyniki sprzedaży, bez wydawania ogromnych kwot na nieskuteczne działania, poprzez dopasowywanie procesów do zmieniającego się otoczenia. Autor podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing, który aktualnie jest największą polską audycją poświęconą tej tematyce i współtwórca Akademii Sales Angels. Wszystkie przedsięwzięcia, w których brał udział wygenerowały już ponad 1 mld złotych przychodu.

Szymon Negacz
Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise
Wierzy, że rozwój sprzedaży to proces. Z wykształcenia informatyk, trener biznesu oraz absolwent MBA. W czasie swojej drogi zawodowej zdobył kompetencje sprzedażowe, marketingowe i technologiczne, a w 2018 roku połączył je w jedno, otwierając firmę doradczo-szkoleniową SellWise. Razem ze swoim zespołem pomaga polskim firmom zwiększać wyniki sprzedaży, bez wydawania ogromnych kwot na nieskuteczne działania, poprzez dopasowywanie procesów do zmieniającego się otoczenia. Autor podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing, który aktualnie jest największą polską audycją poświęconą tej tematyce i współtwórca Akademii Sales Angels. Wszystkie przedsięwzięcia, w których brał udział wygenerowały już ponad 1 mld złotych przychodu.
Zamów bezpłatnąkonsultację
Zadaj nam dowolne pytanie, wystarczy że klikniesz w poniższy przycisk i skontaktujesz się z jednym z naszych specjalistów.
Zamów bezpłatnąkonsultację
Zadaj nam dowolne pytanie, wystarczy że klikniesz w poniższy przycisk i skontaktujesz się z jednym z naszych specjalistów.
Subskrybuj newsletteri bądź na bieżąco!
Subskrybujnewsletter i bądź na bieżąco!
Wystarczy, że zapiszesz się do naszego newslettera. Najlepsze porady w Twojej skrzynce, raz w tygodniu. Dołącz do grona ponad 7 000 subskrybentów.
Sprawdź również
Sprawdź również
12 maja 2025
NSM 253: Strategia biznesowa vs model biznesowy – dlaczego więcej sprzedaży ≠ więcej pieniędzy?
W tym odcinku rozbrajam mit, że…
5 lipca 2020
Dlaczego handlowcy nienawidzą marketerów?
28 czerwca 2020







