Technologie w sprzedaży na 2019 rok


Szymon Negacz

Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise


9 grudnia 2018

ODCINEK 5

Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...

  • Na jakie technologie warto zwrócić uwagę?
  • Czym się różni proces zakupowy teraz i kiedyś?
  • Czy AI ma sens w Polsce?
  • Jak zbierać leady poprzez stronę internetową?

Słuchaj podcastu tam gdzie Ci najwygodniej.

Transkrypcja podcastu

Witam Was już w piątym odcinku podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing. Przy czwartym mówiłem o tym, że czwarty to już brzmi jakby ktoś nagrywał tak naprawdę na serio, jakby mu zależało. No to naprawdę nie wiem już co powiedzieć o piątym. Jestem pełen zachwytu, że do piątego udało mi się dotrwać i mam nadzieję, że to początek fajnej przygody. Podcastowanie zaczyna mi się bardzo podobać. Tym bardziej, że mogę się pochwalić już taką sytuacją, w której jeden z nowych klientów Sellwise zadzwonił do mnie ostatnio, mówiąc, że słuchał dwóch odcinków i po tym jak wysłuchał tych dwóch odcinków chciał mnie do siebie zaprosić i chciałby podjąć ze mną współpracę. Więc jestem bardzo zadowolony, że ktoś rzeczywiście tych odcinków słucha. Widzę też, że jakby grono słuchających chyba się trochę zwiększa co chwilę, takie mam wrażenie, natomiast nie mam pełnych danych, bo podcast jest dostępny w bardzo wielu źródłach do wysłuchania. Jak się okazało, jest bardzo wiele takich serwisów podcastowych, które mapują to, co jest wystawione na iTunes. I niniejszym znajduję mój podcast w coraz to dziwniejszych miejscach, co jest oczywiście bardzo fajne.

Dzisiaj mam temat bardzo, bardzo mi blisko, bo jak część z Was wie, na technologiach opiera się poniekąd moja firma. Może szczerze mówiąc pół mojej firmy, to znaczy mniej więcej połowa usług Sellwise jest powiązana z wdrażaniem lub doradzaniem w technologiach związanych ze sprzedażą. Nie mówimy tutaj tylko o systemach CRM, ale o wielu innych technologiach i dzisiaj właśnie o tych technologiach będę mówił. Co istotne, jeżeli jesteś kimś, kto był na konferencji w ostatnich dwóch miesiącach, na których miałem prelekcje, jest bardzo duża szansa na to, że słyszałeś większość rzeczy, o których dzisiaj powiem, łącznie z historią, do której za moment nawiążę. W związku z tym, jeżeli byłeś na konferencji i słuchałeś mnie, to w pewnym sensie, jeżeli nie chcesz sobie przypomnieć tego, o czym mówiłem, porzuć ten podcast, bo nie znajdziesz tu nic nowego. Jeżeli natomiast na konferencji Cię nie było, to ten podcast może być dla Ciebie interesujący, o ile oczywiście w pewnym sensie interesują Cię technologie sprzedaży, mówiąc wprost. Więc nie przedłużając, bo od początku mówię, że ten podcast nie ma być laniem wody, więc nie przedłużając, przechodzimy do konkretów.

No więc czas na wspomniane konkrety. Tytuł prezentacji czy przepraszam bardzo, podcastu, to „Technologie sprzedaży na 2019 rok”. I teraz musicie pamiętać o tym, że ja technologie rozumiem bardzo szeroko. Powiedzmy, że jako technologie rozumiem wszystko to, czego nie jesteśmy w stanie powiedzieć naszymi ustami czy wsiąść w samochód i gdzieś pojechać, coś pogadać. W związku z tym część technologii, o której będę mówił dzisiaj, może się Wam wydawać średnio odkrywcza, natomiast będę mówił o wszystkich tych technologiach i o oprogramowaniu, i rzeczach związanych z IT, z oprogramowaniem, które moim zdaniem mają sens na 2019 rok. Jeżeli będzie Ci się wydawało, że którąś technologia, o której mówię, jest niczym odkrywczym, no to za każdym razem będę przytaczał, dlaczego akurat o danej technologii mówię. Dzisiejszy podcast podzielę na cztery tak naprawdę kategorie. Na początku opowiem Wam dwie historie. Później, w drugiej części, skonfrontujemy te dwie historie. W trzeciej części porozmawiamy o tytułowych technologiach, a w ostatniej opowiem Wam o efektach, które można osiągnąć stosując te technologie, o których dzisiaj będę opowiadał.

Przechodząc bezpośrednio do początku, czyli do tych dwóch historii, o których mówiłem, najpierw opowiem Wam pierwszą historię. Akcja tej historii miała miejsce dokładnie dziewiętnaście lat temu w Warszawie. Pewnego poranka obudził się rano pan Stanisław. I pan Stanisław zastał problem i to był tego rodzaju problem, z którym nie można czekać, więc pan Stanisław szybko się umył, ubrał, zjadł śniadanie i wyszedł do pobliskiej firmy. Wszedł do tej firmy, a tam przywitał go pan Marek, handlowiec. No i pan Stanisław powiedział panu Markowi, że ma taki pewien problem i krótko o tym problemie opowiedział. Z racji tego, że pan Marek, i uwaga, do tej historii, do tego będziemy wracali wiele razy, pan Marek był dobrym handlowcem, pan Marek wysłuchał pana Stanisława, kiwając mądrze głową. Słuchał, cały czas słuchał, nie przerywał, pan Stanisław opowiadał o swoim problemie, pan Marek cały czas kiwał głową. Pan Marek, bo był dobrym handlowcem, stosował parafrazy i mówił do pana Stanisława, a więc panie Stanisławie, pana problemem, jeżeli dobrze rozumiem, jest i wtedy pan Stanisław bardzo energicznie machał głową, mówił tak, tak, tak, dokładnie panie Marku, dokładnie. Kiedy pan Stanisław skończył swój przydługi wywód, pan Marek powiedział, że to się świetnie składa, że pan Stanisław do niego przyszedł, bo on wie, jak taki problem rozwiązać. I powiedział mu pokrótce, jak taki problem się rozwiązuje. Na co pan Stanisław tak pokiwał głową w lewo, w prawo, trochę popatrzył w sufit, zamyślił się na moment i powiedział, że w sumie brzmi to jak rozwiązanie, tylko pytanie, jakie są koszty. I pan Marek z racji tego, że był dobrym handlowcem, nie podał panu Stanisławowi dokładnych kosztów. Powiedział, że mniej więcej będzie to kosztowało tyle. I pan Stanisław powiedział, że w sumie to jest okej, że jest w stanie się z tym pogodzić, jest w stanie to przyjąć. No i teraz pan Marek, z racji tego, że był dobrym handlowcem, zaczął pana Stanisława edukować. Opowiedział mu dużo o tym, jak się takie problemy rozwiązuje, jakie są inne sposoby, inne metody, jak można do tego podejść i w ogóle na co warto zwrócić uwagę. Bardzo długo opowiadał o tym, nawet nie tyle o samym produkcie, co tak naprawdę edukował pana Stanisława. I pan Marek, z racji tego, że był dobrym handlowcem, nawiązujemy do tego cały czas, na sam koniec sprowadził pana Stanisława do jednego, konkretnego produktu, na który pan Stanisław powinien się zdecydować. I pan Stanisław oczywiście na sam koniec przeszedł do negocjacji ceny, warunków, kiedy zapłaci, ile i jak, i tak dalej. Oczywiście pan Marek, z racji tego, że był dobrym handlowcem, z dużą łatwością doszedł do porozumienia z panem Stanisławem i tak naprawdę zaledwie kilka dni później pan Stanisław cieszył się z rozwiązanego problemu, a pan Marek cieszył się z uzyskanej ze sprzedaży prowizji. I ot koniec historii. Bardzo prosta historia, lat temu dziewiętnaście.

A teraz opowiem Wam o historii, która wydarzyła się w tym roku, czyli dziewiętnaście lat później. I dużo łatwiej będzie mi opowiedzieć tą historię, bo to historia, która dotyczy bezpośrednio mnie. I mnie rzeczywiście w tym toku spotkała. I to była taka historia, w której ja jeździłem wynajętym samochodem. To znaczy to był samochód, który wynajmowałem od jednego z moich klientów. I doszło do momentu, w którym niestety musiałem ten samochód oddać. A więc problem. Ja jako właściciel Sellwise naturalnie muszę podróżować po całym kraju, więc jakby samochód w pewnym sensie mi się przydaje, w związku z tym ten problem mnie nastał, no i przyszło do koncepcji rozwiązania tego problemu. No problem jest taki, że muszę się poruszać, a nie mam czym, więc pytanie, czym mógłbym się poruszać. No pierwsze, co do głowy przyszło, to samochód, natomiast tak naprawdę mógłbym wybrać równie dobrze pociąg, hulajnogę, taksówki, a samochód to mógłbym wybrać taki, siaki, inny, owaki. No i zdecydowałem, przytomnie zresztą, że najlepszym rozwiązaniem mojego problemu będzie jednak kolejny samochód. I jednocześnie na tym etapie podjąłem decyzję, że jestem w stanie za niego zapłacić mniej więcej tyle. Następnie zacząłem aktywnie się edukować. To znaczy przejrzałem tak naprawdę pół Internetu, zastanawiając się nad marką, nad silnikiem, nad tym, który samochód wybrać, w jakim nadwoziu. Dużo czytałem o spalaniu, dużo czytałem opinii też o każdym z samochodów, nie tylko o samochodach, o samych silnikach, o tym, jakie są koszty utrzymania, na co warto zwrócić uwagę. Na tym etapie też podpytałem paru znajomych. Jakby napełniłem się wiedzą w pewnym sensie, czego też powinienem od tego samochodu oczekiwać, jaka wersja wyposażenia, być może w jakim kolorze. I gdzieś tam pod koniec tego mojego procesu edukacji, nazwijmy to, sprowadziłem się do decyzji, że chcę kupić konkretny model, z konkretnym silnikiem, w konkretnej wersji wyposażenia, w konkretnym kolorze. To znaczy tak naprawdę miałem już dokonany pełen wybór i dokładnie wiedziałem, z czego ten wybór wynika. I w momencie, kiedy miałem ten wybór, ja się również zgłosiłem do pana Marka. Do pana Marka, handlowca. Tylko, że mój pan Marek, handlowiec, nie wiedział, że równocześnie zgłosiłem się do siedemnastu innych panów Marków, rozsianych po całej Polsce, bo mogę. Wysłałem każdemu z nich zapytanie, no i teraz, no Chryste Panie, bijcie się ludzie. Oczekuję jak najlepszego stosunku między ceną a warunkami, a być może jakimś ryzykiem. Może jestem w stanie zapłacić mniej, przepraszam, więcej, jeżeli kupię to od zaufanego sprzedawcy. Ciężko powiedzieć. Natomiast mój pan Marek, jeżeli nie jest dobrym handlowcem, to tego nie wie.

I teraz to koniec dwóch historii. Pytanie, co między tymi dwiema historiami się zmieniło? Pan Stanisław, który dziewiętnaście lat temu rozwiązywał swój problem, i ja, który teraz, dziewiętnaście lat później, również rozwiązywałem swój problem. I ja, i on w końcu dotarliśmy do handlowca, natomiast i ja, i on mieliśmy trzy rzeczy, które nas różnią. Komputer stacjonarny, telefon komórkowy, laptop. Trzy rzeczy. To one tak naprawdę zmieniły cały bieg gry. I na potrzeby tego podcastu znalazłem dla Was, słuchaczy, informację, która została zbadana przez Forestera w zeszłym roku. Mówi o tym, że zanim kupujący skontaktuje się po raz pierwszy ze sprzedawcą, może mieć już w dziewięćdziesięciu procentach zakończony proces zakupu. Pamiętacie pana Stanisława. Pan Stanisław obudził się tylko z problemem i to pan Marek przeprowadził go tak naprawdę za rękę przez cały jego proces zakupowy. Bo mógł. Natomiast mój pan Marek nie mógł tego zrobić, bo ja już swój cały proces zakupowy przeszedłem. Więc ta sprzedaż, który teraz się odbywa i odbywała kiedyś, jest naprawdę zupełnie inna. I mam jeszcze dwa cytaty, które powinny w pewnym sensie jeszcze bardziej pokazać, że to jest poważna sprawa. Nawet nie cytaty, co badania. Pierwsze badanie „Corporate executive board” powiedziało o tym, że siedemdziesiąt siedem procent kupujących w kanale B2B nie skontaktuje się z handlowcem dopóki samodzielnie nie zdobędzie więcej wiedzy na dany temat. Siedemdziesiąt siedem procent. To jest więcej niż trzy czwarte. Naprawdę dużo. I drugi, „Badanie Pardot”, siedemdziesiąt osiem procent kupujących w kanale B2B zaczyna proces zakupowy od wyszukania w Google. To jest praktycznie osiemdziesiąt procent kupujących w B2B, którzy zaczynają proces zakupowy w pełni samodzielnie, nie korzystając z pomocy żadnego z handlowców, wręcz unikając tego, żeby na tym etapie kontaktować się z jakimkolwiek handlowcem. I teraz pytanie, postawiliśmy jakąś tezę, wiemy, jaki jest problem, kupujący kupują inaczej niż dziewiętnaście lat temu i teraz czas na trzecią część, czyli technologię. Co możemy z tym zrobić, używając technologii.

Technologie w sprzedaży

A teraz przewrotnie, bo jednak nie od technologii zacznę. Stara prawda sprzedaży mówi o tym, że ta nawet taka prastara prawda sprzedaży, że jeżeli chcesz sprzedawać, to powinieneś być tam, gdzie jest Twój klient. Tak po prostu. No to teraz hm, skoro nasz pan Marek w pewnym sensie omija go to, gdzie ja ten mój proces zakupu prowadziłem, no to pan Marek uparcie jako handlowiec, jako przedsiębiorca, jako ktoś, kto prowadzi biznes, jakby uparcie powinien zrobić wszystko, żeby dostać się w ten mój proces zakupowy możliwie wcześnie. To znaczy pan Marek jako sprzedawca powinien tak robić, żeby w ten proces zakupowy mój wbić się jak najwcześniej, nie wtedy, kiedy dokładnie już wiem, czego potrzebuję i dlaczego, bo wtedy ma bardzo marny wpływ na to, czy od niego rzeczywiście kupię. De facto to taka bardziej szansa statystyczna niż realny wpływ.

To teraz pochodźmy po tych rozwiązaniach. I pierwsze rozwiązanie to rozwiązanie typowo nietechnologiczne. To rozwiązanie typowo ludzkie, procesowe, takie, którego można się nauczyć, a mianowicie punkt pierwszy, metoda i proces. To znaczy, pan Marek może być handlowcem, dobrym handlowcem, który wie, że kiedy do niego przyszedłem z moim wybranym samochodem, to pan Marek może się próbować dowiedzieć, dlaczego w ogóle kupuję ten samochód. Jest wtedy szansa, że dotrze do tego mojego problemu. Potem może próbować się dowiedzieć, dlaczego akurat wybrałem jako rozwiązanie mojego problemu, może w tym przypadku brzmi to abstrakcyjnie, natomiast w innych procesach zakupowych ma to jak najbardziej sens, dlaczego akurat wybrałem samochód na rozwiązanie mojego problemu. I wtedy pan Marek może się dowiedzieć, dlaczego akurat w moim przypadku rozwiązaniem mojego problemu jest samochód. No i później, jeżeli pan Marek dobrze będzie prowadził proces zakupowy, może się dowiedzieć jakby, w jakim stopniu się wyedukowałem i dlaczego dokonałem wyboru na ten konkretny silnik, to konkretne nadwozie, te konkretne wyposażenie, ten konkretny model. I jeżeli pan Marek zna się na swojej pracy i wie z czym to się je, ja, pamiętajcie, edukowałem się tylko parę dni przy komputerze, a pan Marek powinien być teoretycznie specjalistą, jeżeli pan Marek jest w stanie mi pomóc w tym, żeby wytłumaczyć mi, że ten wybór, którego dokonałem, jest niekoniecznie najlepszy, jest w stanie wskazać mi lepszy, być może jest mi w stanie wskazać dodatkowe problemy, których nie zauważyłem, to wtedy jest w stanie zbudować ze mną kompletnie nowy proces zakupowy, który poprowadzi już razem ze mną wspólnie. I jeżeli wysłałem zapytanie swoje do piętnastu panów Marków i teraz czternastu wysłało mi tylko wycenę, licząc na to, że kupię i każdy z tych czternastu Marków pobiegł do swojego szefa, przełożonego, mówiąc, że kurczę, świetną ofertę wysłałem. Być może wsiądzie. Każdy menadżer sprzedaży kiedyś spotkał taką sytuację, gdzie handlowiec jest strasznie podekscytowany, a tak naprawdę nie ma czym, bo zeszło do niego zapytanie o cenę tylko po to, żeby negocjować cenę u innego dostawcy. To jest bardzo powszechne. Natomiast po co zadawać trudne pytania, skoro wysłanie oferty jest czymś takim przyjemnym, namacalnym, wiadomo, działa statystyka, więc wyślijmy tą ofertę jak najszybciej, niech ona już będzie na mailu klienta i czekajmy teraz na jego decyzję. I uwaga, miejmy nadzieję do samego końca, że to w sztuce follow up’u tkwi sekret. No nieprawda. Jeżeli nie wiemy, na jakim etapie jest klient, dlaczego dokonał takiej decyzji, po co mu ten konkretny samochód i tak dalej, to jest bardzo marna szansa, że follow up’y nam w czymkolwiek pomogą.

Więc punkt pierwszy, metoda i proces, charakteryzuje się tym, że pan Marek już bez korzystania z technologii i innych, czarnych, przepraszam, tajemnych jakichś sztuk, żeby po prostu potrafił się cofnąć i dowiedzieć się, w jaki sposób ja ten mój proces zakupowy przeszedłem. Być może nawet pan Marek nie będzie mi w stanie wskazać lepszego rozwiązania niż to, które sam sobie wybrałem, ale wtedy jako jedyny będzie wiedział, co mnie motywuje, co jest dla mnie istotne, więc jako jedyny być może będzie potrafił tą ofertę skroić rzeczywiście dokładnie tak, jak ja tego potrzebuję. No i teraz powiedzieliśmy o samej metodzie, że są metody sprzedaży, które pozwalają w te procesy zakupowe się zagłębiać i cofać, natomiast, bo to było podwójne, metoda i proces, ja bardzo lubię procesy, bo to one gwarantuję jakość tego, że to się dzieje. To znaczy pan Marek dokładnie wie, że jego proces sprzedaży polega na tym, że on powinien spróbować cofnąć do tego procesu zakupowego i powinien zrobić to w taki i w taki sposób. A więc nie przedłużając, to był pierwsze, metoda i proces. Pan Marek, dobry handlowiec, będzie wiedział, jak to zrobić.

I teraz punkt drugi, hm. To jest taki mój ulubiony punkt, który już jest z pogranicza technologii. To ulubiony punkt, bo mówiący, nawiązujący do jednego z badań, które Wam przytoczyłem, że prawie osiemdziesiąt procent, to było siedemdziesiąt osiem procent, kupujących w B2B zaczyna swój proces zakupowy w wyszukiwarce Google. Hm, no to jeżeli powiedzieliśmy o tym, że warto być tam, gdzie są Wasi klienci, to jest bardzo duża szansa, że jeżeli nie ma Was w wyszukiwarce, no to nie ma Was w ogóle. I teraz bardzo często spotykam takie biznesy, które funkcjonują na przykład od piętnastu, dwudziestu lat i w wyszukiwarce nigdy nie byli, nigdy nie potrzebowali, jakby nie mieli potrzeby w tym, żeby gdzieś tam się znaleźć. I ten biznes jakoś tam się kręci, natomiast skoro kupujący na rynku się zmieniają, a tamci powoli znikają, którzy bazowali na relacjach, na tym, że się znamy, tylko mamy takich twardych kupujących, którzy Google’ują rzeczy i znajdują firmy, które dostarczają dane towary. Jeżeli na tym rynku, na którym działa taka firma od lat piętnastu, pojawia się nowa firma, która stawia na ten kanał, to co do zasady w czasie się systematycznie podbiera tej pierwszej klientów. I widzę to na co dzień. Naprawdę. A to, że jakby wyszukiwarki Google zaczęły mieć sens nawet w przypadku B2B czy w ogóle zaczęły mieć sens, to mam tutaj kolejne badanie dla Was, tym razem „Badanie Wordstream”, ponad pięćdziesiąt procent wyszukań w Internecie to frazy składające się na co najmniej cztery słowa. I co to oznacza? To oznacza, że kupujący zaczęli szukać w Google bardzo konkretnych rzeczy. To już nie jest tak, że ktoś pisze sukienka. Dzisiaj ktoś napisze krótka sukienka w białe grochy, która robi coś tam albo która ma coś tam, albo która jest z czegoś tam. To znaczy my bardzo dokładnie szukamy w Google tego, czego potrzebujemy. Co więcej, jako społeczeństwo już dość dobrze nauczyliśmy się z tego narzędzia korzystać i dość dobrze wiemy, co mamy wpisać, żeby znaleźć to, co nas interesuje. No to teraz, skoro powiedzieliśmy banalnie, że warto być w wyszukiwarce, to żadne odkrycie, żadna to technologia, naprawdę nic odkrywczego, przecież firm od pozycjonowania jest tyle, że jeżeli wyszedłbym teraz za budynek i spojrzałbym za któryś krzak, to tam najprawdopodobniej siedzi jakiś pozycjoner i czeka, żeby komuś wypozycjonować stronę. Jest tego bardzo dużo. Wystarczy wpisać na przykład frazę w Google pozycjonowanie, w moim przypadku pozycjonowanie Gliwice. No to naprawdę nawet takich lokalnych firmek w Gliwicach jest naście albo nawet dziesiąt. Jest ich naprawdę bardzo dużo. Natomiast ja kompletnie tego w ten sposób nie postrzegam. To znaczy uważam, że jeżeli oddajecie te pozycjonowanie swojej strony internetowej jakiejś losowej firmie, mając nadzieję, że mamy jakąś stronę i teraz jeszcze, bo to jest tak, że ktoś nam zrobił stronę internetową, jakaś pani gdzieś tam albo z marketingu, albo innego działu, wymyśliła, co ma być na tej stronie, a teraz do trzeciej firmy oddajemy pozycjonowanie tej strony. I dzwonimy do niej co pół roku, że nie ma efektu, że jesteśmy niezadowoleni, najwyżej zmieniamy tą firmę, zmieniamy ją co pół roku albo co rok i zaczynamy narzekać na branżę SEO, że to źli ludzie. Ja postrzegam ten punkt wyszukiwarka jako taki cały ekosystem. To znaczy tam jest strona internetowa, która jest zbudowana w bardzo konkretny sposób i my doskonale wiemy, kto na tą stronę trafia i na jakich frazach ta strona się pozycjonuje. Co więcej, na samej tej stronie internetowej wiemy dokładnie, jak zamienić tego odwiedzającego w klienta. Na samej stronie też, pamiętajcie, że mówiliśmy o edukowaniu, jeżeli ja jestem klientem i się edukuję, to jeżeli na przykład dany produkt sprzedaje pięć firm w Polsce, z czego jedna z nich pomaga mi się wyedukować w postaci content marketingu, który jest teraz niesłychanie nośny, pozwala mi się wyedukować, to jest bardzo duża szansa, że chętniej będę z tą firmą rozmawiał. Co więcej, jeżeli ta firma w czasie tej mojej edukacji daje mi ten odpowiedni call to action, można to zobaczyć na przykład, to taka w sumie tajemnica, ale nie do końca, na przykład na Sellwise. Ja wierzę w Sellwise w to, że być może trochę jakby przeciw całej branży, że wierzę bardzo w to, że warto dzielić się wiedzą. Też poniekąd dlatego ten podcast. I dzielę się dość dużym fragmentem swojej wiedzy, nie pobierając za to pieniędzy, raz, że z jednej strony daje mi to dużą satysfakcję, ja to po prostu lubię robić, co z drugiej naturalnie nie mogę tej wiedzy rozdawać w pełni za darmo. Zawsze otwarcie piszę, że jeżeli ten temat jest dla Ciebie, czytelniku, interesujący, i doszedłeś do wniosku, że chciałbyś to wdrożyć w swojej organizacji, to kliknij tutaj, porozmawiajmy o tym, ja Ci w tym pomogę. To nie jest takie na przykład call to action na zasadzie takiej, że a tutaj miałeś połowę wiedzy, teraz dostaniesz drugą połowę jak naciśniesz tutaj i zostawisz swój email. Nie, to jest tak, że daję duży fragment tej wiedzy za darmo, natomiast jeżeli ktoś po prostu chce skorzystać z usług profesjonalisty, który wie, jak tą wiedzę wdrożyć w organizacji, to już jak to wdrożyć w organizację, to tego się opisać czy w pełni wyedukować w takiej formie nie da. Więc w taki sposób ktoś, kto się edukuje na mojej stronie, dostaje gdzieś w trakcie tej edukacji call to action, które pomaga mu skorzystać z moich usług w pewnym sensie. Co więcej, temat tego, że strona internetowa powinna być odpowiednio budowana, łatwo mi zobrazować na takim prostym przykładzie.

Na stronie sellwise.pl można zamówić coś, co się nazywa darmową konsultacją. To jest takie piętnaście minut, które można wykorzystać na rozmowę na dowolny sprzedażowy temat. Ja bardzo lubię te piętnastominutowe konsultacje, bo one mi bardzo dużo dają i bardzo mnie cieszą. To znaczy w te piętnaście minut naprawdę można się dowiedzieć kilka fajnych rzeczy o tym drugim biznesie i też słuchając o tych problemach, które w tym biznesie się dzieją, jestem w stanie w te piętnaście minut dać jakąś fajną wiedzę i też w pewnym sensie komuś pomóc, mówiąc wprost. I tą darmową konsultację można sobie na Sellwise zamówić. Ona jest widoczna w górnej belce. Jest tam widoczna cały czas. I kiedyś ten przycisk był taki czarnobiały. Teraz jest niebieski. Co ciekawe, od czasu, kiedy stał się niebieski, konwersja wzrosła prawie dwukrotnie. To jest nieprawdopodobne. Po prostu ten przycisk zaczął być bardziej widoczny i przez to zaczął być bardziej klikalny. I tego typu poprawek na mojej stronie internetowej, na stronie internetowej mojej firmy, nie było pięć, dziesięć czy piętnaście, tylko było ich setki, to znaczy ja z bardzo dużą dokładnością badałem, że jeżeli przyszedł do mnie kupujący pan Stanisław, wygooglował moją stronę w Internecie, wszedł na jakiś artykuł i zaczął go czytać, i na przykład strzelam, na dany artykuł weszło tysiąc osób, a tylko dwie zdecydowały się ze mną porozmawiać, to znaczy, że coś jest nie tak, to znaczy, że albo wiedza, którą daje, jest na zbyt słabym poziomie i nie wzbudza zainteresowania czytelnika, albo za słabo zachęcamy czytelnika do kontaktu ze mną, albo nie daje mu dostatecznych wartości, żeby chciało mu się ze mną porozmawiać, więc muszę to poprawić. I właśnie tego typu ekosystem budowania lead’ów klientów mam na myśli. I to jest czysto technologiczne. To jest czysta technologia skupiona na UX-ie, na tym, jaki jest ten interfejs tej strony i do czego ja tego użytkownika ja kieruję i jak on w ogóle po tej stronie chodzi, gdzie najczęściej ją opuszcza i dlaczego akurat tam. Być może ta strona ma jakieś dziury, być może pozycjonuje się na złych hasłach. To znaczy wchodzą na tą stronę ludzie, którzy od razu ją zamykają, bo nie to chcieli znaleźć. To jest bardzo szeroki temat. I ja bardzo go lubię, bo się świetnie w nim czuję. I to jest temat, który daje przepotężne wzrosty, kiedy jest odpowiednio zaopiekowany. Właśnie takim przedsiębiorstwom, które chwilę już na rynku istnieją i chcą zrobić coś nowego, coś interesującego i w pewnym sensie być może dać się poznać na nowo. Jest to naprawdę świetny temat. Ale żeby nie przedłużać, bo akurat o tym punkcie mógłbym mówić naprawdę godzinami, przejdźmy do punktu drugiego.

Punkt trzeci to social media. No i teraz połowa słuchaczy będzie chciała mnie zastrzelić, bo co to ma wspólnego z technologią. No okazuje się, że znowuż zachodząc do takiego przedsiębiorstwa, które już chwilę istnieje, jednak dużo. To znaczy jest to takie coś, co jest średnio rozumiane i na dowód tych słów również przygotowałem badania. Badanie pierwsze przez Adwertising Age prowadzone. Osiemdziesiąt sześć procent konsumentów produktów IT przy zakupie używa social mediów do podjęcia decyzji. Osiemdziesiąt sześć procent konsumentów produktów IT. Powiecie dobra, branża IT rozumie, że warto być w social mediach, więc to słabe badanie, ono niczego nie dowodzi, więc mam drugie badanie, przygotowane tym razem przez popularnego Della. Ponad siedemdziesiąt procent kupujących w kanale B2B wspomaga się social mediami w podjęciu decyzji. Ponad siedemdziesiąt procent kupujących w B2B wspomaga się social mediami w podjęciu decyzji. Jeżeli macie konto gdzieś na LinkedIn’ie albo na Facebooku, może bardziej na LinkedIn’ie, na pewno bardzo często przewija Wam się przez tablicę, w moim przypadku najczęściej przewija się hej, szukam dla mojej firmy systemu CRM. I no, moja firma jest taka i taka, potrzebuję tego i tego. to jest najlepszy tego dowód. To znaczy ja bardziej ufam, mówiąc wprost, Szymonowi Negaczowi, czyli mi, niż firmie Sellwise. Tak jesteśmy w ogóle skonstruowani jako ludzie. Chętniej ufamy innym ludziom niż markom. Tak po prostu jest. I teraz jakby dłużej nie wchodząc w to, że warto być w social mediach, bo warto, mam jeszcze trzecie badanie. Tutaj już popularne „The sales management association” ze Stanów, który zbadał w zeszłym roku, że ponad siedemdziesiąt siedem procent firm nie posiada żadnej strategii w obszarze social media. I to jest dramat, bo jeżeli tam, w Stanach, siedemdziesiąt siedem procent firm nie posiada żadnej strategii w obszarze social media, to ja uważam, że u nas, w naszym rodzinnym kraju, to może być to grubo ponad dziewięćdziesiąt procent. Tak czuję, że bardzo niewiele firm rzeczywiście świadomie z tego korzysta. No więc hm, ja w pewnym momencie opublikowałem taki wpis na sellwise.pl, który publikował wyniki mojego własnego badania na temat mojej obecności na LinkedIn’ie i nie będę Wam teraz przytaczał, ile dokładnie Sellwise zarabia z tego, że istnieje w social mediach, natomiast jeśli znajdziecie artykuł na sellwise.pl, który nazywa się Social Selling, to tam będziecie mogli o tym przeczytać, co w moim przypadku w social sellingu, w social mediach działa i jak wiele przychodzi Sellwise pochodzi z social mediów. Na potrzeby tego podcastu mogę powiedzieć, że dość dużo. Opublikowałem ostatnio też recenzję takiego narzędzia, które do social sellingu imployee advocacy służy, nazywa się Sherby, również zachęcam do przeczytania tego materiału. To tyle, to punkt trzeci, czyli social media. Nie wchodząc bardziej w detale, bo obawiam się, że ten podcast będzie za długi.

Punkt czwarty. I to jest punkt, który ja uwielbiam. Kolejny. No bo o technologiach dzisiaj miało być. To jest w ogóle taki kierunek, który moim zdaniem będzie bardzo nabierał na sile niedługo. Niektórzy go lubią, niektórzy nie. Marketing automation. Marketing automation to jest taki rodzaj oprogramowania, mi to wytłumaczył prezes jednej z polskich dużych firm, która sprzedaje swoje rozwiązania marketing automation. Wytłumaczył mi to tak, że marketing automation jest takim oprogramowaniem dla działu marketingu, tak jak system CRM jest dla działu sprzedaży. Prosta sprawa. Czyli marketing automation to jest oprogramowanie dla działu marketingu. I mam przed sobą takie badania, które mówią o tym, że rynek marketing automation B2B w 2009 był warty milion dolarów, niewiele, 2009. Natomiast w 2017, pod koniec, był warty trzy miliardy trzysta milionów. To jest dość duża różnica. To znaczy generalnie próbuję Wam wytłumaczyć, że ten rynek rośnie. I teraz marketing automation to jest taki rodzaj oprogramowania, na temat którego mógłbym nagrać dziesięć godzinnych podcastów, bardzo dużo mówić. Natomiast najłatwiej będzie mi o tym opowiedzieć na przykładzie Sellwise. To znaczy w momencie, kiedy klient wchodzi na tą moją stronę i się na niej edukuje, i przechodzi przez ten swój proces zakupowy, i być może dokonuje jakiegoś wyboru, to ja o tym teoretycznie nie mam prawa wiedzieć. Nie mam prawa o tym wiedzieć do momentu, kiedy nie stosuję właśnie marketing automation. Bo dla przykładu, kiedy ktoś zamawia na sellwise.pl konsultację, ja jestem w stanie rozumieć i lepiej się do tej konsultacji przygotować, bo marketing automation podpowiada mi z jednej strony jak ten klient w ogóle na tą moją stronę trafił, z którego kanału, później co na niej czytał, jak długo, czy na nią wracał, czy nie wracał, czy oglądał ją raz, czy dwa, czy trzy, które podstrony oglądał, być może oglądał podstrony którejś usługi. To ja jestem w stanie to wszystko wiedzieć właśnie z marketing automation. I teraz na przykład, jeżeli ten ktoś edukował się z systemów CRM, to ja na poziomie marketing automation, ja co prawda tego teraz aktualnie w firmie nie robię, ale być może teraz, kiedyś, niedługo będę, i jeżeli ktoś czytał na mojej stronie na temat systemów CRM, ja jestem w stanie mu wysłać więcej fajnych informacji, które pomogą mu się lepiej wyedukować na temat CRM, ale tylko do tych, którzy te CRM-y na mojej stronie oglądali. To znaczy nie będę beznadziejnie spamował skrzynek wszystkich moich klientów o systemach CRM, w tym tych, którzy świetnie systemy CRM mają, zwyczajnie nie interesuje ich ten temat. To znaczy marketing automation pozwala mi, mimo że tych odwiedzających moją stronę jest kilka tysięcy miesięcznie, pozwala mi każdego z nich traktować indywidualnie. Nie traktować ich tak, jakby oni wszyscy mieli swój jeden proces zakupowy. Powiedzmy to jest kilka tysięcy klientów, którzy mają kilka tysięcy różnych procesów zakupowych i w każdym z nich trzeba im pomóc inaczej. I marketing automation właśnie to mi umożliwia. Jest bardzo wiele różnych zastosowań tego oprogramowania. Bardzo pomaga w tym, żeby skutecznie generować leady. Tutaj też możecie z łatwością znaleźć bardzo dużo fajnych badań na ten temat i jeżeli będzie tak, że czujecie, że marketing automation to jest coś o czym fajnie byłoby zrobić dedykowany odcinek to dajcie znać, chętnie o tym więcej opowiem. Kolejny punkt to platformy B2B. I to jest taki punkt, który bije w to, że wciąż niewiele firm z tych platform korzysta albo wielu firmom wydaje się, że ma taki produkt, którego przez platformę B2B sprzedawać się nie da. Natomiast tutaj mam znowu badanie, tym razem przez Google zrobione, prawie połowa kupujących w B2B to millenialsi. Pierwszy odcinek mówił o millenialsach. Dużo do nich wracamy ostatnio, natomiast otaczają nas z każdej strony, więc ciężko tego nie robić. Skoro połowa kupujących B2B to millenialsi, a millenialsi są przyzwyczajeni do tego, żeby kupować w sklepach internetowych, na Allegro, łatwo znajdować produkt, klikać, płacić i na drugi dzień jest pod drzwiami. Skoro są do tego przyzwyczajeni, to naturalnym jest, że jest to ten rodzaj technologii, który może decydować o tym czy dana firma wygra, czy przegra, długoterminowo, czy zostanie na rynku, czy nie. Więc warto zastanowić się nad tym, żeby w taką platformę zainwestować. Tu oczywiście jest kolejny kawał nauki o tym jak taką platformę stworzyć, żeby korzystano z niej chętniej niż z rozwiązania konkurencji, jak ją stworzyć i połączyć ją na przykład ze wspomnianym przed chwilą marketing automation, żeby połączyć ją tak, żeby pomagać klientom w zakupach. Jest to naprawdę fajny kawałek wiedzy i co istotne dla mnie to to, że wejście w te rozwiązania B2B w naszej części Europy jest naprawdę stosunkowo tanie, gdzie kwoty wejścia w takie platformy B2B, gdzie we Francji, we Włoszech, w Anglii czy w Niemczech potrafią być cztero-, pięcio-, sześciokrotnie wyższe, przeliczając to na złotówki, a my jako kraj jesteśmy świetnie znani z tego, że bardzo dobrze eksportujemy na zachód i że nie tylko na zachód, na cały świat tak naprawdę. Więc zachęcam do zainteresowania się tematem platform B2B i zastanowienia się jak taka platforma mogłaby rozwiązać biznes.

Punkt kolejny. To jest trudny punkt. I zawsze jak prowadziłem tą prezentację, a prowadziłem ją trzy razy, to tutaj tak naprawdę robiły się takie bardzo skupiony miny, okazywało się, że marketing automation to jest nic, to jest AI, czyli sztuczna inteligencja. Uważam, że w najbliższym czasie to będzie temat, który się będzie bardzo szybko rozwijał. No i teraz większość słuchających się pewnie będzie zastanawiała jak można używać AI w sprzedaży. A mianowicie robiono to już od dawna, bo lat temu naście, może nawet nie naście, uczciwie mówiąc nie pamiętam kiedy, może tak powiem, firma Target, Target to jest taki sklep, dyskont, duży dość, w Stanach, firma Target zaczęła używać właśnie uczenia maszynowego, żeby rozwinąć swoją sprzedaż. I oni doszli do wniosku, że jeżeli na przykład będą w stanie zbadać nawyki zakupowe ludzi, kobiet w tym przypadku, i przewidzieć ciążę kobiet, to znaczy rozumieć, że jeżeli kobieta zaczyna kupować to, to, to i to, to być może jest w ciąży, jeżeli będą w stanie do właśnie takiej kobiety wysłać na tym etapie gazetkę promocyjną z rzeczami takimi ciążowymi, jakimiś pieluchami, wózeczkami i tak dalej, to jakby są w stanie bardzo zwiększyć sprzedaż, bo jeżeli w rodzinie pojawia się dziecko, to wiąże się to z bardzo dużymi wydatkami i te rodziny rzeczywiście bardzo dużo różnych rzeczy kupują, bo to jakiś leżaczek, jakiś wózeczek, tu jakieś pieluchy, tu jakieś coś tam i te wydatki stanowią nawet do kilku tysięcy dolarów. Więc ktoś tam bardzo mądry wymyślił, że jeżeli maszynowe uczenie będzie w stanie przewidzieć, że na przykład dana kobieta jest w ciąży i wysłać jej gazetkę, to oni na tym dużo zarobią. Jeżeli zastanawiacie się jak byli w stanie mierzyć, co kupują ludzie, to właśnie do tego służą te wszystkie karty promocyjne, karta Carrefoura, karta Tesco i tak dalej, żeby dokładnie rozumieć, że dany konkretny kupujący to kupuje to i to, i być może warto go poinformować o czymś. Więc to stąd wiedzą. Natomiast tutaj sytuacja wyglądała tak, że pewnego dnia ojciec zadzwonił z groźbami, że poda ich do sądu, że jego nastoletnia córka dostaje gazetki ciążowe z sieci Target i że to jest nie w porządku, a jego córka nie jest w żadnej ciąży, nie ma dzieci i w ogóle on by nie chciał, żeby jego córka dostawała takie materiały. Natomiast co się okazało, córka rzeczywiście była w ciąży i Target wiedział o tym wcześniej nie tylko od tego ojca, ale i od samej córki. To znaczy to uczenie maszynowe szybciej przewidziało, że ta córka, że ta kobieta jest w ciąży na podstawie tego, co ona kupowała, niż ona sama. Nieprawdopodobne. Natomiast część z Was powie mi, że to utopia, że to się nie wydarzy, że nie na polskim rynku, że tego się nie da. Natomiast uczciwie mogę Wam powiedzieć, że z dwójką z moich klientów realizuję projekty sprzedażowe w oparciu o uczenie maszynowe i o AI właśnie. Więc pozostaje mi zagwarantować, że nawet w naszym polskim, rodzinnym rynku za dość nieduże pieniądze można w bardzo ciekawy sposób uczenia maszynowego użyć do zwiększania swojej sprzedaży. Co prawda oba projekty charakteryzują się tym, że firmy mają bardzo duże rozdrobnienie indeksów i jest dość duży poziom do sprzedaży produktów, że jest bardzo silna sprzedaż łączona w obu przypadkach. W obu przypadkach jest tak, że klient przychodzi, nie kupuje jednego, dużego rozwiązania, tylko na przykład przychodzi i kupuje piętnaście małych, produktów w tym przypadku, bo to w obu przypadkach są to produkty materialne. Więc da się. Krótko mówiąc, da się.

Kolejny punkt to tak naprawdę taki ostatni na dzisiaj, to taki mój ulubiony, kurczę jak wszystkie dzisiaj zresztą, natomiast ulubiony dlatego, że powiem systemy CRM, ale również systemy SSV, bo to, że systemy CRM są znane i wszyscy mniej więcej rozumieją, jak się ich używa, a systemy SSV być może nie są aż tak dobrze znane, natomiast są to systemy says for automation, które służą handlowcom bardziej pracującym w terenie, pomagając optymalizować trasę, przyjmować zamówienia od klientów w terenie i tak dalej, to to są bardzo fajne rozwiązania. Ale nauczony jestem tego, że w większości firm, które odwiedzam, one są wdrożone na zasadzie takich nazwijmy to hm, drogich notatników. To znaczy takich systemów, do których my tylko wsadzamy dane z nadzieją, że to szczególnie w przypadku systemu CRM, drogi handlowcu, wpisuj wszystko na każdy temat, a my kiedyś do tego może zajrzymy i może kiedyś do czegoś nam się to przyda. Jest dla mnie to o tyle bolesne, że zarówno systemów CRM, jak i systemów SSV można wspaniale, naprawdę wspaniale używać do tego, żeby automatyzować niektóre momenty procesu sprzedaży. To znaczy nie wszystko musi być wykonane ręcznie. Nie wszystko musi być wykonane przez handlowca manualnie i można naprawdę wdrożyć systemy, które automatyzują część tej pracy, którą handlowiec wykonuje. Tutaj można byłoby mówić wiele i o jakichś automatycznych follow up’ach i o na przykład w połączeniu z marketing automation można identyfikować, że stały klient wszedł na naszą stronę internetową, więc być może to jest świetny moment na to, żeby do niego zadzwonić, być może on ma nowy proces zakupowy. Co więcej, są też CRM-y, które wspaniale pomagają handlowcom panować nad tym, że to jest taki klient, z którym nie rozmawiałeś już dwa miesiące, weź zadzwoń. I ewidentnie jest wtedy tak, że z tych danych, które do tego systemu CRM mozolnie wprowadzamy, możemy wyciągnąć coś, co realnie ma wpływ na poziom naszej sprzedaży i na to, że ta nasza sprzedaż może rosnąć. No i to mnie sprowadza do podsumowania takiego, że wiele z dzisiejszych zagadnień, które omówiłem, to są takie zagadnienia postrzegane pozornie jako temat działu marketingu trochę. Natomiast ja w to absolutnie nie wierzę. To znaczy zaczynam bardzo mocno komunikować na rynku, że powoli marketing i sprzedaż stają się jednym i tym samym. To właśnie dlatego, że ten kupujący przechodzi ten swój proces trochę inaczej niż kiedyś. I te kompetencje, które wydawały się kiedyś marketingowe, zaczynają być decydujące. Ja nawet na potrzeby tego podsumowania przygotowałem taki swój własny wzór. Słyszałem, że każdy trener sprzedaży ma swój taki wzór. Wojtek Chera ostatnio na jednym ze szkoleń narysował taki wzór, chyba E = M/M, nie pamiętam dokładnie, natomiast mam to gdzieś wynotowane i było to takie interesujące. Mam też swój wzór. I mój wzór mówi o tym, że marketing plus sprzedaż, w nawiasie razy technologie, to jest sukces. Bo możemy mieć fajny marketing, możemy mieć fajną sprzedaż, ale możemy to wszystko robić ręcznie i dać się wyprzedzić cztery razy przez konkurencję. Jeżeli mamy fajny pomysł na sprzedaż, fajny pomysł na marketing i to wszystko jesteśmy w stanie wesprzeć technologiami, to mamy szanse na sukces i to taki spektakularny. I teraz obiecałem Wam, że w ostatnim punkcie przejdę do efektów, które z tego wszystkiego można uzyskać. Ja zadzwoniłem, nawet na potrzeby tych prezentacji, które miałem u trzech swoich klientów i z taką prośbą, mówiąc wprost, żeby pochwalili się razem ze swoją nazwą firmy o tym jak takie projekty się u nich kończą i jak to wygląda w cyfrach. Natomiast jeden z klientów w ogóle odmówił, że się prezes nie zgodził, żeby jakby mówić otwarcie o cyfrach i o tym ile oni teraz zarobili i tak dalej, no bo konkurencja się dowie i to jest jakiś problem. Okej, dobra. Natomiast dwóch pozostałych zgodziło się podzielić tylko procentami, ja procentów nie lubię, bo sto procent wzrostu ze stu złotych do dwustu złotych nie jest tak ekscytujące jak sto procent wzrostu z dwustu milionów do czterystu, bo to kompletnie dwa różne zadania są. Więc przygotowałem na dzisiaj mój własny przykład. To znaczy Sellwise w takiej formie, w jakiej działa dzisiaj, działa od dość niedawna, mówiąc wprost. Wcześniej Sellwise raczej działało tak, że ja byłem na stałe związany z jedną organizacją i tam pełniłem taką funkcję, no praktycznie dyrektora sprzedaży, więc forma, w jakiej dzisiaj Sellwise istnieje i pomaga klientom, jest zupełnie inna niż wcześniej. I ja zdecydowałem, że chciałbym ten model zmienić i rzeczywiście Sellwise popchnąć w takim kierunku, w którym Sellwise ma portfel klientów, rozbudowuje się, będzie miało więcej trenerów i będzie rzeczywiście taką organizacją, która wspiera średnie, małe, duże przedsiębiorstwa w Polsce, profesjonalizując ich sprzedaż poprzez technologie, ale i nie tylko, bo używamy również szkoleń, doradztwa, stałego wsparcia i tak dalej. Ja tą decyzję podjąłem pod koniec zeszłego roku. No i zacząłem realizować dużą część z tego, o czym dzisiaj mówiłem i w lutym pojawił się pierwszy sukces, to znaczy miałem pierwszą taką konsultację z tego źródła, ewidentnie z tego źródła. Klient się zgłosił, napisał, przeczytał, powiedział, że chciałby porozmawiać, porozmawialiśmy. To była godzinna konsultacja. Zamknęło się to przychodem w wysokości astronomicznych trzystu pięćdziesięciu złotych netto. Wspominam bardzo miło tą konsultację. Jeżeli ten klient mnie słucha, bo on doskonale wie, że był pierwszy, to serdecznie pozdrawiam. Do dzisiaj współpracujemy. Natomiast od tego czasu minęło dziesięć miesięcy. Sellwise się trochę rozrosło. Aktualnie mamy kilkunastu partnerów, którzy pomagają nam świadczyć nasze usługi, w tym też jeżeli doliczyć by partnerów technologicznych, którzy jakby dostarczają technologie, to byłoby to kilkadziesiąt firm, takich klientów, którzy korzystają na stałe z usług Sellwise czy są zdeklarowanymi klientami Sellwise, naliczyłem na dzisiaj dwudziestu dwóch i mogę Wam powiedzieć, że od lutego do listopada, czyli w te dziesięć miesięcy zanotowaliśmy w Sellwise piętnaście tysięcy dwieście siedemdziesiąt dwa procenty wzrostu. No i to też bardzo dobry dowód na to, że procenty są bez sensu. Podsumowując, podając cyfrę, ja się nie boję tej cyfry podać, Sellwise miało w listopadzie ponad pięćdziesiąt trzy tysiące złotych przychodu, z trzystu pięćdziesięciu złotych netto dziesięć miesięcy wcześniej i mogę spokojnie powiedzieć, że bardzo duża większość tego przychodu właśnie została wypracowana od zera na rynku, na którym firm jest bardzo dużo i jest bardzo duża konkurencyjność, robiąc to zupełnie inaczej niż wszyscy czy większość, mówiąc wprost. Jest to taki przychód, który jakby pokazuje też, że raz, że się da, ale dwa, że widzę doskonale, że na najbliższe miesiące też jest bardzo duży potencjał wzrostu w ramach naszej firmy. Mamy bardzo wielu klientów, takich aktualnie, z którymi rozmawiamy na temat tych projektów w 2019, więc mam nadzieję, że jeżeli słuchasz tego podcastu na przykład w listopadzie czy w grudniu roku 2019, Sellwise powinno być już więcej niż kilkuosobową firmą. Na to bardzo liczę. Podsumowując, nie przedłużając, bardzo Wam dziękuję za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Jeżeli wydaje się Wam temat technologii sprzedaży interesujący, zachęcam do rozmowy. Ja bardzo wielu technologii, których używamy, nie wymieniłem. Wymieniłem te, które uważam za podstawowe, te, które działają najbardziej skutecznie, te, w które, jeżeli ich nie używacie, warto wejść w 2019 roku. Bardzo możliwe jest, że będę rozwijał każdy z tych tematów osobno w oddzielnych podcastach, mówiąc o nich dokładniej, natomiast Ciebie, drogi czytelniku, zachęcam do subskrypcji tego podcastu na www.sellwise.pl/nsm jak Nowoczesna Sprzedaż i Marketing. Dzięki temu będziesz dostawał powiadomienia o nowych odcinkach i żadnego z nich nie przegapisz. Podcastu można też słuchać na Spotify, iTunes, na YouTube i w tych wielu aplikacjach, o których mówiłem na początku dzisiejszego odcinka. No i widzę, że się rozgadałem. Mamy prawie pięćdziesiąt minut. Bardzo dziękuję Wam za wysłuchanie tego odcinka. Przepraszam, że tak długo trwał, bo mówiliście o tym, żeby odcinki były krótsze. Natomiast nie udało się o tym temacie mówić krócej. Bardzo Wam dziękuję za uwagę, do usłyszenia w kolejnym odcinku. Pozdrawiam, Szymon Negacz.