Cześć, nazywam się Szymon Negacz i swoją karierę zawodową skupiłem na rozwoju firm B2B. W ostatnich latach założyłem Wise Group. Grupę pięciu firm, która m.in. przez doradztwo, szkolenia, usługi marketingowe, rekrutacyjne i technologiczne pomaga w rozwoju sprzedaży i marketingu w polskich firmach.
Na co dzień jestem pasjonatem procesowego podejścia, technologii i zwinnego zarządzania, a swoją wiedzę przekazuję bazując na prawdziwych przykładach. Jeżeli w swoim życiu zawodowym rozwijasz sprzedaż i marketing B2B, ten podcast nie pozwoli Ci się nudzić.
Tytuł odcinka to „Jak podcast zmienił moje życie i biznes”.
Cześć, witajcie. Witam Was gorąco i serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Nowoczesna sprzedaż i marketing. To jeden z tych odcinków, w których wyobrażam sobie, że Ty słuchaczu, Ty słuchaczko siedzisz naprzeciwko mnie, pijemy razem kawę czy herbatę i ja Ci opowiadam historię czy wręcz odpowiadam po prostu na Twoje pytania.
To jest odcinek dość nietypowy dla tych, którzy słuchają tego odcinka gdzieś w różnym miejscu na mapie czasu. To dzisiaj jest drugi dzień świąt, tak dokładnie rzecz biorąc jest pierwszy kwietnia. To jest zarówno poniedziałek wielkanocny, jak i prima aprilis.
Natomiast ten odcinek zdecydowanie nie jest z okazji prima aprilis. Natomiast święta, które właśnie minęły i konferencja, na której byłem tuż przed świętami, wprawiły mnie w taki nastrój rozmyślania o przeszłości i o tym, co się wydarzyło.
Doszedłem do wniosku, że historia o tym, jak podcast zmienił moje życie i biznes, może wnieść niektórym z Was jakąś wartość.
Jak sobie to rozpisałem, to wydaje mi się, że jest to oczywiście historia o biznesie i o marketingu, no bo też o tym traktuje ten podcast, ale zupełnie przy okazji jest to też historia o wytrwałości, o społecznościach i o rozwoju, i to szerokim rozwoju.
I też o tym, jak podcast może zmienić nie jedno życie, a kilka tych żyć dookoła. Teoretycznie czegoś prostego, czyli właśnie podcastu.
W związku z tym, masz czas, ten podcast, nie wiem, wywarł jakiś wpływ na Ciebie, no to możesz przesłuchać historię, jaki wpływ wywarł na mnie.
Jeżeli ktokolwiek z Was planuje długoletni biznesowy projekt też skupiony na content marketingu, to wyobrażam sobie, że dla Was ta historia również może być ciekawa.
A jeżeli po prostu chcesz posłuchać emocjonującej z mojej perspektywy historii, to po prostu zostań i wysłuchaj część, tym razem nie merytoryczną, bo ja zawsze mówię: zostańcie na część merytoryczną, tylko część, by to powiedzieć, storytellingową.
Zapraszam Was do części storytellingowej.
Kiedy właściwie zaczęła się historia tego podcastu?
No dobrze, moi drodzy, zanim zaczniemy, złapmy pierwszy punkt na mapie czasu. Jest nim 6 listopada 2018 roku, bo to właśnie wtedy opublikowałem pierwszy odcinek tego podcastu, który ostatecznie to życie moje zmienił.
Tuż przed tym odcinkiem, 1 września 2018 roku, czyli można powiedzieć, że ponad 2 miesiące zostałem bez pracy, bardziej precyzyjniej rzecz ujmując, bez stałego źródła dochodu.
Był to czas w moim życiu niesłychanie przerażający, ponieważ były to pierwsze moje 2 miesiące w życiu, kiedy nie miałem stałego źródła dochodu. Kiedy nie wystawiałem faktury wówczas, ponieważ już byłem na B2B i nie miałem żadnej gwarancji tego, że będę miał z czego żyć.
Było to dla mnie wtedy szalenie istotne dlatego, że w listopadzie mieszkałem, dalej zresztą mieszkam, z moimi dziećmi. One wtedy miały 2,5 roku, miał syn, a pół roku miała córkę.
Jak sobie pewnie wyobrażacie, rezygnacja z etatu w takim momencie życia nie jest najprostszą decyzją, jaką można podjąć.
Wręcz Wam powiem, że z dzisiejszej perspektywy, jak na to patrzę, to sobie myślę, że byłem zdrowo szurnięty, że to zrobiłem i jakby nie rozumiem, dlaczego to zrobiłem.
Jak dzisiaj na to spoglądam, wiem i pamiętam, że byłem kierowany bardzo dużymi emocjami i frustracją na tematy zawodowe, natomiast wciąż z perspektywy 5,5 roku od tego czasu uważam, że było to absolutnie szalone.
Co dała mi sytuacja, w której nie miałem już stałego źródła dochodu?
Natomiast co ciekawe, wydaje mi się, że to było bardzo ważne w rozwoju podcastu i biznesu.
Nie miałem wtedy za dużo pieniędzy. To jest pierwsza rzecz, czyli chwytałem się zadań, które potrafię zrobić sam i nie muszę za nie płacić.
No i właśnie miałem dwójkę małych dzieci w domu. W związku z tym nie brałem za bardzo pod uwagę tego, że cała ta operacja się nie uda. To dawało mi bardzo dużo motywacji.
Co zmieniło się przez te 5,5 roku?
Co się zmieniło przez ten czas? No bo minęło 5,5 roku.
Zanim zaczniemy, teraz łapiemy drugi punkt w czasie. To jest 1 kwietnia 2022 roku.
No i minęło to 5,5 roku. Jak sobie przeliczyłem, przez ten czas biznes wygenerował około 60 milionów złotych przychodu.
Od tamtego pierwszego odcinka zamiast jednej osoby jest ponad 120. Zamiast 20 tysięcy miesięcznie jest między 3 a 4 miliony, czasami więcej.
Obsłużyliśmy ponad 1000 klientów, a jakby liczyć ze szkoleniami, to w ogóle kilka tysięcy.
Powstało 5 firm, 12 linii biznesowych. De facto biznesowo zmieniło się prawie wszystko.
To, co się nie zmieniło, to nie zmieniły się dwie rzeczy. Cały czas nagrywanie mnie cieszy i cały czas nagrywam na dokładnie tym samym mikrofonie.
Nawet dzisiaj to sprawdziłem. Zakupiłem go 4 listopada, czyli 2 dni przed ukazaniem się pierwszego odcinka podcastu NSM, za bagatela 699 złotych.
I byłem go osobiście odebrać w Bytomiu samochodem, bo nie chciałem czekać na wysyłkę, a miałem już taki czas, że naprawdę już chciałem nagrać ten podcast, o czym za chwilę.
Skąd właściwie wziął się pomysł na podcast?
No i tak, złapaliśmy ten 6 listopada jako punkt w czasie.
I to, czego nigdy dotychczas publicznie nie opowiadałem na temat tego podcastu, to taka pierwsza iskra, z której się on wziął.
No bo to, że była mapa strategiczna w kuchni, to już wiecie. Kiedyś w tych odcinkach opowiadałem. Rozkleiłem sobie taką mapę, rozkleiłem sobie cele strategiczne mojego wówczas freelance'owego biznesu na ścianie.
I wyszło, że nie mam rzeczywiście marki osobistej, nie mam za bardzo stałego źródła klientów.
No i szukałem czegoś, co zrobi jedno i drugie, z kolejnej strony będzie dostępne też w SEO na stronie internetowej, no bo będzie można robić z tego transkrypcję itd.
No i tak powstał teoretycznie pomysł podcastu.
Czy ktoś jeszcze zainspirował mnie do nagrywania?
Natomiast to, czego Wam dotychczas nie mówiłem, to to, że iskra w mojej głowie była taka, że wówczas prezeska pewnej firmy szkoleniowej z Katowic chciała mnie zatrudnić.
Trochę pewnie liczyła na to, że ten mój freelancing mi nie wyjdzie, o czym zresztą niejednokrotnie mi mówiła.
I kiedyś mi powiedziała, że do poduszki słucha sobie podcastu Basi Piasek, która wówczas była bardzo prężnie działającą osobą na polskim rynku sprzedażowym.
I pamiętam, że zapałałem taką trochę zazdrością, że no ale jak to, podcastu Basi Piasek o sprzedaży?
Ja zacząłem wtedy słuchać podcastu i to był czas, kiedy ukazał się w Małej Wielkiej Firmie pierwszy odcinek podcastu z Miłoszem Brzezińskim.
Przesłuchałem go wtedy jednym tchem od początku do końca, potem przesłuchałem go pewnie drugi, potem trzeci raz.
A generalnie Miłosz Brzeziński opowiadał w tym podcaście o wytrwałości, między innymi o tym, że jak się rzeczy robi, to dlaczego człowiek z nich rezygnuje i tak dalej.
Było to dla mnie ciekawe doświadczenie.
No i na fali tego wszystkiego, tej mapy strategicznej w kuchni, tej informacji od prezeski firmy z Katowic szkoleniowej i tej wiedzy, którą wciągnąłem z podcastu Małej Wielkiej Firmy od Miłosza Brzezińskiego, no to stwierdziłem, że po prostu muszę to nagrać.
Dlatego pojechałem odebrać ten mikrofon do Bytomia i po prostu chciałem nagrać ten odcinek.
Jak nagrać podcast, kiedy w domu są małe dzieci?
Wówczas mój największy problem polegał na tym, że miałem dzieci w domu.
Nie wiem, czy wiecie, jak to jest mając dwójkę dzieci jakby w dość niewielkim mieszkaniu. Jedno półroczne, drugie 2,5-letnie.
No to jest pewien towar deficytowy jakby w takim środowisku. I tym towarem deficytowym jest cisza.
No i tak sobie to przynajmniej tłumaczyłem przez długi czas, zanim nagrałem ten pierwszy materiał.
No i wtedy stwierdziłem, że po prostu pojadę do domu moich rodziców.
I pierwszy odcinek nagrywałem chyba 8 godzin. Ciąłem go niepomiernie, absolutnie szalony czas.
Jak podcast rósł w pierwszych latach?
No i cóż, podcast po pierwszym roku nagrywania, w listopadzie 2019 roku, miał oszałamiające 50 odtworzeń dziennie.
Po dwóch latach miał około 200 odtworzeń dziennie.
Po trzech latach miał około 800 dziennie.
Czyli na razie widzicie, że to się mnoży razy 4. Przestało się mnożyć po tym mniej więcej trzecim roku.
Być może to był już taki efekt nasycenia ludzi, którzy potrzebują takiej wiedzy. Nie ma pewnie zbyt wiele.
Natomiast co ciekawe, rekord odnotowałem ledwo co, 11 marca, czyli w zeszłym miesiącu. To było 1293 wysłuchania w jeden dzień.
Czego nauczył mnie hejt na początku działalności?
No i cóż, zacząłem nagrywać wtedy w tym 2018.
No i teraz podzielę się z Wami lekcjami, refleksjami. To są różne rzeczy, które sobie wypisałem z tego czasu.
Wydaje mi się, że największym dla mnie zaskoczeniem na początku nagrywania tego podcastu był hejt.
I to jest ciekawe dlatego, że ten hejt ustał mniej więcej po pierwszym, drugim roku i praktycznie nie pojawiał się już nigdy więcej.
Wtedy karty na rynku szkoleniowym w Polsce rozdane były tak, że było bardzo dużo firm żyjących z dotacji, które sprzedawały szkolenia, głównie szkolenia tak naprawdę polskim firmom, które tymi dotacjami się posiłkowały.
To doprowadziło do wielu patologii na polskim rynku wtedy, dlatego że firm szkoleniowych, które specjalizowały się w szkoleniach, a nie w wiedzy, była cała masa.
Było kilka firm, które rzeczywiście pracowały na metodykach ze Stanów, natomiast wszystkie te metodyki też miały już swoje lata wtedy, w 2018 roku.
Dlaczego część rynku uważała, że podcast niszczy rynek szkoleniowy?
No i kiedy pojawił się mój podcast, to pamiętam, że miałem kilkukrotnie takie kontakty z różnych firm szkoleniowych mówiące:
„Szymon, słuchaj, ja bym ci chętnie przekazał klienta, ale tam z tych Twoich podcastów w ogóle nie wynika, czym Ty się, chłopie, zajmujesz”.
Pamiętam, że były takie sugestie, że w sumie to nie wiadomo.
Pamiętam, że pojawiło się trochę hejtu, że absolutnie nikt w Polsce doradztwa nie kupi.
Pamiętam, że dostałem raz bezpośrednią informację, że de facto w sumie to, że nagrywam te podcasty, to nie jest nic ciekawego, no bo każdy jest w stanie czytać książki, a potem recytować je na antenie.
Strasznie to było dla mnie zaskakujące, że można na tyle różnych sposobów w jakiś sposób ograniczać czyjąś inicjatywę.
Na pewno bardzo pomocne dla mnie wtedy było to, że ja już wiedziałem, że większość podcastów umiera przed 10. odcinkiem.
No bo trochę się naobserwowałem tych różnych podcasterów.
Wtedy też dużo się mówiło o takim boomie podcastowym, więc też udało mi się na niego w jakiś sposób wbić.
Dlaczego postanowiłem nagrać 100 odcinków bez względu na wszystko?
Ale kluczowe było to, że postanowiłem sobie, że nagram 100 odcinków podcastu no matter what. Co by się nie działo, nagram 100 odcinków. Jakby miała to słuchać tylko moja mama, to nagram 100 odcinków podcastu i nic mnie to nie obchodzi.
Pamiętam, że to było dla mnie strasznie silne postanowienie. Trochę motywowane tym odcinkiem Miłosza Brzezińskiego, który przesłuchałem, przygotowując się do nagrywania podcastu.
Zresztą parę lat później napisałem do Miłosza wiadomość z podziękowaniem, że dużo mu ostatecznie zawdzięczam.
I pamiętam, że odpisał coś miłego w stylu: „Super, super, dzięki, dzięki, cześć”.
Także fajnie. Jest to jakaś klamra, która parę lat później mi się zamknęła.
Ile można nauczyć się dzięki przygotowywaniu kolejnych odcinków?
Natomiast kolejnym dużym wnioskiem dla mnie z perspektywy tych 210 odcinków jest przede wszystkim ogrom nauki. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale ubranie wiedzy, jakiejkolwiek wiedzy, w przekaz, który jest zrozumiały dla słuchacza, nawet nie tyle zrozumiały, co nadający się do zastosowania, wymaga bardzo dużo myślenia.
To znaczy jest wiele teorii, które są wielokrotnie skomplikowane, z każdej strony są obudowane różnymi trudnymi nazwami, różnymi trudnymi pojęciami, czasami nawet nie wiadomo po co, czasami mają różne dziwne etapy i tak dalej, i tak dalej.
Ja, tworząc ten podcast, bardzo dużo swojej uwagi koncentrowałem na tym, żeby tę wiedzę, którą mam, przede wszystkim wzbogacić, czyli zrobić tak zwany research.
Poszukać też więcej informacji w sieci, dowiedzieć się więcej na ten temat, zanim nagram odcinek, żeby nie wprowadzać nikogo z Was w błąd.
Ale też później dokonywałem, po tym jakby zebraniu tych wszystkich punktów na przykład na dany temat, tego, czym się zajmowałem, to zajmowałem się upraszczaniem tej wiedzy.
Czyli starałem się to ubrać w metodykę, która jest dla mnie zjadliwa i potencjalnie jest też skalowalna w dalszym rozwoju biznesu.
Czy bez podcastu powstałaby nasza własna metodyka?
I uważam, stawiam hipotezę, że gdyby nie to, że nagrywam tyle tych podcastów, to dzisiaj nie mielibyśmy własnej metodyki. Jej największą zaletą jest to, że jest prosta. Jest prosta w wytłumaczeniu, w zrozumieniu, we wdrożeniu.
Rozkmina kryjąca się za tą metodyką nie jest prosta, ale to, że nagrałem 210 odcinków, do których musiałem się przygotować, żeby coś w nich powiedzieć, uważam, że było na tej drodze kluczowe. Nie jestem w stanie też przecenić czy zapomnieć o tym, że też własnej mojej wiedzy wzbogaciło to bardzo dużo.
Bo jedno to metodyka, ale drugie to wiedza, którą ja sam jako specjalista, ekspert dysponuję.
No i nie sądzę, że byłbym w stanie wchłonąć tyle treści, tyle artykułów, tyle różnych źródeł wiedzy w historii, gdyby nie to, że nagrywam ten podcast.
I to jest świetne.
Jak podcast nauczył mnie wytrwałości?
To jest druga lekcja, drugi wniosek.
Trzeci: ja przed nagrywaniem tego podcastu, gdybym powiedział, że byłem niecierpliwy, to jakbym nic nie powiedział.
I teraz dla moich bliskich współpracowników to jest często ciekawostka.
No bo ja jestem postrzegany jako gość, który jak sobie powie, to zawsze zrobi. Obojętnie, ile miałoby to zająć czasu, obojętnie, ile miałoby to zająć zasobów, to ja to zrobię. Obojętnie, co by to nie było.
Natomiast nie było tak zawsze.
Pamiętam, że śmiali się ze mnie cały ten czas, jakby zanim zacząłem nagrywać podcast, w tym moi rodzice na przykład, no że ja się ciągle za coś zabierałem.
Co chwilę zmieniałem pracę, co chwilę miałem nowe zainteresowanie, nową pasję i jakby skakałem z kwiatka na kwiatek, jak to zwykła mówić moja mama.
Albo: „Zapalasz się i zaraz gaśniesz”, i tam przestajesz, nie kończysz i tak dalej. I rzeczywiście tak było.
Natomiast tutaj te 100 odcinków, ten podcast, to jest pierwsza rzecz, którą udało mi się wytrwale zrobić w życiu.
Taką, której nie porzuciłem, którą zrobiłem od A do Z, którą kontynuuję.
I wydaje mi się, że nie jestem w stanie powiedzieć...
Wydaje mi się, że nie jestem w stanie powiedzieć teraz. Duże emocje mi towarzyszą przy nagrywaniu tego odcinka, jak słyszycie. Mówię znacznie bardziej nieskładnie niż zwykle.
Czy wytrwałość wypracowana przy podcaście przeniosła się na inne obszary życia?
Natomiast to, że nauczyłem się tej wytrwałości, nagrywając te odcinki, przełożyło się na wszystkie inne obszary mojego życia.
Na to, w jaki sposób uprawiam dzisiaj sport, jak się odżywiam, jak funkcjonuję z własnymi dziećmi, jak funkcjonuję w ogóle w rodzinie, w obowiązkach domowych, w prowadzeniu biznesu, w dotrzymywaniu obietnic i w takiej wytrwałości, szczególnie kiedy w biznesie się coś wali.
To, że przez te pięć i pół roku zasiadam przy tym mikrofonie, nagrywam i mówię te słowa, to jest teoretycznie proste nagrywanie odcinka.
Natomiast lekcja wytrwałości, która się za tym kryje, jest po prostu przeogromna.
Prze, prze, przeogromna.
I mam wrażenie, że wpłynęło to na bardzo dużo różnych obszarów mojego życia.
Czy słuchanie problemów klientów może zmienić cały biznes?
Kolejny wniosek, który uważam, że z perspektywy lat był bardzo istotny dla rozwoju całej grupy.
A mówimy o tych 60 milionach. Wydaje mi się, że na koniec tego roku to powinno być już około 100 milionów, więc to po prostu niebotycznie szybko rośnie.
To ekstremalna wrażliwość na problemy grupy docelowej.
Zwróćcie uwagę, że nagrywanie dobrych odcinków podcastu skupia się głównie na tym, żeby odpowiadać na wątpliwości swojej grupy docelowej.
Czyli jeżeli moich odbiorców coś trafi, coś ich denerwuje, coś jest dla nich problemem, no to moją misją od zawsze jest nagranie na ten temat jakiegoś odcinka i wyjaśnienie, jak sobie z tym poradzić albo wskazanie początku, w którym miejscu sobie z tym poradzić, albo wiele innych jakby permutacji tego pomysłu.
No i to, że byłem bardzo wrażliwy na problemy swojej grupy docelowej, zapisywałem je w swoim magicznym notesiku na Apple i projektowałem te odcinki podcastów, to sprawiało, że byłem jak radar.
Non stop patrzyłem na tę moją grupę docelową i non stop zastanawiałem się, co ich najbardziej denerwuje.
I uważam, że dzisiaj, z perspektywy lat, to, że ten podcast nagrywałem i że strasznie mocno patrzyłem na problemy grupy docelowej, ostatecznie wpłynęło na to, że ten biznes jest tutaj, gdzie jest.
No bo biznes właśnie opiera się na tym, że identyfikujemy problemy klientów, a potem na nie odpowiadamy.
Czy podcast pomógł stworzyć Wise Group?
I to, że powstało Wise Group, że tych firm jest 5, że linii biznesowych jest 12 i kolejne powstają, jest właśnie efektem tego wsłuchiwania się w grupę docelową i po prostu nagrywania kolejnych odcinków podcastu.
Paradoksalnie jest też tak, że ilekroć nagrywałem odcinki, które były w jakiś sposób oderwane od rzeczywistości moich słuchaczy, no to też od razu widziałem to w odsłuchaniach.
„A dobra, to takie odcinki to nie, a takie odcinki to tak”.
Widziałem to też w komentarzach. Może nie w komentarzach, bo komentarzy w podcastach nie ma, do czego zaraz nawiążę, ale w wiadomościach, które też do mnie trafiały.
I to też sprawiało, że na przykład jak nagrywałem odcinek na temat X, miałem w ogóle zero wiadomości, ale jak nagrywałem na temat Y, to nagle dostawałem 30, 50, 100 wiadomości.
„Że właśnie tak, spójrz na to”.
I to był też dla mnie pewnego rodzaju taki tester na to, które tematy dla tej grupy docelowej, dla której tworzę, są najbardziej istotne.
I tego, słuchajcie, absolutnie nie da się przecenić.
Niesamowicie duża korzyść i dla mnie, i dla biznesu.
Po prostu bardzo, bardzo, bardzo ciekawe.
Czy brak komentarzy pod podcastem był tak naprawdę zaletą?
Powiedziałem o tym, że nie ma podcastów i to jest ciekawe.
Nie ma komentarzy w podcastach.
I to jest ciekawe, bo teraz jak tworzę też YouTube'a od ponad dwóch lat, no to widzę, że tam czuję się w jakiś sposób uzależniony od komentarzy.
I widzę, że na przykład są komentarze pozytywne, neutralne, negatywne. Różne są te komentarze.
Natomiast w podcastach komentarzy nie ma.
Podcast to dla zasady jest trochę tak, jakby podejść do studni, wrzucić do niej kamień i nawet często plusku nie słychać.
A szczególnie przez pierwszy rok nagrywania, no bo ani tu komentarzy, 100 wysłuchań, tam w ogóle na krzyż nikt tego nie słucha, nikt nie komentuje.
I powiem Wam, że ostatecznie uważam, że to była ogromna korzyść, że tych komentarzy nie było.
No bo teraz jedyne, co ja miałem przez pierwszy rok, dwa nagrywania, jak jeszcze nikt do mnie nie pisał, to miałem tylko i wyłącznie tę grupę docelową i rozkminę.
I mogłem się cały czas zastanawiać, co tym problemem jest, w jaki sposób formuła tych odcinków też powinna się ukształtować.
No bo to, w jaki sposób wygląda ona dzisiaj, to też nie wyglądało tak zawsze.
Ja też mówię i mówiłem znacznie inaczej. Mówię dzisiaj znacznie inaczej, mówiłem też na początku.
W międzyczasie w ogóle zdążyłem zmienić zdanie na wiele tematów, no bo to w końcu 5,5 roku życia.
Natomiast ważne jest dla mnie to, że tych komentarzy paradoksalnie nie było.
Czyli takie tworzenie trochę do skarpety.
Bo w praktyce 50 wysłuchań dziennie to jest tworzenie do skarpety. No umówmy się. 50 dziennie, nie aż tak bardzo do skarpety, ale to jest naprawdę do skarpety z dzisiejszej perspektywy.
Wiem, że tak jest.
I ten brak komentarzy uważam, że paradoksalnie był bardzo pomocny.
No bo żeby napisać do kogoś negatywną wiadomość, tak jak na początku je dostawałem, no to trzeba włożyć trochę więcej wysiłku.
Znacznie więcej wiadomości trafiało tych pozytywnych.
Co dawały mi wiadomości od słuchaczy w najtrudniejszym okresie?
I to jest kolejny punkt w etapie, na którym było mi najtrudniej.
Czyli w etapie, w którym tak naprawdę pracowałem tyle, ile było czasu.
Bo od poniedziałku do soboty byłem w pracy, w niedzielę nagrywałem podcast i powtarzałem to.
Od poniedziałku w domu miałem małe dzieci, próbowałem znaleźć dla nich czas.
Więc jeżeli był jakiś wolny czas wieczorami, to spędzałem je z dziećmi.
Czyli wracałem z pracy, jeżeli wracałem, bo często byłem w trasie, spędzałem czas z dzieciakami, one szły spać, wtedy znowu pracowałem i tak w kółko.
I powiem Wam, że jakbym miał wspominać teraz wszystkie takie różne okresy mojego życia, no to ten może nie był najczarniejszy, ale na pewno był najtrudniejszy.
No bo właśnie do tego zmierzam. On był super trudny, ale był bardzo mocno podtrzymywany wiadomościami od ludzi, którzy słuchali podcastu.
I to jest, słuchajcie, ciekawe.
No bo wstaję rano, czytam wiadomość:
„Dzięki Szymon za to, że tworzysz. Pomogło mi to znaleźć pracę”.
„Super, dzięki. Piątka”.
„W ogóle bardzo doceniam”.
I człowiek wstaje w zupełnie inny sposób niż wstaje normalnie.
I takich wiadomości akurat w tamtym okresie, nie wiem, od czego to wynika, było po prostu najwięcej.
Jak podcast dawał mi energię do dalszego działania?
Drugi, trzeci, czwarty rok prowadzenia biznesu to są właśnie czasy, kiedy ja dostaję strasznie dużo dopaminy.
Masę dobrych słów od ludzi, gdzie tak naprawdę człowiek się nasłuchał, że w tym internecie to jest strasznie dużo brutalności.
Jest bardzo dużo takich, no wiecie, jakby szkodzenia.
Tak jak na początku był ten hejt, który się pojawiał, no to on potem ustał. W jakiś dziwny sposób przestał się pokazywać, do dzisiaj nie wrócił.
A była cała masa dobrych słów od ludzi, którzy słuchali, doceniali i napędzali zarobionego człowieka.
Który jakby, gdyby miał odpowiedzieć sobie na pytanie, co wówczas miałem z życia, no to nic.
No bo nawet jak ten czas z dziećmi spędzałem, to to i tak było na dużych wyrzutach sumienia, że większość czasu mnie nie ma.
Czy work-life balance zawsze jest możliwy?
I swoją drogą powiem Wam, że uważam, że ta historia o work-life balance jest nieprawdziwa.
To znaczy uważam, że kiedy się coś buduje i buduje się to od zera, i buduje się to samemu, no ja byłem sam wtedy, to trzeba na chwilę porzucić work-life balance po to, żeby kiedyś do niego wrócić.
To jest cena, którą się płaci.
Dobrze przynajmniej, że płaciłem ją wtedy świadomie.
Natomiast są w życiu momenty bez balansu, w których ten balans na moment bądź na dłuższy moment się po prostu traci.
Oczywiście świetnie jest, kiedy się traci ten balans w imię czegoś, kiedy ma się jakieś poczucie sensu, które człowieka napędza, no bo wtedy ma to sens.
Trudno pewnie, kiedy się traci balans w imię niczego, no bo to musi być pewnie strasznie smutne.
Natomiast ja traciłem balans w imię czegoś, z dużym poczuciem sensu, jakby z budowania sobie biznesu i życia, w którym będę mógł funkcjonować.
No i teraz przez ostatni rok, dwa, być może trochę dłużej, spędzam całą masę czasu z dzieciakami.
Wyjeżdżamy wiele razy w roku i ta rzeczywistość po prostu wygląda inaczej.
Co właściwie dostałem od słuchaczy podcastu?
Natomiast ten punkt dotyczył tego, że dostałem bardzo dużo dobrego od ludzi, którzy, mam wrażenie, że dali mi tę dobroć trochę w odpowiedzi na bezpłatną wiedzę, którą dostali w ramach tego podcastu.
Jest cała masa ludzi, która dostała na przykład pracę dzięki temu podcastowi. Lepszą pracę albo poprawiła sobie jakiś proces w biznesie i na tym zarobiła.
Pamiętam, kiedyś umówił się ze mną człowiek na konferencji i powiedział:
„Słuchaj, zarobiłem już dzięki Tobie milion, a jeszcze nie wydałem u Ciebie złotówki. Być może jak wydam, to zarobię jeszcze więcej”.
I fajne było to, że ten projekt dawał, daje ludziom coś dobrego i oni to coś dobrego przynosili mi z powrotem.
To jest po prostu absolutnie genialne.
Wyobraźcie sobie, to jest projekt marketingowy i biznesowy teoretycznie, ale w praktyce to jest ja, Szymon, z Tobą, słuchaczem.
I to jest niesamowite, że tutaj to człowieczeństwo tak mocno weszło.
Bo uważam, że nie dałbym rady, gdyby nie to.
Czy podcast pomógł mi zbudować zespół?
Kolejny punkt, który z perspektywy tych paru lat wydaje mi się kluczowy.
Wtedy nie wiedziałem, że jest on aż tak istotny.
To współpracownicy.
Patrząc dzisiaj, to znaczna większość, jeżeli nie wszyscy moi współpracownicy — nie znaczna większość, nie wszyscy na pewno, których mam w biznesie — to są właśnie ludzie, których zawdzięczam temu podcastowi.
Czyli ktoś słuchał tych odcinków podcastu, myślał sobie:
„Kurczę, ten sposób myślenia o sprzedaży, o marketingu, o biznesie jest mi bliski i chciałbym tam pracować”.
I jeżeli jesteśmy blisko siebie na mapie wartości i patrzymy na rzeczy w nieco podobny sposób, no to okazuje się, że znacznie łatwiej nam jest budować wspólnie wielkie rzeczy.
No bo mamy to samo poczucie sensu, tak samo bądź podobnie patrzymy na rzeczy.
I co ważne, była to niebotyczna pomoc w rekrutacji ludzi, którzy nigdy w życiu nie chcieliby ze mną pracować, gdyby nie ten podcast.
Byłem po prostu małym biznesem z bardzo śmiesznym wtedy logotypem, z jednym podcastem i w sumie niczym więcej.
Nie miałem do zaoferowania naprawdę nic oprócz niewielkiej kwoty pieniędzy, która wcale nie była aż tak wysoka.
A ten podcast zaowocował tym, że przychodzili ludzie, którzy po prostu chcieli tu pracować.
Absolutnie niesamowite.
Czy najlepsze inwestycje zawdzięczam podcastowi?
Kolejna rzecz jest taka, że też najciekawsze inwestycje, jakie dotychczas w życiu zrobiłem, też zawdzięczam temu podcastowi i ludziom, których poznałem albo na antenie tego podcastu.
Tak jak Maciek Filipkowski, którego zaprosiłem niewinnie do odcinka podcastu.
I dzisiaj Maciek, parę dni temu, u siebie na kanale powiedział, że byłem u Szymona Negacza, takiego kolegi i trochę przyjaciela.
Nie wiem, czy mogę go tak nazwać, czy on mnie tak nazwał, ale ja Maćka właśnie mogę tak nazwać.
I to jest, słuchajcie, fascynujące, że mam człowieka takiego jak Maciek Filipkowski, który de facto jest gościem, któremu ja strasznie dużo życiowo zawdzięczam.
Nie tylko inwestycji.
To jest w ogóle ciekawe, bo na inwestycji, którą Maciek mi doradził w zeszłym roku, tylko w zeszłym roku zarobiłem ćwierć miliona złotych dzięki gościowi, który po prostu przyszedł tutaj kiedyś do podcastu.
I ta część finansowa to jest nic.
Bo to, ile rzeczy wspólnych przegadaliśmy, ile problemów pomógł mi rozwiązać, to jest absolutnie niemierzalne.
Przed iloma błędami mnie przestrzegł i powstrzymał i jak często też mi pomagał w różnych sytuacjach.
A ja mu się potem zwyczajnie próbowałem odwdzięczyć.
I to jest, słuchajcie, świetne, że można poznawać ludzi.
Dlaczego podcast okazał się tak dobrym narzędziem marketingowym?
No i teraz tak czysto marketingowo wydaje mi się, że miałem bardzo dużo szczęścia.
No bo wiecie, że lejek marketingowy, o którym opowiadam w tym odcinku, to nie jest typowy lejek tak jak w XIX wieku.
Tylko to jest lejek marketingowy z orbitą w środku.
Z orbitą posiadającą wiele różnych punktów styku, po której klienci krążą tak, jak im się podoba, kiedy chcą i konsumują te punkty styku.
I kiedy chcą i chcą gotowi, schodzą nieco niżej, czytają content sprzedażowy i trafiają do biznesu jako klienci.
I absolutnie okazało się, że podcast jako właśnie taka orbita w środku lejka marketingowego jest absolutnie genialnym contentem.
Dlaczego relacja ze słuchaczem podcastu jest tak silna?
Okazuje się, że relacja słuchacz–podcaster jest znacznie bardziej intymna niż relacja youtuber–oglądający–widz.
To znaczy ludzie, którzy zaczynają słuchać podcastu, na przykład mają tendencję słuchać wszystkie bądź większość odcinków.
A na YouTubie tak to nie działa.
Na YouTubie po prostu słuchamy te odcinki, które nam pasują. Miniatura się spodobała, idę dalej, nie mam czasu.
A z uwagi na środowisko, w którym podcasty się pojawiają, czyli najczęściej kiedy ktoś ma chwilę czasu, jedzie samochodem, jest na siłowni, zresztą zwróć uwagę, w jakim środowisku słuchaczu, słuchaczko, właśnie konsumujesz ten odcinek.
To środowisko sprawia, że forma może być dłuższa, że jest właśnie trochę miejsca na tego człowieka.
Dlaczego YouTube i podcast budują zupełnie inną relację?
Z drugiej strony widzę na YouTubie: nie ma miejsca na mnie jako człowieka.
Nikogo tam nie obchodzę. Jestem po prostu kolejnym gościem, który nagrywa w jakichś śmiesznych, kolorowych marynarkach i na jakimś śmiesznym kadrze.
Oby powiedział coś fajnego, bo jak nie, to go wyłączę za 15 sekund.
To jest zupełnie inny rodzaj relacji.
I youtuberzy, uważam, że nawiązują te relacje na zupełnie innym poziomie niż właśnie podcasterzy.
Czy czasy podcastów już minęły?
W związku z tym bardzo ciekawy wniosek jest taki, że ten lejek marketingowy w B2B dla podcastów jest absolutnie genialny.
I dla tych, którzy martwią się, że czasy podcastów minęły — one nie minęły.
Po prostu pojawia się za dużo podcastów czysto sprzedażowych, będących projektami skupionymi tylko na wygenerowaniu biznesu.
I one paradoksalnie nie generują biznesu.
No bo słychać, że chodzi tutaj tylko o jedno, a nie o to, żeby zrobić coś fajnego i tą wiedzą się powymieniać.
Czyli gdzieś tam w tle pojawia się ta autentyczność.
Dlaczego tak trudno dziś budować content przez pięć lat?
Ale też jest druga rzecz.
Jak ja bym dzisiaj poszedł do swojego klienta i mu powiedział:
„Ty teraz usiądź i 5 lat nagrywaj i za 5 lat będzie fajnie”.
To klient by mnie zabił śmiechem.
Żyjemy w czasach, w których poświęcenie na coś 5 lat z niepewnością rezultatu bądź skrajnie dużą niepewnością rezultatu, a właśnie taki jest content, jest nie do pomyślenia na naprawdę bardzo wielu.
I to sprawia, że paradoksalnie dla takich podcastów zajawkowych, trochę takich jak ten, gdzie tak naprawdę dotychczas nikt w Polsce tak głęboko podcastem nie wszedł w różne tematy sprzedaży i marketingu, daje bardzo dużo miejsca właśnie na to, żeby coś takiego zrobić w różnych branżach i po prostu zacząć tworzyć w ramach tego podcastu.
Jak wyzwanie „Wdrażamy NSM” zmieniło projekt?
Kolejny wniosek: powstało też wyzwanie Wdrażamy NSM.
I to jest dla mnie ciekawe bardzo dlatego, że w ogóle teraz w połowie kwietnia jest termin wysyłania prac konkursowych.
Potem najlepsza wygra 200 tys. zł.
sellwise.pl łamane na Wdrażamy NSM.
No to wyzwanie Wdrażamy NSM z jednej strony trochę namieszało na rynku dlatego, że skillowaliśmy dużą część takiego niewielkiego rynku konsultingowego, w którym konsultanci dzielili się oczywistą wiedzą z klientami.
No bo po prostu ta wiedza pojawiła się w wyzwaniu Wdrażamy NSM.
Wiele firm przez to przeszło.
To jest pierwsza rzecz.
Druga rzecz: bardzo dużo konsultantów próbowało od nas pozyskać informacje na różne sposoby, bo ich klienci słuchali naszego wyzwania i pytali, jak co tam wdrożyć u tych klientów.
Słuchajcie, jaja jak nie wiem co.
Mieliśmy dużo ubawu. Ubaw był po drodze. O, kropka. Naprawdę był duży ubaw.
Czy wyzwanie pomogło uporządkować naszą metodykę?
No i ostatecznie też wyzwanie Wdrażamy NSM mocno pomogło mi uporządkować metodykę, na której pracujemy w Wise Group.
I ciekawa rzecz się z tym wiąże, bo ja przy 150 odcinkach miałem już dosyć podcastu NSM.
Naprawdę miałem go dosyć.
I mówię: „Kurczak, jeszcze nagram jeden odcinek, to skoczę z mostu”.
Dlatego wymyślałem wyzwanie Wdrażamy NSM.
Mówię: „Zmienię totalnie formułę”.
Nagrywałem to wyzwanie prawie półtora roku.
Ono było ekstremalnie trudne w nagraniu i w rozkminieniu.
I powiem Wam, że jak się skończyło to wyzwanie na dwusetnym odcinku, no to:
„Kurczak, ja tęskniłem za podcastem NSM”.
Za tym, żeby sobie tak po prostu usiąść i z Wami pogadać.
No po prostu siadam.
Teraz patrzcie, jest poniedziałek, wczoraj była Wielkanoc i po prostu siadam, bo chcę nagrać i koniec.
Chcę nagrać i nikt mi nie zabroni.
I to jest ekstremalnie ciekawe, jak to, że czułem się już taki trochę wypalony, zmieniłem formułę i stwierdziłem: „A nie, wracam”.
Ta stara była genialna.
Nie będę z tym dyskutował.
Jak zmieniło się moje życie przez te kilka lat?
Kolejny wniosek i przemyślenie.
Na przestrzeni tych wielu, wielu, wielu miesięcy dużo się w moim życiu pozmieniało.
Moje dzieci już nie mają dwa i pół i pół, tylko mają osiem i sześć.
To są inne dzieci.
Nie mieszkam już w wynajętym mieszkaniu. Po raz pierwszy w życiu mieszkam we własnej nieruchomości.
Udało mi się w międzyczasie spełnić bardzo dużo marzeń, które kiedyś wydawały mi się absolutnie nierealne.
Udało mi się wpaść w taki moment, w którym trochę się rozglądam i zastanawiam się: dlaczego ja? Dlaczego to mi się udało zrobić?
Ten podcast i ten biznes.
Czy sukces może być trudny do udźwignięcia?
Jest wiele różnych psychologicznych mechanizmów, które ludziom w mojej sytuacji niekoniecznie ułatwiają funkcjonowanie.
Jest wiele wzlotów, wiele upadków i różnych fajnych momentów, ale też takich naprawdę ekstremalnie trudnych.
Jest też wciąż bardzo dużo momentów po prostu przepracowania.
Teraz jestem u szczytu przepracowania, ponieważ kończę wysoki sezon.
Wrzesień, październik, listopad, grudzień to jest wysoki sezon.
Potem styczeń, połowa, to jest trochę odpoczynku.
Potem styczeń, luty, marzec to jest jeszcze większy sezon niż ten wcześniej.
Więc jestem u jego końca.
Teraz będę rozpoczynał sezon średni, taki właścicielski, a przynajmniej taka jest nadzieja.
Dlaczego podcast jest dla mnie grawitacją?
I w tym całym czasie podcast jest dla mnie grawitacją.
To znaczy trochę pozwala mi nie odlecieć w kosmos i pamiętać o rzeczach ważnych, tych takich najważniejszych.
No bo cały czas muszę patrzeć na te problemy tych klientów.
Cały czas ta relacja moja z Wami, ze słuchaczami, jest taka sama, jak była.
Ja jestem cały czas tym samym gościem w tym podcaście, którym byłem wcześniej.
I ten podcast paradoksalnie, jak się nad tym zastanawiałem, jest właśnie dla mnie taką grawitacją.
Jest taką studnią poczucia bezpieczeństwa w tej całej biznesowej drodze.
Że nagrywam go od czasu, kiedy byłem sam, do dzisiaj, kiedy ten biznes jest już trochę większy.
I to sprawia, że mam takie poczucie normalności w tym wszystkim.
Że ciągle to wszystko, co robię, jest właśnie takie samo jak kiedyś poniekąd i tylko ta rzeczywistość gdzieś tam poza tym mikrofonem, do którego teraz mówię, się odrobinę zmienia.
I dla takiego właśnie psychologicznego poczucia bezpieczeństwa w tej całej drodze, żeby nie zwariować, uważam, że było to szalenie istotne.
Dlaczego nie chcę przestać nagrywać podcastu?
I dlatego też, o czym też powiem później, nie chcę przerywać nagrywania tego podcastu.
No bo chciałbym, żeby trzymał mnie przy ziemi i żeby mnie nie odlatywał.
Żebym sobie nie zaczął myśleć, że jestem jakimś superistotnym, ekstremalnie ważnym i teraz to ja już nie mam czasu na nagrywanie takich podcastów, bo ja teraz to mam ważne prezesowe rzeczy i teraz będę je robić.
Dramat.
Nie chcę tego.
Ale idźmy dalej.
Dlaczego wciąż nie ma dużej konkurencji dla NSM?
Mam dwa fenomeny sobie wypisałem.
Pierwszy fenomen jest taki, że minęło dużo czasu i nie mam konkurencyjnego podcastu w tej tematyce.
Co jest dla mnie ciekawe.
Nie do końca potrafię zrozumieć, z czego to wynika.
Czemu nie ma podcastu Nowoczesnej sprzedaży i marketingu B2B innego, który dorównywałby temu wielkością albo zasięgami?
Nie wiem, dlaczego nie powstał.
To jest dla mnie zaskakujące.
No bo jakby spojrzeć na wszystkie inne nisze, no to one są wypełnione dużymi podcastami zazwyczaj dość, można powiedzieć, dość prężnie wypełnione.
Czy podcast nadal będzie rósł?
A drugi fenomen: temu podcastowi mimo wszystko ciągle przybywa słuchaczy. Nieco wolniej niż kiedyś, natomiast ciągle jest ich coraz więcej.
Na co rekordowy marzec też może wskazywać.
Czas nagrywania wyzwania Wdrażamy NSM był czasem stagnacji dla podcastu.
Mówiłem o tym jakiś czas temu, że wyzwanie NSM zmieniło sposób konsumpcji podcastu.
Ludzie, z uwagi na to, że to było wyzwanie, było dużo zadań domowych, słuchali tego podcastu wtedy, kiedy mieli czas na myślenie i na notowanie.
A wcześniej słuchali podcastu NSM na przykład właśnie na siłowni, biegając i w samochodzie.
Ja sobie wymyśliłem wyzwanie, ale przy okazji nie wiedziałem, że zmieniłem sposób konsumpcji tego podcastu.
Więc być może fenomen drugi: ten podcast będzie teraz znowu ruszał.
Skoro rekordowy był marzec, to jest ekstremalnie ciekawe.
Który odcinek był dla mnie najbardziej emocjonujący?
I ostatnia myśl.
Myślałem sobie o moim najbardziej emocjonującym odcinku, który dotychczas nagrałem.
I to jest setny odcinek.
To jest ten odcinek, w którym miałem swoje postanowienie i w tym odcinku ogłaszam, że do niego doszedłem i zrobiłem te 100 odcinków.
I pamiętam, nie pamiętam, o czym gadałem w tym setnym odcinku.
Pamiętam, że byłem ekstremalnie rozemocjonowany, że mi się udało.
Że zwróciłem uwagę, że jak miałem ten mój problem z wytrwałością, no to osiągnięcie tego celu, który wiecie, 100 odcinków, to pewnie były prawie ponad 2 lata nagrywania.
Nie pamiętam daty.
No, osiągnięcie to po prostu było niesamowite.
Co właściwie dało mi te 210 odcinków?
No i cóż, podsumowując.
Podcast, który przez pierwsze 2–3 lata powstawał w niedzielne wieczory, bo tylko wtedy była cisza, bo tylko wtedy spały dzieci, a teraz powstaje, kiedy chce, bo po prostu idę do dzieci i proszę ich o ciszę, a one słuchają.
Niesamowite.
To był teoretycznie marketing.
Teoretycznie projekt wynikający z mapy strategicznej.
Ale w praktyce nauczył mnie wytrwałości i zmienił mnie jako człowieka.
Dał ludziom, którzy go słuchają, wartość.
Pomógł mi znaleźć klientów i zespół, który tych klientów obsługuje.
Ja dzięki niemu poznałem setki ludzi.
I dzięki temu podcastowi w tysiącach w Polsce pojawiły się nowe procesy bądź zmiany w tych procesach.
A pewnie dziesiątki tysięcy ludzi dostało lepszą pracę.
Czy warto stworzyć projekt, który na początku nie musi przynosić pieniędzy?
I słuchajcie, i to jest myśl z tego odcinka.
Być może jesteście w stanie stworzyć w swojej niszy projekt marketingowy, który będzie u podstaw dobry, u podstaw pożyteczny, bez wielkiego zastanawiania się na samym początku, czy zamieni się on w pieniądze, czy nie.
Ale jeżeli jesteście w stanie podzielić się jakąś wiedzą, swoim czasem, zrobić coś, co pomoże komuś coś zmienić, no to why not?
Po prostu to zróbcie.
I to jest to przesłanie.
No bo ostatecznie siedzę, nagrywam, patrzę na te minione parę lat, myślę sobie: co to się wydarzy w kolejne parę lat?
I myślę sobie, że dużym moim marzeniem jest to, żeby nie przestać nagrywać podcastu NSM.
Co dalej z podcastem NSM?
No i cóż, to tyle w tym odcinku.
Dajcie znać, co o tym odcinku sądzicie.
Jak macie jakieś przemyślenie, też to nie bójcie się do mnie napisać.
Jestem na LinkedInie, jestem na Instagramie. Tam najczęściej czytam wiadomości.
Nie na wszystkie niestety odpisuję. To jest duży problem mój. Nie potrafię odpisać na wszystkie wiadomości, nawet jakbym się bardzo starał, to nie dam rady. Ale większość z nich czytam, jeżeli nie wszystkie.
Więc jeżeli macie jakąś myśl po tym odcinku, to napiszcie do mnie, podzielcie się tą myślą. A na sam koniec serdecznie Wam dziękuję.
To, że słuchacie tego podcastu, że tu jesteście i że ten podcast ciągle się rozwija i że rzeczywiście coś tam, gdzieś tam, w różnych miejscach potrafi zmienić, jest po prostu genialne.
I tyle. Dziękuję Wam, kłaniam się nisko.
Do usłyszenia za tydzień, już w normalnym, merytorycznym, a nie storytellingowym odcinku podcastu Nowoczesna sprzedaż i marketing.
Kłaniam się nisko. Dzięki, że jesteście. Cześć.




