Jak podejmować trudne decyzje w firmie, czyli teoria martwego konia.


Szymon Negacz

Konsultant, Trener Sprzedaży i właściciel SellWise


5 maja 2025

ODCINEK 252

Ten odcinek jest dla Ciebie, jeżeli zastanawiasz się...

  • Skąd wiadomo, że projekt, produkt albo dział firmy już nie ma przyszłości?

  • Dlaczego dalsze inwestowanie w „martwego konia” może być bardziej kosztowne niż jego porzucenie?

  • Jakie proste narzędzia mogą pomóc ocenić, czy coś jeszcze warto ratować, czy już czas zejść z siodła?

Teoria martwego konia, czyli jak przestać ładować energię w coś, co nie działa?

Podcast NSM Nowoczesna sprzedaż i marketing. Odcinek 252 Cześć, tu Szymon Negacz. Od lat pomagam firmom B2B wyjść z chaosu i zacząć rosnąć mądrze.

Z tej pasji narodziło się wisegroup.pl. Ekosystem firm, które pomagają to zrobić, integrując strategię, sprzedaż, marketing, HR, technologie, finanse i prawo. W podcaście Nowoczesna sprzedaż i marketing dzielę się praktyczną wiedzą i systemowym podejściem, bazując na realnych przykładach. Jeżeli rozwijasz sprzedaż i marketing B2B oraz szukasz konkretnych rozwiązań, a nie tylko teorii, ten podcast nie pozwoli Ci się nudzić.

Tytuł odcinka to Teoria martwego konia, czyli jak przestać ładować energię w coś, co już nie działa. Cześć, witajcie. Witam Was gorąco i serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Nowoczesna sprzedaż i marketing.

Słuchajcie, na samym początku muszę serdecznie pozdrowić drugą edycję Wise Strategy Camp. To takie kwartalne, czasami znacznie dłużej niż kwartalne, spotkania z kilkunastoma przedsiębiorcami, gdzie wspólnie przez kwartał, albo dłużej niż przez kwartał, tworzymy strategie biznesowe dla uczestników. To jest tak, że jest trochę teorii i bardzo, bardzo dużo praktyki wspólnej pracy i rozwoju tych strategii.

No i teraz dosłownie kilka dni temu, bo dzisiaj nagrywam w sobotę, a w środę prowadziłem jeden z kolejnych dni właśnie dla tego mastermindu. No i zaczęliśmy tam dyskutować o dzisiejszym, tytułowym martwym koniu i o tym, jak wielu przedsiębiorców ma z nim problem i o tym, że w sumie ten problem z martwymi koniami jest bardzo powszechny, a metod i technik, z których też sam korzystam na to, żeby od takich rzeczy się, że tak powiem, nie powiem, że uodpornić, bo uodpornić się pewnie nie da, natomiast takich rzeczy, z którymi potrafię sobie poradzić, dzięki temu, metod dokładnie rzecz biorąc, jest po prostu dużo. I wiele zmian w roku 2024, które u mnie w biznesie zaszły, wynikało właśnie z metod, o których opowiem w tym odcinku.

Czyli jeżeli macie tendencję ładować w energię w coś, co już nie działa i nie powinniście tego robić, albo znacie kogoś, kto tak robi, albo nawet nie znacie i sami tego nie robicie, ale się rozwijacie, to jest duża szansa, że pewnego dnia ten syndrom Was napotka. W związku z tym w tym odcinku wyjaśnię, nie przedłużając, co to za teoria, jak ona działa, opowiem jak rozpoznać, że coś ma szansę się rozwinąć w przyszłości, a po czym poznać, że lepiej porzucić to od razu, zamiast się łudzić. A na dodatek w tym odcinku będzie miała miejsce premiera, bo jako słuchacze dowiadujecie się o tym pierwszy nowego kursu ze Stainy Sailways, który wydaje mi się, że będzie rewolucyjny i że całej masie firm absolutnie bardzo pomoże w dokonywaniu często trudnych decyzji.

Czym jest teoria martwego konia?

Teoria martwego konia. Słuchajcie, szukałem i okazuje się, że nie ma ona jednego oficjalnego autora, którego tutaj mógłbym przytoczyć. To pewnego rodzaju metafora, która jest nieznanego pochodzenia, a przez lata funkcjonowała jako taki żart organizacyjny. Natomiast głównie w Stanach Zjednoczonych, dlatego jest duża szansa, że wielu z Was o tej teorii nie słyszało. Czasami ponoć błędnie bywa ona przypisywana rdzennym amerykanom, to znaczy jest to stare przysłowie plemienia Dakota, ale nie ma żadnych dowodów na pochodzenie tej teorii właśnie z tego miejsca.

Prawdopodobnie rozwinęła się, można powiedzieć, jako taka perwna forma satyry na absurdalne działania, szczególnie w dużych organizacjach, no i z czasem zaczęła funkcjonować jako takie, powiedzmy, narzędzie na szkoleniach, szczególnie z zarządzania przewództwa i strategii. I teraz teoria martwego konia to jedna z tych metafor, która, tak jak wspomniałem we wstępie, może przydarzyć się każdemu z nas, nawet jeżeli jeszcze do tego nie doszło. Szczególnie w czasie rozmów, nawet z trudnymi klientami.

Ona najczęściej pojawia się wtedy, gdy desperacko próbujemy reanimować coś, co już bardzo dawno przestało mieć sens. I teraz obojętnie o czym byśmy nie mówili, czy mówimy o linii biznesowej, czy o całym biznesie, czy o dziale, czy o produkcie, czy o kliencie, czy o partnerstwie, czy o modelu sprzedaży, czy o wszystkim, z czym możemy się w biznesie rozstać, czy czymś, co po prostu kiedyś dobrze działało, ale dziś już nie działa i ciągnie nas w dół, no to podstawową ideą tej teorii jest to, że jeżeli zdajesz sobie sprawę, że jedziesz na martwym koniu, najlepsze, co możesz zrobić, to po prostu z niego zsiąść. Ja wiem, że to brzmi trywialnie.

Teoria martwego konia na przykładzie firm

Ja wiem, że to jest truizm. Natomiast problem tego martwego konia spotyka nawet bardzo, bardzo, bardzo uznanych, dobrych i znanych przedsiębiorców. Bo w praktyce, zamiast zsiąść z martwego konia, dzieje się coś zupełnie odwrotnego.Bo zamiast odpuścić właściciele firm, menadżerowie czy zespoły, próbują uratować martwego konia. No naprawdę bardzo, bardzo wiele sposobów i to każdy jest bardziej absurdalny od poprzedniego. No bo teraz tak.

Jedni dla martwego konia kupują nowe siodło. Czyli na przykład inwestują w lepsze narzędzia, CRM, automatyzacje, reklamy. Wszystko po to, żeby ratować coś, co de facto już dawno przestało działać.

W biznesie bardzo często martwemu koniu zmienia się jeśćca. I się liczy, że on ożyje. Na przykład zwalniamy handlowca, szefa działu albo dyrektora i liczymy, że nowy człowiek przyniesie ze sobą cuda w kieszeni, wyciągnie je i martwy koń zmartwychwstanie, wstanie i pojedzie dalej.

No a koń tak jak był martwy, tak dalej jest. Czasami zdarza się, i tutaj wkracza sell wise, że zmieniamy trenera konia. Czyli zatrudniamy kolejną agencję, kolejnego konsultanta, freelancera, żeby popracowali nad czymś, czego fundamenty już nie istnieją.

A szczególnie kiedy my, jako zewnętrzny doradca mówimy, że no ale hej, koń nie żyje, to raczej spotykamy się z dużą dozą hejtu i agresji, że nie po to nas zatrudniano, żeby mówić, że się nie da. No bo przecież ja tutaj panie Szymonie nasłuchałem się tylu pana podcastów, że nie oczekiwałem tak amatorskiego podejścia do sprawy. No to w wielu przypadkach robi się też spotkanie strategiczne na temat konia, żeby się zastanowić co dalej z koniem.

I niektórzy miesiącami tworzą prezentacje, modele, road mapy, analizują dane, no i po pół roku analizy dane jednoznacznie mówią, że koni nadal nie żyje. Nic się nie zmieniło. Jeszcze inni wydłużają czas życia konia, zmieniając definicję martwy.

No bo hej, no to przecież nie jest do końca martwy koń, on po prostu sobie odpoczywa, leży tak sobie. Albo zwyczajnie potrzebuje więcej budżetu, albo więcej jedzenia, to mu kupimy. Redefiniowanie pojęcia martwy też jest bardzo popularne, a poza tym można się zacząć porównywać do innych firm, które też mają martwe konie i uspokoić się mówiąc, że hej inne konie teraz też leżą i odpoczywają.

Pułapka utopionych kosztów

Zaczekajmy. Jeszcze można uzasadnić inwestycje, nowe inwestycje, historią oczywiście. Tyle już włożyliśmy w tego konia, że szkoda go teraz, szkoda byłoby teraz z niego zsiadać.

To jest tak zwane sunk cost fallacy, czyli pułapka utopionych kosztów, która sprawia, że bardzo często chcemy tych kosztów ponieść po prostu jeszcze więcej. No i moje ulubione, uruchamiamy szkolenie dla martwego konia. To znaczy wysyłamy martwego konia, wieziemy go na warsztaty z technik sprzedaży, narzędzi marketingowych, skuteczności osobistej, wszystko po to, żeby na koniec stwierdzić, że po przeanalizowaniu całej sytuacji, rzeczywiście koń nadal nie żyje. Nic się nie zmieniło. I teoria martwego konia naprawdę o tym mówi. Jeżeli jedziesz na martwym koniu należy z niego zsiąść. Należy uświadomić sobie, że już nic z tego nie będzie i dokonać wyboru o rezygnacji po prostu.

Natomiast w życiu, w życiu bywa inaczej. No bo na przykład firma trzyma nierentowny dział produktów, bo kiedyś był głównym źródłem przychodu, mimo że dzisiaj stanowi 3% sprzedaży i 94% problemów. To się bardzo często zdarza.

Albo zespół handlowy próbuje się odbić od ściany w cudzysłowie, dzwoniąc do zimnych lidów, bo kiedyś tak dzwoniliśmy i prezes sześć, nie wiem, sześć, osiem lat temu uratował tak firmę, mimo że rynek kupuje dzisiaj zupełnie inaczej. Na przykład w danej branży. Albo szef marketingu co kwartał zmienia agencję marketingową, bo kampanii nie działają, ale nikt nie zadał sobie pytania, czy sam produkt przypadkiem nie jest już klientom niepotrzebny. Wcześniejsze wybory i analizy mogą zwyczajnie nie mieć przełożenie na dzień dzisiejszy i aktualną sytuację na rynku. Oczekiwania klientów mogą być inne, ich potrzeby też. W związku z tym regularne obserwacje i umiejętność

Albo prezes trzyma jakieś niedziałające partnerstwo, bo kiedyś razem zbudowaliśmy z tym partnerem firmę. Tymczasem jeden partner ciągnie, a drugi tylko stawia opór. A inny startup na przykład od 6-3 lat rozwija funkcję, której nikt nie chce, ale dalej ją rozwija, bo to nasz core i musimy w to wierzyć, że się uda.

I powiem wam, że z mojej perspektywy lekcja z tego płynie taka, że jak chodzimy po różnych firmach i obserwujemy to w jaki sposób pracują, szczególnie, że wydaje mi się, że co najmniej w kilku procentach przypadków jesteśmy zatrudniani do próby uratowania martwego konia. Do, można powiedzieć, wskrzeszenia czegoś, co już po prostu nie żyje. I nie jesteśmy w stanie tego ożywić.

Nie jesteśmy cudotwórcami. I w związku z tym, kiedy widzimy te próby, to mam takie poczucie, że największym kosztem w biznesie wcale nie są błędy. Tylko właśnie takie opóźnione decyzje.

pracownicy przed komputerem

Odróżniaj problemy od sytuacji, w których już nie da się uratować projektu lub jakiegoś obszaru

Bo teoria martwego konia, jeżeli ktoś z was teraz słuchając czuje w sobie odrobinę niepokoju, no to ona jest brutalna, ale jest też brutalnie prosta. No i przy tym bardzo prawdziwa, bo nie chodzi o to, oczywiście, żeby coś od razu skreślać, kiedy tylko pojawiają się trudności, bo wydaje mi się, że my jako Polacy jesteśmy akurat w tym absolutnie doskonali, że gdy pojawiają się trudności, to my po prostu łapiemy za miecz i idziemy się z nimi mierzyć z tymi trudnościami. Tylko chodzi o to, żeby każdy z was potrafił oddzielić to, co jest trudne od tego, co jest bez szans.

Ja to powtórzę. Żebyśmy nauczyli się oddzielać to, co jest trudne od tego, co jest bez szans. I powiem wam, że wydaje mi się, że właśnie między innymi prawdziwe przywództwo między innymi na tym polega.

Bo prawdziwe przywództwo to też odwaga, żeby powiedzieć to nie działa, zamykamy to, zaczynamy nowy rozdział. No i teraz musimy sobie podyskutować trochę o tym, gdzie jest ta granica pomiędzy trudnym, a tym bez szans. No bo jeżeli rozróżnienie trudnego od tego, co jest bez szans byłoby proste, to nie musiałbym nagrywać tego odcinka, a teoria martwego konia by nie istniała.

No bo przecież każdy by sobie przyszedł i ocenił, dobra, to jest niemożliwe, to jest trudne, tu angażujemy, tam odpuszczamy. W związku z tym przygotowałem kilka przykładów na to, w jaki sposób można to rozpoznać. Jest ich dziesięć.

Po czym rozpoznasz, że danego obszaru nie da się naprawić?

Pierwszym jest brak realnych wyników pomimo kolejnych prób inwestycji. To znaczy, wkładacie czas, wkładacie pieniądze, wkładacie ludzi, a efektów jak nie było, tak nie ma. Zwrot inwestycji ciągle spada, a liczby, które się pojawiają dookoła tego czegoś, są de facto coraz trudniejsze do wytłumaczenia.

Drugi sposób to utrzymywanie czegoś, bo zawsze tak było. To znaczy, jeżeli złapiecie się na tym, że na przykład dział, który kiedyś był kluczowy, a dziś nie ma racji bytu, ale nikt nie ma odwagi tego powiedzieć, więc ciągniemy go dalej, to jeżeli tylko natkniecie się na coś, co przestaje mieć uzasadnienie, ale zawsze tak było, to jest to duża szansa, że mówimy o martwym koniu. Trzeci punkt.

Ludzie przestali wierzyć, ale nie mówią tego głośno. To znaczy, w kuluarach każdy wie, że to nie ma sensu, ale na zabraniach nikt nie chce podnieść tego, najczęściej dlatego, że jest to jakieś ukochane dziecko szefa albo właściciela. Co ciekawe, to oprócz tego, że to jest ta cisza, no to ta cisza w gruncie rzeczy powoduje frustrację i zmęczenie, a co za tym idzie też rotację zespołu.

Czwarty punkt. Wciąż zmieniacie ludzi, ale problemy się nie rozwiązują. Ja tu wielokrotnie w podcaście opowiadałem o tym, że zwolni jednego handlowca, zatrudni drugiego, zwolni jednego szefa sprzedaży, zatrudni drugiego, zmieni dyrektora marketingu, w ogóle wszystkich zmienia i wszystko ruszy.

Natomiast, jeżeli nowy szef, nowy konsultant, nowa agencja nic nie zmienia, no to problem najprawdopodobniej nie leży w ludziach, tylko właśnie w koniu. Po prostu. Punkt piąty.  Często nie ma już rynku albo jest, ale nie twój. To znaczy, klienci nie chcą już tego produktu i usługi. Albo chcą, ale od zupełnie innych firm.  Trendy się zmieniły, potrzeby się zmieniły, a wy jako firma, albo ty jako słuchacz, albo słuchaczka, nie. I to jest też bardzo mocny punkt. Punkt szósty.

Sytuacje, w których dobrą decyzją będzie rezygnacja

Nie da się jasno odpowiedzieć na pytanie, po co to robimy. Jeżeli jest coś, co ma duży potencjał być martwym koniem i próbujecie sobie zadać pytanie, po co to robimy, to jeżeli odpowiedzią zaczyna być, żeby nie było wstydu, albo, bo już tyle w to zainwestowaliśmy, to bardzo często znak, że koń już dawno leży. Punkt siódmy.

Wszystko dookoła tego czegoś, kręci się dookoła naprawiania, a nie skalowania, bądź czerpania z tego zysków. Albo satysfakcji. To znaczy, każdy dzień to gaszenie pożarów.

Nie ma rozwoju, tylko jest ratowanie tego, co się da. I powiem wam, że ten punkt ósmy, to siódmy dokładnie rzecz biorąc, to jest, wszystkie te trudne decyzje, które ja podjąłem w 2024, były skupione dookoła tego punktu. To znaczy, wszystko w tych tematach, które bardzo ostro zmieniłem, kręciło się dookoła naprawiania.

Non-stop. Każdy dzień to było gaszenie pożarów. I nie było, bo jakby jest tak oczywiście w każdym biznesie, że są miesiące, gdzie są pożary, są miesiące, gdzie jest super fajnie, rozwijamy się, rośniemy i one się mogą przeplatać.

Natomiast, jeżeli wszystko wokół czegoś się kręci dookoła naprawiania, to najczęściej nie znaczy to nic dobrego. Punkt ósmy, stałe dokładanie budżetu bez jasnej strategii wyjścia. To znaczy, każdego kwartału dodajemy jeszcze jedną szansę i po prostu dokładamy kolejne środki.

Zasada stop loss w biznesie

No i brakuje punktu granicznego, który powie stop. I teraz, jeżeli uczylibyście się, jak zostać dobrym inwestorem giełdowym, to bardzo szybko poznalibyście taką zasadę, jak stop loss, czyli przerwij straty. I ci inwestorzy ustawiają te stop lossy na bardzo wiele różnych sposobów.

Natomiast pytanie, czy wy macie stop loss przy swoim potencjale na martwego konia. No bo jeżeli wpompowałem w to milion, no to teraz, i teraz nie ma to żadnego dobrego rezultatu, no to gdzie ustawiam granicę? Bo jeżeli jej nie ustawię, to jest szansa, że będę to ciągle przesuwał. Punkt dziewiąty, twoje otoczenie biznesowe już dawno ruszyło dalej.

Zwróćcie uwagę, inni gracze zwinęli podobne działania i przeszli do nowych modeli, a ty jesteś w miejscu z nadzieją, że to może zadziała. To jest dopiero duży wskaźnik. No i punkt dziesiąty, odwlekasz proces podejmowania decyzji tylko dlatego, że boisz się utraty twarzy. Podjęcie decyzji wręcz cię paraliżuje, bo wiesz, że w danej sytuacji możesz po prostu źle na tym wyjść, w związku z czym pojawia się mnóstwo wątpliwości. Myślisz o konsekwencjach, a nie korzyściach.

Czyli w głębi siebie wiesz, że to koniec, ale boisz się przyznać przed sobą, przed zespołem, przed radą nadzorczą, przed zarządem, przed Linkedinem, że to po prostu się nie udało. I wydaje mi się, że to jest najdroższy rodzaj zwłoki, bo w sumie znam co najmniej kilka przypadków film, które upadły dokładnie z tego powodu. Jest taki startup, był taki startup w Polsce, w okolicach Wrocławia, albo nawet samego Wrocławia, który pięknie się ruszył i skalował

Została mu do czoła przyczepiona taka metka, że to jest super fajnie skalujący się startup. Jest to taka gwiazda wschodząca niemalże. No i w pewnym momencie founder, jak już zobaczył tą przyklejoną, nie wiem, opinię na swoim czole, to zaczął robić wszystko, żeby nad nią nadążyć.

Nawet wtedy, kiedy biznes przestał już rosnąć tak jak rosnął, tak jak ruszył, to zaczął podejmować coraz bardziej ryzykowne decyzje. Podejmował decyzje, które były coraz bardziej brawurowe, natomiast za zadanie miały one utrzymać tę opinię, która stworzyła się na ich temat. I w gruncie rzeczy po latach słuchałem wwiadu z tym właścicielem, który mówił, że właśnie to gonienie za publiczną opinią de facto zabiło tę spółkę, ponieważ gdyby w porę wtedy wycofał i przestał się angażować w część martwych koni, to nie dość, że biznes by przeżył, to prawdopodobnie ruszyłby do dzisiaj, choć nie miałby już przyklejonej do czoła kartki, że jest to super rosnący startup.

Byłby po prostu dużą, fajną, rentowną firmą. Natomiast zwróćcie uwagę, że wszystkie te 10 punktów to jednak mimo wszystko były dość miękkie punkty, no bo one są pewnymi wskaźnikami, ale ciężko mówić o tym, żeby jednoznacznie wskazywały decyzje. Więc do tego mam pięć prostych testów.

Jakie testy warto przeprowadzić, aby ułatwić sobie podejmowanie decyzji i mieć pewność, że wybierasz słusznie?

Test białej kartki

Pierwszy to jest test białej kartki. Wyobraź sobie, drogi słuchaczko albo droga słuchaczko, że zaczynasz od zera i teraz czy podjęłabyś tę samą, ważną decyzję jeszcze raz? Jeśli dziś miałbyś, miałabyś czystą kartkę i zero obciążeń historycznych, czy znów uruchomiłabyś, uruchomiłbyś ten projekt, produkt, dział, współpracę, partnerstwo? No bo jeżeli odpowiedź brzmi nie, to prawdopodobnie masz martwego konia. Jeżeli dzisiaj nie podjąłbyś, nie podjęłabyś tej decyzji jeszcze raz.

I ten test białej kartki jest dla mnie takim testem, kiedy ja miałem na przykład trudny moment w jednej ze współprac i mówiłem sobie, że hej, ale przecież tyle sobie zawdzięczamy. A dokładnie rzecz biorąc, nie wiem czy ta druga strona coś zawdzięcza mi, natomiast ja miałem takie poczucie, że ja tyle zawdzięczam tej osobie. I tłumaczyłem sobie wiele problemów przez tak naprawdę wiele lat, chociaż może niewiele, kilka, kilka lat właśnie tym, że hej, no ale tyle razem zbudowaliśmy i tyle zawdzięczam.

No to dla mnie test białej kartki był właśnie testem, w którym zadałem sobie pytanie, czy jeżeli zaczynałbym od zera, czy podjąłbym tę samą, kluczową decyzję jeszcze raz i jak ta decyzja wpłynie na biznes. I wyszłoby mi, że nie. Nie podjąłbym.

Czyli w gruncie rzeczy ta współpraca, to partnerstwo było po prostu martwym koniem. Drugi prosty test, to jest test kosztu alternatywnego. I powiem wam, że ten jest dla mnie jeszcze trudniejszy, bo on dodatkowo jest bardzo frustrujący.

A to jest dokładnie rzecz biorąc test kosztu alternatywnego. Na co moglibyśmy przeznaczyć te same pieniądze, ludzi, czas, być może energię. Jeżeli coś was spala i siedzicie wieczorem spaleni, zmęczeni, sfrustrowani przed telewizorem, albo nie daj Boże z jakąś lampką wina, czy tam alkoholem, czy nie daj Boże narkotykami, to już lepsza lampka wina od tego wszystkiego.

No to na co moglibyśmy przeznaczyć te same pieniądze, czas, ludzi, zaangażowanie z większym prawdopodobieństwem sukcesu. Bo każdy martwy koń zjada zasoby, które mogłyby zasilać co najmniej coś znacznie bardziej rokującego. Jeśli widzicie inne obszary, które gdzie ten sam budżet dałby kilka razy większe rezultaty, albo kilkanaście razy większe rezultaty, to jest co najmniej alarm, że prawdopodobnie macie martwego konia. I że ten koszt alternatywny, którego być może do rozpisania tego testu sobie jasno nie powiedzieliście, jest po prostu ogromny.

Test outsidera

Trzeci test, to jest test, w którym my bardzo często pomagamy, czyli to jest test outsidera. To znaczy, gdyby ktoś z zewnątrz spojrzał na tę sytuację bez emocji, co by zrobił? No bo wyobraź sobie, że to ty sam jesteś doradcą z zewnątrz.

Nie masz sentymentów, nie boisz się straty twarzy, czy powiedziałbyś klientowi, żeby zsiadł z tego konia. No bo my jako SellWise czasami o tym mówimy. Ja na początku odcinka wspomniałem raczej o agresywnych reakcjach i o tym, że część osób można powiedzieć wpada w frustrację, że ale ja nie kupowałem diagnozy martwego konia.

Chciałem kupić ożywienie go. No to oczywiście wśród tych ludzi są też ludzie, którzy mówią kurczę, dziękuję, rzeczywiście tak jest. I to im po prostu pomaga.

I bardzo jest to przyjemne, kiedy my widzimy jako zewnętrzna firma doradcza, że przesunięcie zaangażowania naszego klienta w inne miejsce, nie dość, że przynosi klientowi większe sukcesy na polu finansowym, to znaczenie ma też coś innego, bo bardzo często przynosi większe sukcesy na polu ogólnożyciowym. Że ci przedsiębiorcy zaczynają lepiej funkcjonować, lepiej się uśmiechać. Na przykład wracają do odchudzania, nie wiem, do biegania, do takich rzeczy, które porzucili, bo był duży problem, duży stres i tak dalej.

Czyli ostateczny rachunek zarówno osobisty, jak i biznesowy jest dodatni. I to jest dopiero ogromna, ogromna rzecz. Taki właśnie test Outsidera.

I to nawet nie musi być konsultant, nawet nie musimy być my. To może być ktoś, być może znajomy, ktoś, kto jest oczywiście bez tego obciążenia emocjonalnego, kto nie będzie wam mówił tego, co wy chcecie usłyszeć, tylko tego, co jest obiektywne.

Jakie rozwiązanie wśród dostępnych opcji wybrałbyś, gdyby to nie był Twój projekt?

Czwarty test, to test, gdyby to nie było twoje. To znaczy, gdyby to nie był twój projekt, dział albo nie daj Boże pomysł, to czy nadal byś go bronił? No bo ego i przywiązanie, w cudzysłowie bardzo grubym oczywiście, do własnych dzieci, to chyba najczęstszy powód, dla którego utrzymujemy martwe konie. Więc po prostu test, co byś zrobił, gdyby to nie było twoje. No i ostatni, piąty test na 6 miesięcy do przodu.

Czy wyobrażasz sobie, że za pół roku to nagle zacznie działać? A jeżeli tak, jakim cudem? Zadaj sobie, bądź zespołowi pytanie, co musiałoby się wydarzyć, żeby to ruszyło? I teraz, jeżeli odpowiedź i ten scenariusz wymaga cudów, no to nie jest plan. Tylko po prostu fantazja. No i ja wiem, że to być może nie jest miły odcinek, ale ja nikomu nie obiecywałem, żeby nagrywał same miłe odcinki, więc jeżeli uznaję, że jest to coś, co może być pomocne i przydatne bardzo dużej liczbie słuchaczy, to dokładnie taki odcinek chciałem nagrać.

Czy budujemy strategię biznesową? Bo dokładnie rzecz biorąc ta rozmowa o martwym koniu wzięła się ze strategii biznesowej. Z jednego z przypadków, w którym w sumie nic się nie zapinało. Ani nie mamy zasobów, ani nie mamy rynku, ani nie mamy czasu, ani nie mamy know-how.

W sumie to nic nie mamy i okazuje się, że robimy coś, tak jak kiedyś robiliśmy, tylko dlatego, że tak kiedyś robiliśmy. No i wyszło nam z dyskusji, że jedna ze strategii biznesowych to jest martwy koni. Teraz zamiast próbować go ożywić albo zmieniać mu siodło, zmieniać mu jeźdźca, zmieniać mu trenera, zmieniać mu paszę, czy zmieniać definicję tego, co to jest martwy koń i w ogóle uzasadniać i szukać szkoleń dla konia, no to po prostu trzeba z niego zejść i czas poświęcić na zbudowanie drugiej strategii, która po prostu pomoże nam w zbudowaniu czegoś wartościowego, co będzie miało znacznie większą szansę powodzenia.

pracownicy analizujący możliwe rozwiązania z zakresu sprzedaży

No i właśnie, i zanim przejdziemy do podsumowania, właśnie ze strategią związane jest nowe szkolenie Sellwise. Wy jako słuchacze już myślę, że od dobrych paru miesięcy zauważyliście, że albo nawet od roku, od roku chyba mniej więcej, że ja bardzo dużo mówię o strategiach biznesowych, o modelach biznesowych i o zespołach zarządzających, a wynika to z tego, że rzeczywiście bardzo, bardzo dużo nauczyłem się na te tematy w ostatnich latach i w ostatnim roku szczególnie powstała nasza metoda pracy nad strategiami biznesowymi, modelami biznesowymi, która jest bardzo spójna ze wszystkim, czego dotychczas uczyliśmy. Czyli z buyer personami, ze wszystkim tym, czego uczymy w machinach.

I ta metoda najpierw została bardzo mocno przetestowana. To znaczy odbywało się, odbywały się dotychczas dwie edycje Wise Strategy Camp, teraz w czerwcu startuje trzecia, link w opisie, gdzie z kilkunastoma przedsiębiorcami na tej podstawie układaliśmy strategie biznesowe firm. Natomiast oprócz tego bardzo istotnie używamy tego u wielu, wielu naszych klientów.

No i właśnie na ten temat powstało szkolenie. Dowiadujecie się o nim jako pierwsi, bo premiera będzie w poniedziałek, ten podcast ma swoją premierę w niedzielę. Link do tego szkolenia macie w opisie.

Nowe szkolenie SellWise, które pomoże Ci podejmować kluczowe decyzje i stworzyć skuteczną strategię biznesu

I teraz, dlaczego wam mówię wcześniej niż pozostałym? A no dlatego, że pierwszych stu kupujących do szkolenia bezpłatnie dostanie dostęp do czterogodzinnego Q&A na trzy tygodnie po szkoleniu. Czyli te pierwsze sto osób, które na pokład wejdzie, będzie mogło po trzy tygodnie po szkoleniu skonsultować swoje case’y, zadać pytania i zobaczyć też jak odpowiadam na pytania innych. Ta liczba osób jest ograniczona, no bo robić Q&A dla większego grona osób byłoby po prostu niemożliwym.

A tak wiem przy takim gronie osób, że często pytania się powtarzają, więc odpowiadając na jedno odpowiada się wiele z nich i mniej więcej w cztery godziny dam radę to zrobić. Więc dla pierwszych stu osób, którzy dołączą na pokład szkolenia jest bezpłatny Q&A trzy dni, trzy tygodnie przepraszam, po wersji na żywo. Samo szkolenie odbędzie się 15 lipca.

Oczywiście tradycyjnie jeżeli nie możecie być 15 lipca to każdy dostaje nagranie z dostępem. No i co ważne, w czasie szkolenia nauczycie się trzech głównych rzeczy. Nauczycie się budować strategię biznesową, definiować model biznesowy i budować strukturę z zespołem zarządzającym.

I to jest cholernie istotne, bo przede wszystkim zrozumiecie jak naprawdę działa strategia biznesowa. To znaczy jak dotychczas tylko słyszeliście, że fajnie jest mieć strategię biznesową, ale nigdy nie trafiliście na metodę jak ją dobrze budować, no to to jest, słuchajcie to jest dzieło mojego życia mam wrażenie. Po drugie to jest pewnie ważniejsze dla niektórych.

Przenalizujecie swój model biznesowy i znajdziecie nieszczelności, gdzie wam uciekają pieniądze. Zbudujecie zespół zarządzający, który przejmie odpowiedzialność i operacyjny proces decyzyjny, no i zmierzycie realne efekty i nauczycie się poprawiać swoją strategię. I w pierwszym rozdziale o strategii biznesowej przede wszystkim odpowiemy na pytanie jak stworzyć strategię, która łączy wszystkie najważniejsze obszary firmy, ale też jak sprawdzić czy obecna strategia jest właściwa, czym się różni strategia od modelu biznesowego, w jakiej kolejności projektować strategię, potem jak mierzyć jej skuteczność, jak ją aktualizować, jak testować założenia strategiczne na rynku i jak jej używać w codziennym zarządzaniu.

Potem przejdziemy do modelu biznesowego i zastanowimy się jakie znaczenie ma Bayer Persona w modelu i strategii, czyli to co robiliście pewnie na innych naszych szkoleniach, jakie są trzy najważniejsze dźwignie też w modelu biznesowym i jak je wykorzystać, jak połączyć produkcję i kanał dotarcia w spójny system zamiast łatać dziury, gdzie najczęściej uciekają marże, jak dopasować strukturę kosztów do etapu rozwoju firmy i jakie modele warto benchmarkować i na czym się wzorować. Trzeci rozdział to rozdział dotyczący zespołu zarządzającego, czyli jak to zrobić tak, żeby nie być z tą strategią po prostu samotnym. I adres to sellwise.pl/ceo-masterplan, bo dokładnie tak się nazywa szkolenie CEO, masterplan, strategia, model biznesowy i zespół zarządzający.

Każdy uczestnik Wise Strategy Camp otrzyma szkolenie bezpłatnie

Szkolenie kosztuje 2490 zł netto. I teraz ważna informacja. Wszyscy ci, którzy byli na Wise Strategy Campach, oczywiście dostaną to szkolenie bezpłatnie, a ci z Was, którzy kupią to szkolenie i po jakimś czasie zdecydują, że chcieliby przejść na nasz ten kwartalny mastermind, to cenę tego szkolenia odejmiemy od ceny mastermindu.

Czyli obojętnie, czy już macie, czy jeszcze nie, to każdy, kto na campie był, dostęp dostanie. Każdy, kto kupi to szkolenie online’owe i na camp zdecyduje się przyjść, będzie mógł go kupić taniej o wartość tego szkolenia online’owego. Co wydaje mi się być ekstremalnie uczciwą propozycją.

No i słuchajcie, to chyba tyle. Jestem cholernie dumny z tego szkolenia i z tego, że ono powstaje. 15 lipca już niedługo.

Jestem też ciekawy, kiedy zapełni się te 100 osób, które będą miały możliwość uczestniczenia w tym dodatkowym Q&A i to już 3 tygodnie po terminie lipcowym. Cholernie się cieszę, że to szkolenie się pojawia. To znaczy, kiedy ja zaczynałem biznes i próbowałem się nauczyć, jak zrobić strategię biznesową i model biznesowy, to powiem wam, że delikatnie rzecz ujmując, nie było gdzie.

Bo były takie książki, które obiecywały, że mnie tego nauczą, ale delikatnie rzecz ujmując, mnie tego nie nauczyły. A co ważne, metoda, którą mamy działa. Obojętnie, czy bo na kampach mamy ludzi, którzy zaczynają biznes i to jest ich w ogóle pierwsza firma i na kampach też mamy ludzi, którzy mają kilkaset osób zatrudnionych w swojej firmie, więc co ważne, jest to metoda, która działa i dla małych i dla dużych.