Gdzie kończy się inspiracja a zaczyna kradzież własności intelektualnej w internecie?

Szymon Negacz
Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise
21 lipca 2025
ODCINEK 261
Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...
- Gdzie przebiega granica między inspiracją a plagiatem?
- Dak skutecznie bronić swojej własności intelektualnej?
- Dlaczego niektórzy ludzie decydują się na kopiowanie cudzej pracy?
Podcast NSM Nowoczesna sprzedaż i marketing Odcinek 261 Cześć, tu Szymon Negacz. Od lat pomagam firmom B2B wyjść z chaosu i zacząć rosnąć mądrze. Z tej pasji narodziło się wisegroup.pl Ekosystem firm, które pomagają to zrobić, integrując strategię, sprzedaż, marketing, HR, technologie, finanse i prawo.
W podcaście Nowoczesna sprzedaż i marketing dzielę się praktyczną wiedzą i systemowym podejściem, bazując na realnych przykładach. Jeżeli rozwijasz sprzedaż i marketing B2B oraz szukasz konkretnych rozwiązań, a nie tylko teorii, ten podcast nie pozwoli Ci się nudzić. Tytuł odcinka to Kopiowanie w biznesie, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna kradzież.
Cześć, witajcie, witam Was gorąco i serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Nowoczesna sprzedaż i marketing. Zakładam, że ten odcinek przyciągnął Was bardzo mocno swoim tytułem. Temat kradzieży i kopiowania w biznesie jest tematem, z którym, tak szczerze mówiąc, nie za bardzo kiedykolwiek sądziłem, że będę musiał spędzić tyle czasu w ramach swojej kariery zawodowej.
Jak przekonacie się w ramach tego odcinka, fenomen, z którym mam do czynienia, jest bardzo, bardzo zaszerzonym działaniem. No i na podstawie moich doświadczeń z tematem kopiowania w biznesie powstał ten odcinek. W ramach dzisiejszego materiału opowiem Wam o kilku przypadkach kopiowania, które mi się trafiły.
Bez nazwisk, bez nazw firm, ale jednak ci, o których nagrywam, będą doskonale wiedzieli, że to o nich chodzi. Potem podpowiem Wam, gdzie moim zdaniem jest właśnie granica między inspiracją, a kradzieżą, czy też plagiatem. Podyskutujemy chwilkę o tym, dlaczego ludzie kopiują i w końcu jak się bronić i też jak ja się bronię, jak reaguję, co o tym wszystkim sądzę.
W związku z tym, jeżeli pracujecie w biznesie, być może macie też problemy z tym, że ktoś coś kopiuje albo w jakiś sposób używa nie tak, jak powinien i można powiedzieć, że gdzieś nie szanuje granic etyki, no to zachęcam Was do wysłuchania tego materiału. Być może nawet do nagłośnienia tego materiału. Podajcie go dalej w swoich socialach czy rozlicicie dalej wśród swoich znajomych.
Temat odcinka: Naruszenie własności intelektualnej
Niech ten odcinek się niesie, a ja nie przedłużam. Zachęcam Was do wysłuchania. Dzisiejszy odcinek jest inspirowany wydarzeniami, które miały miejsce na Linkedinie wczoraj. Trafiłem już na Entą firmę, która skopiowała jedną z naszych spółek. W tym przypadku była to firma związana z automatyzacjami, która startowała. To jest absurdalnie wybitny case, dlatego że Deliquent słowo w słowo praktycznie przepisał nasze case studies jako swoje case studies.
Moja historia z naruszeniem praw własności intelektualnej
Wrzuciłem screen porównujący jedno i drugie i zasugerowałem, że mógł więcej pozmieniać, jak już kopiował. Potem wrzuciłem drugie, potem się okazało, że elementy UX są takie same, że struktura jest bardzo podobna na nagłówki, a nawet główny hasło firmy jest w sumie skopiowane ze zmienionym zaledwie jednym słowem. Roztoczyła się dookoła tego duża dyskusja na Linkedinie.
Zobaczyło to około 20 tysięcy osób. Kilkadziesiąt z nich skomentowało, dodało też, co o tym sądzi. Pomyślałem, że może rzeczywiście jest to moment, żebym nagrał ten materiał i podzielił się swoimi refleksjami, bo tych moich doświadczeń, to jest bardzo ważne.
Wielu osób może sądzić, że ta firma od automatyzacji z Linkedina wczoraj to jest mój jedyny przypadek. Natomiast inna firma od automatyzacji kiedyś pobrała nasz bezpłatny materiał z webinaru i zrobiła akcję, że ich CTO opracował świetną bezpłatną automatyzację, wrzucili to w swoje sociale i nazwali, że to ich. My to ściągnęliśmy.
Okazało się, że to nasze, tylko podpisane jako oni. I tam na początku też bronili się, że absolutnie to ich CTO z imienia, nazwiska to wszystko opracował, jest świetne, a potem się okazało, że CTO to ściągnął, pobrał i dał jako swoje. Ostatecznie przeprosili i usunęli.
Przeczytaj także: Trudny klient. Ile naprawdę kosztuje i co z tym zrobić?
Sytuacje, z którymi spotykamy się na co dzień
Tyle fajnego. Ale np. agencja marketingowa, to jest trzeci przypadek, skopiowała praktycznie naszą stronę 1.1 do tego stopnia, że elementy z logo po prostu postawiła bokiem obok swojego logo. Wszystko było fioletowe, dokładnie w takiej samej strukturze, jak AdWise, usługi się tak samo nazywały. Nawet można powiedzieć, ikony były praktycznie skopiowane. Przypadek czwarty, agencja marketingowa nr 2, skopiowała praktycznie 1.1 nasze landing page razem z treścią.
Piąty przypadek, agencja marketingowa nr 3, praktycznie znowuż druga kopia 1.1 z AdWisem, tylko przynajmniej było wszystko w innym kolorze. Potem trener B2B na przykład. Szósty przypadek, skopiował nasz kanał na YouTubie, nagłówki, okładki 1.1, praktycznie tak jak u mnie na kanale, w taki sposób, że wyglądało to jakby to był mój kanał co najmniej.
Szósty przypadek chyba, czy siódmy, firma doradcza sprzedaży B2B, skopiowała Sellwise do tego stopnia, że w nazwie firmy było słowo Wise i otworzyła podcast o sprzedaży i marketingu. Oczywiście o nowoczesnej sprzedaży i marketingu, w którym były odcinki o nieliniowym procesie zakupu, o tym wszystkim czego my uczymy i o buyer personach i tak dalej. Tutaj byłem bezlitosny.
Wisiało to dosłownie 2 dni w internecie. Inna firma, która organizowała eventy, pojawiła się na naszych szkoleniach w dużej ich części, zmieniła profil z eventów na firmy doradczą sprzedaży B2B, bo czemu nie. Oferty zostały skopiowane 1.1, strona też, cennik również i fajnie.
Tymczasem już wrócił do eventów, już tej firmy nie ma. Inna firma, która zaczęła doradzać sprzedaży B2B, ukradła praktycznie 1.1, całą zawartość merytoryczną naszych szkoleń online i sprzedawała jako swoją. Tutaj też zrobiłem ofertę publicznie na Linkedinie jakiś czas temu i wtedy pozmieniali to, rzeczywiście pousuwali, natomiast problem zniknął, bo się okazało, że biznes nie działa.
Obecnie zajęli się doradzaniem w AI. I ostatnio nowość, to jest 11 case, np. jedna firma w Polsce rozsyła prospecting taki, ja Wam przeczytam, dostał go mój obserwator. Brzmi tak. Dzień dobry panie Dawidzie, zauważyłem, że też śledzi pan Szymona Negacza na Linkedinie. Sam bardzo cenię jego podejście do sprzedaży i marketingu B2B, dlatego widzę, że mamy tu podobne spojrzenie.
Na co dzień zajmuje się wdrażaniem systemu CRM dla zespołów sprzedażowych, a to tylko fragment tematów, które porusza Szymon, a często kluczowy, zwłaszcza gdy firma rośnie i sprzedaż trzeba poukładać. Pomyślałem, że zapytam, czy u Was temat CRM jest aktualny? Jesteście przed wdrożeniem? W trakcie? A może już dawno po i dobrze się sprawdza? O Chryste Panie, powiem Wam, że liczba tych przypadków kopiowania, inspirowania, przypinania się, z którymi miałem do czynienia, to nie jest w żaden sposób kompletna lista. Kompletna lista wszystkich przypadków jest gdzieś 3, 4, 5-krotnie większa.
Czy to, że zrobiłeś coś jak ktoś inny oznacza, że ukradłeś jego pomysł?
Jest tych przypadków po prostu masa i często takich bezrefleksyjnych jak ten z wczoraj na LinkedIn, że ktoś startuje nowy biznes w tej samej branży co jedna z naszych spółek i my jesteśmy, wydaje nam się, największym podmiotem, bo mówi Olec Automate, w tej niszy automatyzacji kiedyś no-code’owo-low-code’owych, teraz już nie tylko, ale po sprawozdaniach wydaje nam się, że jesteśmy liderem w tej niszy, no i taka firma bierze sobie stronę konkurencji i praktycznie przepisuje ją 1 do 1 zmieniając słowo produkcyjny ERP na ERP produkcyjny na przykład. Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć, ale no właśnie. Popytaj, gdzie jest granica pomiędzy inspiracją, a kopiowaniem, a kradzieżą? Przede wszystkim warto sobie zadać pytanie, czy to, że zrobiłem coś podobnie jak ktoś inny, czy to oznacza, że ukradłem jego pomysł? A może się po prostu zainspirowałem przecież? Z tym, że inspiracja jest początkiem nowego pomysłu, a kopia, kradzież jest jego końcem.
To znaczy, jeżeli patrzycie na coś, zobaczyliście coś ciekawego, dzięki temu zrozumieliście być może dlaczego to działa i stworzyliście coś swojego na własnych zasadach, to to jest właśnie inspiracja. To jest na przykład zobaczyć, że ktoś prowadzi podcast bez gości, tylko z monologiem i spróbować tego u siebie, tak jak ja to robię, ale z własnym stylem, z własnymi tematami i własnym celem. Tutaj w ogóle a propos podcastu, kolejny przypadek mi się przypomniał, bo kiedyś jeden trener sprzedaży zaprosił mnie na kawę w formie tam poznajmy się, bo pracujemy w tej samej branży i dużo rozmawialiśmy o moim podcaście, dlaczego on działa, co działa, w jaki sposób i potem zrobił to dokładnie tak samo jak mu powiedziałem.
Zastosował wszystko. No i to nie była inspiracja. Natomiast generalnie można powiedzieć, że z mojej perspektywy inspiracja to analiza i przetworzenie czegoś, a nie kopiowanie czegoś w ciemno.
Kradniesz, jeśli bierzesz gotowy format
No bo co to znaczy ukraść? Kradniesz, kiedy kopiujesz wygląd, kopiujesz kopii, kopiujesz UX, kopiujesz treści, kopiujesz nazwy, kopiujesz hasła, często 1 to 1 albo z tymi lekkimi zmianami, o których wspomniałem. Kradniesz, kiedy bierzesz gotowy format, udajesz, że to twój. Kradniesz, kiedy używasz cudzego dorobku bez zgody, licencji, podziękowania, zapytania, czegokolwiek
W związku z tym, jeżeli twój projekt, jakikolwiek by nie był, nie różni się od oryginału na pierwszy rzut oka, to na pewno nie jest inspiracja. Natomiast pomiędzy tymi dwoma skrajnymi przykładami, czyli inspirowaniu się i kradzieży, jest niestety szara strefa. Jest dużo tych kontrowersji, rzeczy pomiędzy.
Czy inspirowanie się układem strony to kradzież? Pewnie czasem tak. Jeżeli jest to landing page z tymi samymi kolorami, fontami, zdjęciami, tekstem, CTA i wszystkim, to tak jest to kopiowanie. Przejmowanie na przykład cudzego formatu, można powiedzieć 1 do 1, może być inspiracją.
Jeżeli zbierasz go 1 do 1, to nie jest. Ale jeżeli zmieniasz temat, narrację, strukturę myślenia, strukturę odcinków, można powiedzieć, że po prostu inspirujesz się pewnym formatem, to kradzież to nie jest. Przede wszystkim powstaje też pytanie, czy można kopiować styl.
I to jest ciekawe, bo tak, ale styl to kontekst, a nie zawartość. Czyli można mówić jak znany felietonista, ale nie można czytać jego felietonów jako swoje. Nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi.
Kropka. I to, że wszyscy mają strony w podobnym układzie, to nie znaczy, że trzeba z nich kopiować teksty. Kiedy inspiracja jest okej? Kiedy modyfikujesz, rozwijasz, dodajesz własną wartość. Czasami też, gdy przyznajesz się do źródła inspiracji, co efektywnie buduje twoją markę jako transparentną. Bo ten gość od automatyzacji napisał w swoim poście na Linkedinie, bo to ciekawy post jest, przeczytam wam fragmenty. To jest bardzo ciekawy post.
Gość napisał, że nie gadamy, my wdrażamy. Zaczynam walkę z gadaniem. Z tymi, którzy mówią o ejaju w każdej prezentacji, ale nie potrafią wdrożyć najprostszej automatyzacji. My nie gadamy, my wdrażamy. Zmiany nie zaczynają się od slajdów, tylko od działania. Jeżeli zmiany zaczynają się od działania, to działaj, a nie kopiuj.
Jakie są reakcje, gdy jasno komunikujesz o tym, że własność intelektualna została naruszona?
Jest pewien paradoks z tym kopiowaniem, ponieważ wszystkie przypadki, które dałem wyżej, uwaga, wszystkie przypadki, które dałem wyżej, każda z tych osób napisała mi, że uwaga, jest to wina podwykonawcy. Ten gość od automatyzacji napisał, że to firma pisała kopy i on go po prostu nie sprawdził. Ta druga firma od automatyzacji zrzuciła winę na podwykonawcę, jakim był ten ich CTO.
Wszystkie trzy agencje marketingowe, które wam podałem, powiedziały, że to podwykonawca, a zaraz go postawię do pionu. Trener sprzedaży B2B napisał post na Facebooku, rzucając się do mnie, że jak ja śmiałem poruszyć taki temat, że to jest tylko jego podwykonawca i on mógł nie sprawdzić, to nie jest jego wina. Ja mogłem go zniszczyć, a to przecież tylko podwykonawca.
Kolejna firma doradcza sprzedaży B2B, ta zła jest w nazwie. Tutaj nie było podwykonawcy, po prostu napisałem do gościa i on to ściągnął. On mi nawet nie odpisał, więc nie wiem, jaka jest historia tego.
To zniknęło w dniu, kiedy do niego napisałem wszystko i nigdy nie wróciło. Ten od eventów też napisał, że to podwykonawca tak wszystko wymyślił. Ci, którzy zaczęli doradzać sprzedaży B2B i ukradli nasze szkolenia, to tutaj można powiedzieć, że jest wyjątek od tego, ale uwaga.
Najfajniejszy był ten przypadek z rozsyłaniem wiadomości z Szymonem Negaczem, bo tutaj mówię, że na podwykonawcę zwalić się tego nie da, bo wysyła to człowiek, który pracuje w tej firmie. Napisałem do nich i okazuje się, że to był podwykonawca, który robi dla nich prospecting, ale ten przypadek w ogóle był, można powiedzieć, swego rodzaju matrixem, dlatego że ten podwykonawca został dodany po raz pierwszy w CC Maila. Mówię, że tak daleko w tej grze jeszcze nie dotarłem, w końcu poznałem tego mitycznego podwykonawcę.
No i podwykonawca napisał, że dla niego robił to podwykonawca. I to jest, słuchajcie… Ja mówię, że jeżeli ta gra się gdzieś kończy, to właśnie dotarłem do finału. Więc kończąc ten fragment, kiedy to jest brak szacunku do twórcy? Kiedy kopiujesz, udajesz, że to twoje? Gdy wiesz, że coś pochodzi z konkretnego źródła, od kogoś konkretnego, a mimo wszystko milczysz albo wręcz kasujesz ślady tego pochodzenia? Kiedy monetyzujesz studiom pracę bez dodania swojej wartości? I tyle.
Oczywiście podsumuję, że inspiracja jest gdzieś jednym z fundamentów kretywności, natomiast kopiowanie, to jest ciekawe, to pustka przebrana za ambicje. Kropka. I teraz, jeżeli zastanawiasz się nad granicą, to jak patrzysz na to, co zrobiłeś, to się zastanów, czy w tym, co zrobiłem, widać naprawdę mnie. Bo jeżeli nie, to jest duża szansa, że kopiujesz.
Dlaczego tak naprawdę ludzie kopiują?
No i teraz pytanie, dlaczego ludzie w ogóle kopiują? No bo to jest fenomen. Skoro kopiowanie jest tak słabe, to dlaczego wciąż tyle osób to robi? No i odpowiedź moim zdaniem brzmi, no bo to się naprawdę wydaje łatwe, szybkie i skuteczne.
Ale tylko się wydaje. Bo często ludzie kopiują, bo nie mają odwagi zacząć po swojemu. Bo się boją, że ich pomysł nie wypali, więc wolą bezpiecznie skopiować coś, co wydaje się na coś, co działa. Problem polega na tym, że nie wiedzą, dlaczego oryginał działa. Nie rozumieją ani kontekstu, ani grupy docelowej, ani momentu rynkowego. Efektywnie kopiują efekt, nie rozumiejąc przyczyny.
A to po prostu prowadzi donikąd. Do tego oczywiście bardzo często nie mają kompetencji. Tutaj jest o tyle to przerażające, że duża liczba tych kopiujących to były agencje marketingowe, agencje pozyskujące klientów, agencje, które powinny się znać na tym, w jaki sposób coś takiego zbudować od zera samodzielnie.
Więc tutaj jest po prostu, drugim powodem jest brak kompetencji. Nie umiem zrobić dobrego kopii, to skopiuję cudze. To się wydaje być świetny pomysł.
Nie wiem, jak zaprojektować UX-a, no to nie wiem, ściągnę to od innej marki, jakiejś znanej. Nie mam strategii, no to skopiuję to, co robi lider rynku, pewnie będzie działać. Problem polega na tym, i to jest fakt, kopiowanie cudzej strategii bez cudzych zasobów to jest droga donikąd.
To trochę jakbyś chciał zapytać, jaką ma dietę Lewandowski i zacząłbyś jeść jak Lewandowski i byś się frustrował na to, że nie grasz jak Lewandowski. Przecież to jest szaleństwo, absurd jakiś, nie rozumiem. Trzeci powód to jest na pewno chęć pójścia na skróty, bo po co się męczyć, wymyślać, testować, eksperymentować, skoro można po prostu skopiować, a nóż nikt nie zauważy, bo to jest jakaś tam forma naiwności.
Skróty są kuszące, szczególnie dla początkujących, tylko że działają do momentu, kiedy tak naprawdę klient zorientuje się, że za ładną fasadą nie ma treści, a biznes zbudowany na cudzym pomyśle jest jak domek z kart. Być może i wygląda dobrze, ale pierwsze pytanie klienta go zdobuchuje albo rozwala. Teraz idąc dalej, to znaczy syndrom, skoro ktoś duży, znany, czy tam ktoś to robi, to pewnie musi działać.
Natomiast niestety ludzie mają tendencję do kopowania wszystkiego, co widzą i to niezależnie od skuteczności. To znaczy to, że ktoś zobaczy mój układ strony, layout posta, a nawet sposób mówienia i pomyśli, że on to robi, więc ja powinienem, to jest efekt znanego w szami wobec społecznego dowodu słuszności, ale ślepo użyty prowadzi do tego kopiowania nie tyle skutecznych działań, co po prostu popularnych działań. Więc wiele rzeczy wygląda na skuteczne, bo są często powielane, a nie dlatego, że działają.
I to jest przerażające, bo my często dostajemy zlecenia od klientów, ja o tym kiedyś opowiadałem, że trafił do nas software house, który chciał zrobić działania software house B, ten A chciał zrobić działania software house B i w tym samym tygodniu zgłosił się do nas software house B, mówiąc, że te działania kompletnie mu nie działają i że są bez sensu. W związku z tym kopiowanie to często po prostu objaw lęku, braku kierunku, braku tożsamości. Łatwiej skopiować coś gotowego niż odpowiedzieć sobie na trudne pytania.
Kopiowanie często wskazuje, że ktoś nie ma na siebie pomysłu
Pamiętajcie, że kopiują was tylko wtedy, kiedy naprawdę nie mają na siebie pomysłu, ale to jest ich problem, a nie wasz teoretycznie. Natomiast kolejne pytanie to jak się bronić? I uważam, że po pierwsze trzeba mieć świadomość, że w świecie, w którym łatwo skopiować obrazek, post, stronę, strukturę posta i tak dalej, ale znacznie trudniej skopiować wartość, trzeba zrozumieć, że niestety nie wszystko da się zabezpieczyć.
Ale uważam, że wszystko da się obronić. Szczególnie jeżeli budujesz przewagę tam, gdzie nikt jej nie widzi albo zobaczyć nie może. I w ogóle to jest moim zdaniem generalnie sposób na długoterminowy biznes.
Jeżeli budujesz biznes tak, że jego przewagę całościową można skopiować, to siłą rzeczy będziesz bardzo musiał walczyć z tym tematem. On będzie do ciebie powracał. To znaczy moim zdaniem zbudowanie przewagi tam, gdzie nikt jej nie widzi jest jednym z kluczy do tego, żeby biznes trwał.
I rzeczywiście ja bardzo dbam o to, żeby wszystkie nasze firmy miały przewagę, istotną przewagę w obszarach, których na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka nie widać.
Ochrona własności intelektualnej. Co robić, gdy już do tej kradzieży dojdzie?
Natomiast jak się bronić? Po pierwsze prawo. Mowa o prawie dotyczącym działalności intelektualnej, prawach pokrewnych i tak dalej. To jest pierwsza linia obrony. Rejestrujmy znaki towarowe. Nazwę, logo, hasła. Kosztuje to relatywnie niewiele.
Ja już zarejestrowałem nawet swoje imię i nazwisko. I w związku z tym Szymon Negacz jest znakiem towarowym, który firmuje usługi w całej Europie z czterech rodzajów klas i kategorii. Dodałem do tego nawet usługi finansowe, bo bardzo często skamerzy używają imienia i nazwiska do promowania jakichś powiedzmy fejkowych produktów finansowych, które po prostu oszukują i okradają ludzi.
Więc warto zarejestrować znaki towarowe. W pracy z podwykonawcami NDA, czyli umowa o poufności, zakaz konkurencji, klauzule z zakresu prawa autorskiego. Szczególnie jeżeli ktoś dla was robi kopi, grafikę UX, branding, cokolwiek w dziedzinie działalności ludzkiej, twórczej działalności ludzkiej, bo jeśli dojdzie do naruszenia prawa autorskiego przez Twojego podwykonawcę, to będziesz niestety za to odpowiadać.
Uważam, że te zapisy powinny uwzględniać tych mitycznych podwykonawców, że oni nie mogą kopiować, nawet jeżeli ty nie kopujesz. Bo ostatecznie, jeżeli twoi podwykonawcy kopiują, to guess what? To jest twoja wina i to Ty naruszasz cudze prawa autorskie, Twoja firma. Więc jeżeli kiedykolwiek mój podwykonawca coś kopiuje, nawet część cudzego utworu, to tak, będzie to moja wina i ja będę musiał za to przepraszać, a nie mój podwykonawca. To jest ważne. Jeżeli trzeba, to ja uważam, że warto reagować z prawnikiem. Z tych przypadków powyżej prawnicy reagowali dwa razy, aby usunąć skutki naruszenia praw autorskich.
W obu przypadkach reagowali, kiedy odbiorca nie widział problemu i kiedy twierdził, że szedł w zaparte, że to w ogóle jest coś zupełnie innego, mimo że to miało postać przestępstwa plagiatu np. I w obu tych przypadkach dobrzy prawnicy ścisnęli tych ludzi na tyle szybko, że tematy wszystkie wymienione się wyprostowały. De facto każdy jeden temat kopiowania, za który się zabrałem, na dzisiaj jest wyprostowany i wierzę, że będzie tak z każdym kolejnym.
W jaki sposób społeczność pomaga chronić własność intelektualną?
Jak się bronić? Bardzo użyteczna jest społeczność. Społeczność jest najlepszymi detektywami w całym tym układzie. Każdy z przypadków powyżej również został znaleziony przez społeczność. W związku z tym, jeżeli budujesz markę, jakąś relację z odbiorcami, to oni pierwsi zazwyczaj zobaczą, że ktoś cię kopiuje. I co najlepsze, oni często pierwsi to nagłośnią. I to czasami z imieniem i nazwiskiem.
Wydaje mi się, że uczciwie zbudowana społeczność raz, że ma pamięć, ale dwa, że ma instynkt obronny. Ludzie nie lubią, kiedy kradnie się coś od osoby, którą cenią, albo która im w czymś po prostu pomogła. To, że ktoś cię kopiuje i masz społeczność, zazwyczaj zobaczysz ostatni, a ludzie z twojej społeczności pierwsi.
Trzeci przypadek. Uważam, że znacznie trudniej jest mieć markę osobistą jako parasol ochronny dla biznesu. Najlepsza ochrona polega na byciu niepodrabialnym jako całość.
Jeżeli ludzie widzą twoją twarz, słyszą głos, znają podejście, sposób myślenia, to nawet jeżeli ktoś to kopiuje, to i tak to zawsze będzie wyglądało jak podróbka. Dlatego uważam, że w tych czasach naprawdę warto być obecnym. Czy to w podcastach, czy to na scenie, czy to na wideo, czy w treści, czy w inny sposób. Bo wtedy nawet jeżeli ktoś kradnie pomysł, to nie ukradnie drogi do tego pomysłu. Można skopiować wasze słowa, ale nie waszą intencję, nie waszą historię i nie wasze DNA i tyle. No i w końcu jak się bronić w kontekście publicznej reakcji.
To jest temat trudny, no bo emocje krzyczą nagraj story, zrób komentarz itd. No i ostatecznie znaczna większość przypadków powyżej to są przypadki, których ja publicznie nie nagłaśniam. Jeśli plagat jest słaby, albo nikt go nie zauważył, to lepiej dać mu albo umrzeć w ciszy, albo po prostu bezpośrednio napisać do tego właściciela, który za to odpowiada i zobaczyć jego, jej reakcję.
No bo zawsze jest tak, że reakcja rozdmuchuje sprawę i jakby nie było w pewnym sensie robi reklamę drugiej strony. Natomiast ja uważam, że każda reklama i każda widoczność ma też kontekst. Jeżeli kontekstem widoczności jest to, że ktoś ukradł, to nie jest to dobra widoczność.
Nawet jeżeli ona się pojawia, to nie jest tak, że ludzie to zapominają. W związku z tym, kiedy warto reagować publicznie? Ja reaguję, jeżeli skala kopiowania jest duża, szkodzi reputacji, albo ekstremalnie wprowadza w błąd klientów. Reaguję, kiedy kopiujący monetyzuje moją pracę i nazywają swoją i kiedy chcę dać też publicznie jasny sygnał, że tu są moje granice i nie warto ich przekraczać.
Reakcja z klasą na kradzież?
Oczywiście zawsze można zareagować z klasą. Ja w tym przypadku sobotnim zrobiłem to pytaniem, czy twórca uważa, że kłamanie na początku biznesu jest dobre dla jego widoczności i dla zaufania dookoła tej marki, może nawet bardziej można byłoby powiedzieć. Dokładnie rzecz biorąc napisałem jak sądzisz, jak takie bezrefleksyjne kopiowanie wpłynie na zaufanie do marki na jej starcie? Potem ten człowiek napisał, że no tutaj rzeczywiście 100% racji, no tutaj strona leców była wysłana, no i tam kopii tutaj tak wyszło, że ta firma podwykonawcza to źle napisała, a ja nie sprawdziłem. Czy to było bezrefleksyjne kopiowanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oczywiście że nie.
Natomiast ja wtedy poprawiłem tego człowieka, napisałem, rozumiem, że coś może przejść bokiem, zwłaszcza na starcie projektu, ale to nie chodzi o kopii, bo żywcem przeniesiono i nasze case’y i ich strukturę i elementy UX, a nawet kluczowe hasła i nagłówki, że to nie była inspiracja, a po prostu rekonstrukcja. Co do hasła nie gadamy, tylko wdrażamy, trudno mi się nie uśmiechnąć widząc zmyślone case’y na start, zamiast kopiować to może chociaż warto było poprosić AI, żeby wygenerowało coś oryginalnego, wyszłoby taniej, szybciej i przynajmniej wyglądałoby jak własne. Nie mam problemu z konkurencją, wręcz przeciwnie, ten rynek jej bardzo potrzebuje, natomiast szacunek do klientów zaczyna się od podstaw, a zmyślone projekty i cudze pomysły to wyjątkowo kiepski fundament i w takiej sytaucji warto możliwie jak najszybciej zaprzestać naruszeń.
W związku z tym chroń to, co możesz, buduj to, czego być może nie da się ukraść, np. społeczność, reputację, unikalność i kurczę, ostatecznie najlepszą obroną przed kopiowaniem jest bycie tak dobrym, że nikt się na tą podróbkę po prostu najzwyczajniej w świecie nie da nabrać. Natomiast dlaczego ja nie zostawiam tego bez reakcji? Nigdy.
I dlaczego się w to angażuję? No bo kiedy ktoś kopiuje coś, nad czym ja pracowałem latami, obiecałem sobie, że zawsze będę reagował. I to nawet nie dlatego, że mnie to boli personalnie. I nawet nie dlatego, że się czuję zagrożony jakoś szczególnie.
Tylko dlatego, że to, co zbudowałem nie powstało przypadkiem. To są setki iteracji, to są tysiące rozmów z klientami, to są niezliczone godziny, w których to coś, co nie działało, najpierw nie działało, aż w końcu kiedyś tam zaczęło działać. I kiedy przychodzi ktoś, kto tego nie przeżył i nie rozumie, dlaczego coś naprawdę działa, tylko widzi ten gotowy efekt i go kopiuje czasami bezszczelnie, a czasami nieudolnie, ale zawsze bez szacunku do procesu, który do tego doprowadził, to po prostu reaguję, żeby chronić to, co moim zdaniem jest prawdziwe.
I to nie jest walka z konkurencją. Moim zdaniem to jest obrona granic i obrona wartości w pewnym sensie. Że jeżeli ja bym pozwalał kopiować bez słowa, to dawałbym zgodę autora na to, że taki stan rzeczy jest okej. I nawet nie chodzi w tym wszystkim o mnie. Zwróćcie uwagę, jak się czuje mój zespół, kiedy coś takiego widzi. Bo to zespół wypracowuje te rzeczy, które są kopiowane.
Chodzi o ludzi, którzy ze mną pracują i pracowali, żeby to zbudować. O klientów, którzy zaufali i o tę społeczność, która wie, skąd to się wszystko wzięło. Uważam, że dbanie o to i obrona tych granic jest właśnie odpowiedzialnością.
I po prostu dlatego stawiam granice jasno, konkretnie, bez krzyku, bez jakichś większych emocji w rozumieniu nasłania, czy to kancelarii, czy reagowania osobiście. I tyle. I moim zdaniem nie chcę reagować z emocji, tylko chcę reagować z wartości.
Nie chcę walczyć z konkurencją, chcę po prostu chronić sens swojej pracy. I uważam, że robię to dlatego, żeby prawdziwa wartość nie znikała pod naporem ładnych podróbek. Bo jeżeli nie bronimy tego, co zbudowaliśmy, to po co było to wszystko? Jestem ciekawy waszego doświadczenia z kopiowaniem.
Dajcie znać, jak bronicie się przed kopiowaniem?
Dajcie znać, szczególnie na YouTube, jak piszecie Sellwise, ten podcast się pojawi. I zachęcam was do dyskusji w komentarzach. Jak bronicie się przed kopiowaniem? Gdzie waszym zdaniem jest granica między inspiracją a kradzieżą? No i liczę, że ten odcinek być może w jakiś sposób rozpocznie debatę na ten temat i w jakiś być może jeszcze lepszy sposób będę mógł go wklejać wszystkim, którzy ode mnie kopiują. Jako być może wskazówkę, dlaczego do nich napisałem i dlaczego chciałbym, żeby tego więcej nie robić. No i tyle. Tyle w tym odcinku.
Serdecznie wam dziękuję za wysłuchanie merytoryczne. I częściej teraz zapraszam do ogłoszeń, gdzie kilka ciekawych informacji. No dobrze.
W dzisiejszym podsumowaniu chciałbym was zachęcić do wejścia na irsm.pl dlatego, że rozpoczęliśmy rekrutację na semestry jesienne w ramach pięciu programów, które są alternatywą dla studiów podyplomowych dla ludzi biznesu. Pierwszy program jest to Sales Management Mastery dla zarządzających sprzedażą. Tam mamy na teraz, no wszędzie można powiedzieć, że mamy dolne kilkanaście miejsc wolnych, kropka.
Drugi program to Business Development Mastery dla handlowców w tym przypadku, Marketing Management Mastery dla zarządzających marketingiem, Business Consulting Mastery dla osób, które chcą zbudować karierę konsultantów. No i taki kierunek, trochę moje oczko w głowie to Executive Management Mastery dla prezesów i przyszłych prezesów. Na każdym z tych programów na irsm.pl znajdziecie agendę.
Większość tych programów trwa kilka miesięcy, najczęściej około pięć, cztery cztery albo pięć miesięcy. Zjazdy tych programów niektóre odbywają się w środę i w czwartek, niektóre się odbywają w piątek i w sobotę. Wszystkie odbywają się w Warszawie i w każdym przypadku możecie przeczytać agendę, co się dokładnie dzieje każdego dnia, kto ten dzień prowadzi.
Natomiast to co nas w pewnym sensie wyróżnia w tym konkretnym przypadku no to wyróżnia nas to, że te programy są zbudowane tak, że wiedza na poszczególnych modułach zazębia się ze sobą, że ktoś kto pójdzie na program dla zarządzających sprzedażą będzie miał na koniec tego programu wszystkie kompetencje niezbędne do tego, żeby tą sprzedażą dobrze zarządzać. I co ciekawe mamy też wiele takich przypadków na Jersemie, że na przykład prezes idzie na program dla zarządzających sprzedażą, bo właśnie buduje ten obszar u siebie albo dla zarządzających marketingiem. Nawet zdarzają nam się właściciele na kierunku dla handlowców, którzy aktywnie sprzedają w swojej firmie.
Wierzy, że rozwój sprzedaży to proces. Z wykształcenia informatyk, trener biznesu oraz absolwent MBA. W czasie swojej drogi zawodowej zdobył kompetencje sprzedażowe, marketingowe i technologiczne, a w 2018 roku połączył je w jedno, otwierając firmę doradczo-szkoleniową SellWise. Razem ze swoim zespołem pomaga polskim firmom zwiększać wyniki sprzedaży, bez wydawania ogromnych kwot na nieskuteczne działania, poprzez dopasowywanie procesów do zmieniającego się otoczenia. Autor podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing, który aktualnie jest największą polską audycją poświęconą tej tematyce i współtwórca Akademii Sales Angels. Wszystkie przedsięwzięcia, w których brał udział wygenerowały już ponad 1 mld złotych przychodu.

Szymon Negacz
Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise
Wierzy, że rozwój sprzedaży to proces. Z wykształcenia informatyk, trener biznesu oraz absolwent MBA. W czasie swojej drogi zawodowej zdobył kompetencje sprzedażowe, marketingowe i technologiczne, a w 2018 roku połączył je w jedno, otwierając firmę doradczo-szkoleniową SellWise. Razem ze swoim zespołem pomaga polskim firmom zwiększać wyniki sprzedaży, bez wydawania ogromnych kwot na nieskuteczne działania, poprzez dopasowywanie procesów do zmieniającego się otoczenia. Autor podcastu Nowoczesna Sprzedaż i Marketing, który aktualnie jest największą polską audycją poświęconą tej tematyce i współtwórca Akademii Sales Angels. Wszystkie przedsięwzięcia, w których brał udział wygenerowały już ponad 1 mld złotych przychodu.
Zamów bezpłatnąkonsultację
Zadaj nam dowolne pytanie, wystarczy że klikniesz w poniższy przycisk i skontaktujesz się z jednym z naszych specjalistów.
Zamów bezpłatnąkonsultację
Zadaj nam dowolne pytanie, wystarczy że klikniesz w poniższy przycisk i skontaktujesz się z jednym z naszych specjalistów.
Subskrybuj newsletteri bądź na bieżąco!
Subskrybujnewsletter i bądź na bieżąco!
Wystarczy, że zapiszesz się do naszego newslettera. Najlepsze porady w Twojej skrzynce, raz w tygodniu. Dołącz do grona ponad 7 000 subskrybentów.
Sprawdź również
Sprawdź również
14 lipca 2025
NSM 260: Trudny klient – ile naprawdę kosztuje i co z tym zrobić?
Czy wiesz, po co naprawdę tyle…
5 lipca 2020






